Reklama
Reklama
Reklama

Ważą się losy płacy minimalnej w 2027 r. Na stole trzy propozycje

Trwa batalia o poziom minimalnego wynagrodzenia w 2027 r. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chce, by wzrosło ono o 180 zł. To za mało dla związków zawodowych, które oczekują ponad dwukrotnie większego wzrostu. Z kolei pracodawcy podnoszą, że firmy już i tak są obciążone rosnącymi kosztami pracy. Ostateczną decyzję podejmie rząd. Wiele będzie też zależeć od możliwych zmian w prawie.

Rząd negocjuje ze stroną społeczną i pracodawcami wysokość płacy minimalnej na 2027 r.
Rząd negocjuje ze stroną społeczną i pracodawcami wysokość płacy minimalnej na 2027 r. (fot. Tomasz Jastrzębowski, East News / Shutterstock / Inne)
  • Waży się wysokość płacy minimalnej w 2027 r. Na stole są trzy propozycje, ale ważne będą też nadchodzące zmiany w przepisach definiujących najniższą krajową.
  • Obecnie pensja minimalna wynosi 4806 zł. Resort pracy chce, by w przyszłym roku była to kwota o 3,7 proc. wyższa.
  • Związki zawodowe mówią: to za mało. Wskazują na rosnące koszty życia. Z kolei pracodawcy podnoszą, że firmy już i tak są mocno obciążone kosztami pracy.

Trwają negocjacje w sprawie wysokości płacy minimalnej w 2027 r. Obecnie najniższa krajowa wynosi 4806 zł brutto. O ile wzrośnie ta kwota? Jak co roku, na stole leżą trzy propozycje: rządowa, związków zawodowych i pracodawców.

Kosiniak-Kamysz wrzucił zdjęcie z akcji ratunkowej. Eksperci wskazują na naruszenie RODO

Procedura wygląda następująco: do 15 czerwca każdego roku Rada Ministrów musi przedstawić Radzie Dialogu Społecznego (RDS, zasiadają w niej związkowcy i przedstawiciele organizacji pracodawców) swoją propozycję minimalnego wynagrodzenia w nadchodzącym roku kalendarzowym, a także proponowaną minimalną stawkę godzinową. RDS ma z kolei czas do 15 lipca, by przedstawić Radzie Ministrów swoją propozycję. Jeśli rząd nie dogada się z reprezentantami pracodawców i pracowników, to sam ustali wysokość minimalnego wynagrodzenia (w drodze rozporządzenia, które do 15 września musi zostać opublikowane w Dzienniku Ustaw). Co ważne, nie może ono być niższe od pierwszej propozycji przyjętej przez radę ministrów.

Reklama
Reklama

Płaca minimalna 2027 – trzy propozycje na stole

We wtorek 2 czerwca Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, którym kieruje Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, poinformowało Polską Agencję Prasową, że będzie rekomendowało Radzie Ministrów podwyżkę minimalnego wynagrodzenia w 2027 r. do kwoty 4986 zł brutto. To wzrost o 3,7 proc. (180 zł) w porównaniu z kwotą z 2026 r.

Resort podkreślił, że jego propozycja stanowi 50 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w 2027 r., które ma wynieść 9971 zł.

„Według stanowiska resortu rodziny, pracy i polityki społecznej płaca minimalna powinna stanowić co najmniej 50 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce. Warunek ten był spełniony w roku 2026. Ministerstwo będzie zabiegać o to, żeby było tak także w roku 2027” – przekazało MRPiPS.

Tutaj zaczynają się rozbieżności z pracodawcami i pracownikami.

Reklama
Reklama

Nasza propozycja to wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę z poziomu 4806 zł brutto w 2026 r. do 4 907,20 zł brutto w 2027 r. – poinformował Zero.pl Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan (jedna z organizacji zrzeszających pracodawców).

Jak wyjaśnia, wzrost ten opiera się na wskaźniku korygującym wynikającym z obecnie obowiązującej ustawy o płacy minimalnej.

A co mówią związki zawodowe? – Nasza propozycja to podniesienie płacy minimalnej do 5200 zł brutto, a więc o 8,2 proc. – mówi naszemu portalowi Norbert Kusiak z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ), sekretarz prezydium RDS.

Reklama
Reklama

Jak dodaje, jest to kwota, którą zaproponowały zgodnie OPZZ, NSZZ „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych (FZZ).

Związkowcy: Trzeba chronić ludzi przed wzrostem kosztów życia

Skąd taki postulat? – Można śmiało zakładać, że wzrost inflacji w 2027 r. będzie wyższy niż 2,5 proc. prognozowane przez rząd – tłumaczy Norbert Kusiak. – Wskazuje na to chociażby Rada Fiskalna. Drożeją nośniki energii, a to przełoży się na ceny w sklepach i sytuację gospodarstw domowych.

– Dodatkowo nasza propozycja stabilizuje poziom wynagrodzenia minimalnego w relacji do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce – unijna dyrektywa o płacy minimalnej stanowi, że powinno to być minimum 50 proc., my proponujemy, żeby było to 52 proc. – podkreśla. – Niweluje to narastające dysproporcje dochodowe w polskim społeczeństwie. Z danych GUS wynika, że wydatki 20 proc. najbiedniejszych gospodarstw domowych sięgają 118 proc. ich dochodów, co oznacza, że osoby te żyją po prostu z pożyczek. Wiele Polek i Polaków nie ma przestrzeni na oszczędzanie, na kulturę – wydatki na mieszkanie czy żywność pochłaniają większość domowych budżetów. Z tego punktu widzenia nasza propozycja jest w pełni uzasadniona, bo rola płacy minimalnej polega na tym, że chroni ona ludzi przed ubóstwem.

Zakaz smartfonów w szkołach. Józefaciuk wylicza błędy w ustawie

Reklama
Reklama

Jak związkowcy oceniają szanse na to, że rząd będzie bardziej hojny? Postulatom strony społecznej sprzyja kalendarz wyborczy. Zgodnie z nim, jesienią 2027 r. powinny odbyć się w Polsce wybory parlamentarne.

Rząd będzie bardziej hojny w roku wyborczym?

– Rok wyborczy zawsze zwiększa szanse związkowców na wynegocjowanie wyższego wskaźnika wzrostu płacy minimalnej, aczkolwiek nie dzieje się to automatycznie – mówi Norbert Kusiak. – Na pewno jednak rządzący przed zbliżającymi się wyborami są bardziej wyczuleni na emocje społeczne, a także na poziom dochodów gospodarstw domowych. W takiej sytuacji wzrost płacy minimalnej przestaje być tylko wskaźnikiem, a staje się również elementem gry wyborczej.

Mariusz Zielonka z Lewiatana też jest zdania, że rząd może być bardziej szczodry, bo będzie walczył o poparcie w wyborach, ale jednocześnie ostrzega, że takie zagranie polityczne uderzy w przedsiębiorców.

– Przyszły rok jest rokiem wyborczym, więc rośnie prawdopodobieństwo, że rządzący będą chcieli, by najniższa krajowa przebiła psychologiczną barierę 5000 zł brutto – mówi. – I pewnie tak się stanie. Oczywiście, dla pracodawców oznaczać to będzie większy wzrost różnych sztywnych kosztów zależnych od płacy minimalnej i większe obciążenia uderzające w konkurencyjność przedsiębiorstw, a trzeba pamiętać, że koszty pracy obecnie bardzo mocno rosną. Duże podwyżki płacy minimalnej poszerzają też szarą strefę (w najmniejszych firmach część wynagrodzenia wypłacana jest „pod stołem”).

Reklama
Reklama

Strona związkowa zapewnia z kolei, że zna argumenty pracodawców i bierze je pod uwagę.

– Oczywiście, analizujemy to, co mówią pracodawcy – mówi Norbert Kusiak. – Nie mamy żadnego interesu w tym, żeby podcinać gałąź, na której siedzimy, bo przecież w firmach pracują pracownicy. Natomiast podwyżka płacy minimalnej nie jest tylko kosztem dla firm, ale też inwestycją w gospodarkę. To impuls, który zwiększa wydatki konsumentów, a więc wzmacnia popyt wewnętrzny, co wspiera firmy produkujące towary i świadczące usługi na rynku krajowym, szczególnie z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Zwiększa również dochody z PIT, VAT i akcyzy. Dodatkowo zwiększanie płacy minimalnej sprzyja modernizacji gospodarki w kierunku większej wydajności i pozwala na odejście od konkurowania niskimi kosztami pracy.

W naszej ocenie taki wzrost wynagrodzenia minimalnego nie stanowi ryzyka dla kondycji finansowej firm – dodaje przedstawiciel OPZZ. – Dane GUS za pierwszy kwartał pokazują, że przychody przedsiębiorstw w Polsce rosną szybciej niż koszty; wzrastają rentowność i inwestycje. Pamiętajmy też, że jesteśmy jednym z liderów w UE pod względem przyrostu produktywności. W takiej sytuacji wygłaszane coraz częściej argumenty o braku możliwości wzrostu wynagrodzenia minimalnego tracą podstawy ekonomiczne.

Propozycja MRPiPS, by minimalne wynagrodzenie za pracę wzrosło w 2027 r. do 4986 zł brutto, będzie dyskutowana na Stałym Komitecie Rady Ministrów 3 czerwca, a 9 czerwca będzie przedmiotem obrad rządu.

Reklama
Reklama

Płaca minimalna – idą zmiany w przepisach

Faktyczny wzrost płacy minimalnej w 2027 r. będzie zależeć jeszcze od zmian przepisów definiujących minimalne wynagrodzenie (obecnie definicja ta obejmuje wynagrodzenie zasadnicze oraz inne składniki wynagrodzenia i świadczenia pracownicze, np. dodatki funkcyjne i premie).

Resort pracy pracuje jednak nad projektem, w myśl którego dodatki, premie i nagrody nie będą wliczane do płacy minimalnej. Zmiany mają być wprowadzane stopniowo, co skutkować będzie swoistym „oczyszczaniem” definicji płacy minimalnej:

  • od 1 stycznia 2027 r. do płacy minimalnej ma przestać być wliczany dodatek funkcyjny;
  • od 1 stycznia 2028 r. z płacy minimalnej mają być wyłączone pozostałe dodatki;
  • od 1 stycznia 2029 r. do płacy minimalnej mają przestać być wliczane premie i nagrody.

W reformie tej chodzi o to, by zrównać płacę minimalną z wynagrodzeniem zasadniczym (ma to związek z unijną dyrektywą). Jeśli projekt ustawy, nad którym pracuje MRPiPS, szybko przejdzie przez Sejm, to od 2027 r. pracowników i pracodawców czekają niemałe zmiany.

Ci pierwsi skorzystają – dodatki zaczną faktycznie pełnić rolę dodatków, a przestaną „uzupełniać” wynagrodzenie zasadnicze do minimalnego wymaganego poziomu. Dla pracodawców będzie to oznaczać wyższe koszty – podstawę wynagrodzenia wielu pracowników trzeba będzie podnieść.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama