Reklama
Reklama

USA rezygnują z wysłania 4 tys. żołnierzy do Polski? Ekspert: Winny jest Waszyngton

TYLKO NA

Choć przedstawiciele polskiego rządu zapewniają, że zmiany w rozmieszczeniu wojsk amerykańskich w Europie nie uderzą w bezpieczeństwo Polski, doniesienia z Waszyngtonu mogą budzić poważne pytania. Według agencji Reutera, USA miały zrezygnować z rozmieszczenia w Polsce ponad 4 tys. żołnierzy. – Winni tej konfuzji nie jest ani Polska, ani NATO, ale administracja Białego Domu – mówi Zero.pl Robert Pszczel, dyplomata i były dyrektor Biura informacji NATO w Moskwie.

Us,Pentagon,Washington,Dc,Seen,From,Above
USA rezygnują z wysłania 4 tys. żołnierzy do Polski? (fot. Shutterstock)
  • Reuters informuje, że Pentagon miał zrezygnować z planu rozmieszczenia w Polsce ponad 4 tys. amerykańskich żołnierzy.
  • Doniesienia stoją w sprzeczności z zapewnieniami polskiego rządu o wzmacnianiu obecności USA na wschodniej flance NATO.
  • Eksperci ostrzegają, że decyzja może sygnalizować zmianę priorytetów strategicznych Waszyngtonu w Europie.

Jak informuje Reuters, powołując się na dwóch wysokich rangą amerykańskich dyplomatów, Pentagon miał anulować wcześniej rozważany plan przerzutu do Polski jednostki liczącej ponad 4 tys. wojskowych. Formacja ta miała stanowić istotne wzmocnienie rotacyjnej obecności armii USA na wschodniej flance NATO.

Według źródeł agencji decyzja zapadła mimo wcześniejszych sygnałów sugerujących rozwój współpracy militarnej pomiędzy Warszawą a Waszyngtonem. W praktyce oznacza to, że zamiast zwiększenia liczby amerykańskich żołnierzy nad Wisłą może dojść do ograniczenia planowanych działań wzmacniających obecność USA w regionie.

Informacje przekazywane przez amerykańskich dyplomatów stoją w wyraźnej sprzeczności z narracją prezentowaną przez polskie władze. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz przedstawiciele resortu przekonywali w ostatnich tygodniach, że zmiany dotyczą przede wszystkim reorganizacji i nowego modelu rozmieszczania sił, a nie wycofywania wsparcia dla Polski.

Reklama
Reklama

Sejm wybrał nowych członków KRS

Robert Pszczel: „Nikt dziś nie zna planów Pentagonu”

Tymczasem doniesienia Reutera sugerują coś więcej niż jedynie logistyczną korektę. Może chodzić o całkowitą rezygnację z konkretnego planu militarnego, który miał zwiększyć potencjał odstraszania NATO w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jak podkreśla w rozmowie z Zero.pl Robert Pszczel, dyplomata i były dyrektor Biura informacji NATO w Moskwie, z dużą ostrożnością należy traktować doniesienia przekazywane przez agencję Reuters.

– Tu jest cała masa niewiadomych. Czy jest to tymczasowe wstrzymanie relokacji, tego nie wiemy. Jednak, jeśli ktoś dzisiaj twierdzi, że wie, jakie są plany Pentagonu, to wydaje mi się, że mówi nieprawdę – uważa Pszczel.

Reklama
Reklama

Dziwi jednak polskiego dyplomatę, iż administracja Białego Domu miałaby traktować swoich sojuszników „en bloc”. Zapominając jednocześnie, że Polska pozostaje dla USA partnerem lojalnym i przewidywalnym. Amerykańska obecność jest w Polsce pożądana i z wielu względów korzystna. Jeśli decyzja Pentagonu się potwierdzi, to powinny zostać podjęte wysiłki, po obu stronach Atlantyku, aby ją skorygować.

– Dla mnie wniosek najważniejszy jest następujący: winna tej konfuzji nie jest ani Polska, ani NATO, ale administracja Białego Domu. Nie dawajmy sobie wmówić, że jest inaczej – jednoznacznie podkreśla Robert Pszczel.

Co oznacza decyzja Pentagonu dla bezpieczeństwa Polski?

Amerykańscy urzędnicy cytowani przez media wskazują, że powodem decyzji ma być potrzeba „bardziej elastycznego zarządzania siłami” w Europie. Coraz częściej mówi się o zmianie strategii USA, która zakłada większą mobilność wojsk i mniejsze przywiązanie do stałego zwiększania liczebności kontyngentów przy granicach Rosji.

W tle pojawiają się również pytania o przyszłość wcześniejszych zapowiedzi dotyczących przenoszenia części wojsk z Niemiec do Polski. Jeszcze kilka lat temu taki scenariusz był przedstawiany jako jeden z filarów wzmacniania bezpieczeństwa regionu.

Reklama
Reklama

Eksperci zwracają uwagę, że kluczowe znaczenie ma nie tylko sama liczba żołnierzy, lecz także przewidywalność decyzji strategicznych USA wobec sojuszników z NATO. Jeśli informacje o anulowaniu misji się potwierdzą, może to zostać odebrane jako sygnał zmiany priorytetów Waszyngtonu w Europie.

Na razie nie wiadomo, czy mamy do czynienia z jednorazową korektą planów Pentagonu, czy początkiem szerszej rewizji amerykańskiego zaangażowania militarnego w Europie Środkowej. Dla Polski oznacza to konieczność uważnego obserwowania kolejnych decyzji administracji USA i ich wpływu na bezpieczeństwo regionu.

Reklama
Reklama