W poniedziałek rano rynki akcji reagują na wrzenie na Bliskim Wschodzie spadkami. W Azji główne indeksy są na minusie. Rosną ceny ropy w obawie przed ograniczeniami podaży surowca. Dolar lekko umocnił się w stosunku do euro, co może uderzyć rykoszetem w waluty rynków wschodzących, w tym w polskiego złotego.

- Giełdy w Azji zniżkują w reakcji na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie.
- Najmocniejszej przecenie uległy akcje linii lotniczych, zyskują za to spółki energetyczne i zbrojeniowe.
- Rosną ceny kontraktów terminowych na ropę w obawie o szok podażowy na rynku, zyskuje też złoto i dolar.
Relacjonujemy najważniejsze wydarzenia wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie: Relacja na żywo
Trwa operacja militarna USA i Izraela w Iranie. W niedzielę amerykański przywódca Donald Trump ocenił, że konflikt może potrwać od czterech do pięciu tygodni, co daje już inwestorom pewną perspektywę czasową, ale nie zdejmuje z nich ciężaru niepewności. Sytuacja się zaognia – siły obronne Izraela nad ranem w poniedziałek czasu polskiego rozpoczęły ostrzał Libanu po przechwyceniu lecących stamtąd pocisków w kierunku Izraela (do ostrzału przyznał się Hezbollah).
Giełdy w Azji na minusie, spadkom przewodzą linie lotnicze
W tym otoczeniu rynki akcji reagują spadkami. Trwa już sesja giełdowa w Azji – główne indeksy są na minusie. Około godziny 6:30 czasu polskiego japoński indeks Nikkei tracił 1,74 proc., indyjski Nifty 50 spadał o ok. 1,3 proc., a australijski ASX 200 był na niewielkim minusie (-0,14 proc.). Mieszany obraz przynoszą notowania giełd w Chinach – indeks Hang Seng (giełda w Hongkongu) tracił ok. 1,7 proc., ale już giełda w Szanghaju była na lekkim plusie (0,33 proc.). Rynki w Korei Południowej są w poniedziałek zamknięte z uwagi na święto.
Przegląd notowań giełdowych pokazuje przecenę akcji linii lotniczych, których bieżąca działalność jest poważnie zakłócona przez eskalujący konflikt. Tracą m.in. Singapore Airlines (spadek o ponad 6 proc.), japońskie linie ANA (ponad 4 proc.) czy Cathay Pacific z Hongkongu (ok. 3,6 proc. na minusie). Oprócz utrudnień w bieżących operacjach, liniom lotniczym ciążą obawy inwestorów o wzrost kosztów paliwa, który znacząco wpłynąłby na wynik finansowe spółek z tego sektora.
Zyskują za to spółki naftowo-gazowe (np. australijska Woodside Energy Group), dla których rosnące ceny ropy to akurat pozytywna wiadomość. Na lekkim plusie są firmy z sektora zbrojeniowego, m.in. japoński koncern Mitsubishi Heavy Industries.
Rosną ceny ropy w obawie o szok podażowy
Narasta niepokój na rynku ropy naftowej. Nad ranem czasu polskiego zwyżki kontraktów terminowych na ten surowiec sięgały 8 proc., potem ich skala nieco się zmniejszyła do ok. 4 proc. Kontrakty na ropę West Texas Intermediate są wyceniane na 69,68 dol. za baryłkę, a na ropę Brent (międzynarodowy benchmark) – 76,13 dol. za baryłkę.
Rynki obawiają się zmniejszonej dostępności surowca. Mimo iż teoretycznie mamy do czynienia z globalną nadpodażą, to przez potencjalne „uwięzienie” wydobytej ropy w krajach Bliskiego Wschodu ogarniętych konfliktem (na skutek blokady Cieśniny Ormuz) światowa gospodarka może odczuwać niedobory.
Sytuację próbowali ratować w niedzielę 1 marca członkowie kartelu producentów ropy naftowej OPEC+, którzy uzgodnili zwiększenie wydobycia o 206 tys. baryłek dziennie w kwietniu (początkowo mówiło się o ok. 137 tys. baryłek), jednak należy pamiętać, że lwia część tej produkcji musi opuścić Bliski Wschód na pokładzie tankowców.
Tu właśnie kluczowa staje się kwestia Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około jednej piątej światowego morskiego transportu ropy naftowej i również około jednej piątej globalnego transportu skroplonego gazu ziemnego. Jak zauważa Reuters, chociaż ten szlak wodny nie został jeszcze zablokowany, na platformach monitorujących ruch morski można dostrzec, że tankowce gromadzą się po obu stronach cieśniny, obawiając się ataku lub być może nie mogąc uzyskać niezbędnego ubezpieczenia.
„Najbardziej bezpośrednim i namacalnym wydarzeniem wpływającym na rynki ropy naftowej jest faktyczne wstrzymanie transportu przez Cieśninę Ormuz, uniemożliwiające dotarcie na rynki 15 milionów baryłek ropy naftowej dziennie” – powiedział Reutersowi Jorge Leon, szef działu analiz geopolitycznych norweskiej firmy konsultingowej Rystad Energy.
Złoto na fali wznoszącej, lekkie umocnienie dolara
Kapitał napływa rankiem do „bezpiecznych przystani” – kontrakty terminowe na złoto rosną o 2,3 proc.
Umacnia się też amerykański dolar, choć na razie skala zwyżek jest umiarkowana (ok. 0,3 proc. w stosunku do euro). Dalsze umocnienie dolara może skutkować osłabieniem walut rynków wschodzących, do których zaliczana jest też Polska. Jednak złoty w ostatnich czasach wykazywał się sporą odpornością na zawirowania, co daje nadzieję na to, że po początkowym tąpnięciu może nastąpić szybka korekta.
W poniedziałek ok. 7:00 czasu polskiego złoty traci do dolara ok. 0,4 proc. (kurs USD/PLN oscyluje wokół poziomu 3,59).

