W sobotę na stację metra przy Placu Kossutha w Budapeszcie, gdzie mieści się węgierski parlament, wszedł dzik. Zwierzę potrącił pociąg, jednak przeżyło zderzenie – później zostało zastrzelone. Incydent sparaliżował centralny odcinek linii M2.

- 60-kilogramowy dzik dostał się na centralny plac Budapesztu, zszedł ruchomymi schodami do metra i utknął pod kabiną maszynisty pociągu linii M2.
- Zwierzę przeżyło zderzenie z pociągiem, ale służby zdecydowały o jego odstrzeleniu; zdarzenie sparaliżowało ruch na centralnym odcinku metra.
- Burmistrz Budapesztu Gergely Karacsony przyznał, że nigdy nie spodziewał się takiego komentarza, a zarząd komunikacji miejskiej BKK uruchomił autobusy zastępcze.
W sobotę mieszkańców i turystów w centrum Budapesztu czekała niecodzienna scena. Na stację metra przy Placu Kossutha – tuż obok budynku węgierskiego parlamentu – wszedł dziki dzik. Zwierzę najpierw przemierzyło centralny plac miasta, a następnie zeszło po ruchomych schodach prosto na peron.
Jak podała agencja MTI, ważący około 60 kilogramów dzik utknął pod kabiną maszynisty nadjeżdżającego pociągu linii M2. Choć doszło do zderzenia, zwierzę przeżyło zdarzenie. Nagranie z incydentu szybko obiegło internet, pokazując dzika swobodnie poruszającego się po zatłoczonym centrum miasta.
Interwencja służb i zamknięcie linii
Mimo że dzik przeżył potrącenie, służby ratunkowe podjęły decyzję o jego odstrzeleniu na miejscu zdarzenia. Incydent wymusił natychmiastowe wstrzymanie ruchu na centralnym odcinku drugiej linii budapeszteńskiego metra – między placem Deak Ferenc a dworcem Deli.
Zarząd komunikacji miejskiej BKK poinformował na Facebooku, że na czas naprawy i przywracania normalnego ruchu na trasie uruchomiono autobusy zastępcze. Pasażerowie musieli liczyć się z utrudnieniami i wydłużonym czasem podróży przez centrum miasta.
Burmistrz: nikt nie wie, jak dzik trafił do metra
Sprawę skomentował na Facebooku burmistrz Budapesztu Gergely Karacsony, przyznając, że sytuacja zaskoczyła nawet miejskie władze. Jak napisał, z powodu dzika trzeba było zorganizować dodatkowe autobusy na trasie linii M2, a on sam nigdy nie spodziewał się, że będzie musiał komentować podobne zdarzenie. Podkreślił również, że wciąż nie wiadomo, w jaki sposób zwierzę znalazło się na stacji metra przy Placu Kossutha.
Burmistrz zapewnił mieszkańców, że pracownicy miejscy robią wszystko, aby jak najszybciej przywrócić regularne kursowanie metra na całej trasie linii M2.