Reklama

To miał być rok przyspieszenia. Czy wojna na Bliskim Wschodzie uderzy w polską gospodarkę?

Reklama
TYLKO NA

Ocena skutków wydarzeń na Bliskim Wschodzie dla polskiej gospodarki jest obecnie trudna, ponieważ nie wiadomo, jak długo potrwają działania militarne. Największe obawy dotyczą inflacji, która mogłaby wzrosnąć na skutek napięć na rynku surowców energetycznych. Perspektywy dla wzrostu PKB nie są jednak zagrożone – uważają eksperci, z którymi rozmawiał portal Zero.pl

To miał być rok przyspieszenia. Czy wojna na Bliskim Wschodzie uderzy w polską gospodarkę?
To miał być rok przyspieszenia. Czy wojna na Bliskim Wschodzie uderzy w polską gospodarkę? (fot. FOT. ABACA/NEWSPIX.PL | FOT. MARCIN BANASZKIEWICZ/FOTONEWS/NEWSPIX.PL | FOT. GRZEGORZ KRZYŻEWSKI/FOTONEWS/NEWSPIX.PL / freepik.com)
  • Zawirowania na Bliskim Wschodzie rodzą obawy o kondycję globalnej gospodarki. Przedłużające się napięcia na rynku ropy mogą skutkować odbiciem inflacji.
  • Pojawiają się obawy o drożność łańcuchów dostaw i dostępność ropy. Negatywne konsekwencje konfliktu mogą odbić się na światowej gospodarce i uderzyć rykoszetem w Polskę.
  • W polskiej gospodarce, według zapowiedzi premiera Donalda Tuska, miał nastąpić rok przyspieszenia. Zero.pl zapytało ekonomistów, czy optymistyczne prognozy dla wzrostu polskiego PKB są zagrożone.

Reklama

Rok 2026 – według zapowiedzi premiera Donalda Tuska – ma być rokiem „turbo przyspieszenia” w polskiej gospodarce. Jeszcze 18 lutego, podczas konferencji w siedzibie warszawskiej giełdy, szef rządu, komentując dane o wzroście gospodarczym rzędu 3,6 proc. w 2025 r. (według danych GUS), mówił: „Głęboko wierzę, że nie jest to nasze ostatnie słowo i że Polska także w 2026 r. pokaże bezprecedensowe przyspieszenie”.

„Kolejne instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu PKB dla Polski. Ostatnio Międzynarodowy Fundusz Walutowy podwyższył prognozę naszego wzrostu gospodarczego o 0,4 proc.” – wtórował premierowi minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański.

Prognozy dla polskiej gospodarki na 2026 rok są "bycze". Czy konflikt na Bliskim Wschodzie to zmieni?

Kryzys na Bliskim Wschodzie, który nastąpił po ataku USA i Izraela na Iran, siłą rzeczy każe postawić pytania, czy prognozy te nie są zagrożone. Rząd w lipcowych projekcjach makroekonomicznych na 2026 rok konserwatywnie założył, że polska gospodarka urośnie o 3,5 proc. Uwagę zwracają duże oczekiwania dotyczące inwestycji – ich dynamika w 2026 r. ma wynieść 8 proc. (chociaż podczas lutowej konferencji na GPW premier mówił, że możliwy jest wzrost nawet rzędu 10 proc.). Obniżyć ma się też inflacja, która średniorocznie ma wynieść 3,0 proc. (wobec 3,6 proc. w 2026 r.).


Reklama

Tymczasem jeśli wzrost cen ropy w reakcji na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie utrzyma się dłużej, to obawy o inflację będą się zwiększać. Droższa ropa to droższe paliwa i droższy transport, a taki scenariusz miałby przełożenie na wzrosty cen towarów i usług. Do tego dochodzi niepewność co do wystarczającej podaży tak ropy, jak i gazu, a także ewentualnych zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw.


Reklama

– Wszystko będzie zależało od tego, jak długo potrwa ten konflikt. Donald Trump wskazywał, że może to być cztery tygodnie lub krócej. Oczywiście w takim scenariuszu odcisnąłby on jakieś piętno na gospodarce, natomiast jest szansa, że nastąpi uspokojenie sytuacji i powrót do normalności – chodzi głównie o cieśninę Ormuz i niezakłócony przepływ ropy – mówi w rozmowie z Zero.pl Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Polska gospodarka a wojna na Bliskim Wschodzie. Duży znak zapytania dotyczy inflacji

– W przypadku polskiej gospodarki główne pytanie dotyczy inflacji i tego, czy ewentualne przedłużanie się tego konfliktu nie zatrzyma jej trendu spadkowego lub go nie odwróci; jest to też oczywiście pytanie o to, co w tej sytuacji zrobi Rada Polityki Pieniężnej – dodaje ekonomistka.

Ekonomiści Banku Millennium w porannym raporcie uspokajają, że z punktu widzenia naszego kraju skala napięć na rynku surowców energetycznych powinna być „znacznie mniejsza niż po wybuchu wojny w Ukrainie”.


Reklama

„Koncern Orlen i Gaz-System nie identyfikują zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy naftowej i gazu ziemnego. Dostawy gazu LNG z Kataru do Polski stanowią około 10 proc. całkowitego zużycia w Polsce” – zwracają uwagę eksperci.


Reklama

Polski wzrost PKB nie powinien być zagrożony. Pomagają nam unijne środki

A co z dynamiką PKB i zapowiadanym przyspieszeniem?

– Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, to na szczęście jesteśmy zabezpieczeni środkami unijnymi z KPO – wskazuje Monika Kurtek. – Presja czasowa, żeby je wydawać, jest duża. Dużo jest też pieniędzy do wydania, w związku z czym ten impuls wewnętrzny dla wzrostu PKB jest bardzo silny i są duże szanse na to, że wzrost gospodarczy będzie większy niż w 2025 roku.

Przypomnijmy, że Polska ma w sumie otrzymać z KPO ok. 231 mld zł, w tym prawie 107 mld zł w postaci dotacji i ponad 124 mld zł w formie preferencyjnych pożyczek. Inwestycje z części grantowych muszą być rozliczone do końca 2026 roku.


Reklama

– Polski konsument też ma się nieźle – oczywiście gdyby inflacja zaczęła rosnąć (wzrost cen ropy ma przełożenie na ceny paliw), ta siła nabywcza mogłaby się zmniejszyć, ale szczęśliwie te środki zewnętrzne są teraz dla nas taką polisą ubezpieczeniową – zauważa główna ekonomistka Banku Pocztowego.


Reklama

Na ten moment zdecydowanie nie – mówi w rozmowie z Zero.pl Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP, pytany o to, czy konflikt na Bliskim Wschodzie może negatywnie wpłynąć na polską gospodarkę i zagrozić perspektywom wzrostu PKB w bieżącym roku. – Patrząc na reakcję rynków, która jest dosyć spokojna (a teoretycznie na początku rynki powinny reagować bardzo nerwowo), można założyć, że jeśli ten konflikt nie będzie mocno eskalował i przedłużał się, to jego wpływ na rynki finansowe będzie niewielki, a na realną gospodarkę już zupełnie znikomy.

– Nasza prognoza wzrostu PKB w 2026 roku wynosiła dotychczas 3,7 proc. i pozostaje bez zmian – dodaje.

Także wpływ na inflację będzie niewielki, zważywszy na to, że cena ropy rośnie jedynie o kilka procent, a złoty nie osłabia się istotnie wobec głównych walut – podkreśla nasz rozmówca. – Podsumowując, takie zachowanie rynków surowcowych i walutowych, z jakim mamy do czynienia obecnie, nie zmienia dobrych perspektyw polskiej gospodarki w tym roku.


Reklama

Prognozy w obecnej sytuacji obarczone dużą dozą niepewności

Wszelkie prognozy są jednak w obecnej sytuacji obarczone ryzykiem. Dotyczy to przede wszystkim cen ropy i ich wpływu na ścieżkę inflacji, tak globalnie, jak i lokalnie. – Na razie wzrosty cen ropy są mniejsze niż można było się spodziewać, ale sytuacja jest dynamiczna – zastrzega Dominik Brodacki, szef działu energetycznego Polityki Insight. – W Arabii Saudyjskiej po ataku drona zamknięto rafinerię Ras Tanura należącą do Saudi Aramco. Pytanie, jak rynek to wyceni – w zależności od eskalacji konfliktu wzrost cen surowców do najwyższych od lat poziomów nie jest wykluczony.

– To, jak będą kształtować się ceny surowców energetycznych, zależy od tego, jak długo potrwa konflikt - podkreśla ekspert. – Niezależnie od tego, nawet w razie szybkiego końca wojny na tempo powrotu ruchu w Cieśninie Ormuz wpływać będzie poziom ryzyka akceptowanego dla traderów i ubezpieczycieli. 


Reklama

Źródło: Zero.pl
Katarzyna Dybińska
Katarzyna DybińskaDziennikarka

Reklama