Rokrocznie liczba najlepiej zarabiających Polaków pracujących na etacie spada. W tym roku jest najniższa od 11 lat. Zarabiający najwięcej najchętniej przenoszą się na jednoosobowe działalności gospodarcze (JDG).

- Od wielu lat liczba najlepiej zarabiających „etatowców” sukcesywnie spada. W zeszłym roku 311 tys. osób przekroczyło próg tzw. trzydziestokrotności.
- Zdaniem eksperta, z którym rozmawiał portal Money, najlepiej zarabiający zmieniają formę działalności na JDG.
- Obecny kształt systemu podatkowego premiuje prowadzenie działalności gospodarczej.
W tym roku liczba najlepiej zarabiających Polaków pracujących na etacie jest najniższa od jedenastu lat. Jak ustaliło Money.pl, w 2025 r. po raz kolejny spadła liczba podatników zatrudnionych na umowie o pracę i zarabiających powyżej tzw. trzydziestokrotności.
Najlepiej zarabiających „etatowców” jest coraz mniej
„Roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w danym roku kalendarzowym nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy” – wyjaśnia ZUS. Tak więc, od kwoty przekraczającej tzw. trzydziestokrotność nie odprowadza się składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe.
W zeszłym roku, by przekroczyć próg tzw. trzydziestokrotność, należało zarobić ponad 260 190 zł. W obecnym 282 600 zł.
Jak informuje Money, z danych ZUS wynika, że liczba „etatowców”, których zarobki przekraczają ów limit, sukcesywnie spada. W ubiegłym roku było ich 311 tys. i był to najniższy wynik od 11 lat. Jeszcze w latach 2021 r. i 2022 r. mieliśmy ich ponad 400 tys.
Jednoosobowa działalność gospodarcza – „ucieczka” z etatu
Ekspert, z którym rozmawiał Money wskazał, że zarabiający najwięcej coraz częściej porzucają etat jako formę zatrudnienia i wolą działać jako jednoosobowe działalności gospodarcze. Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, nie ma wątpliwości, że obserwowane zjawisko jest częścią szerszego trendu.
– Wygląda na to, że osoby osiągające wyższe wynagrodzenia częściej szukają form opodatkowania i oskładkowania, które nie są związane z proporcjonalnym opłacaniem składek. Podstawowym wyborem jest tu jednoosobowa działalność gospodarcza. To trend, który nasilił się po 2022 r., gdy zwiększyła się konkurencyjność ryczałtu – podkreśla.
Innym wytłumaczeniem może być to, że pensje osób na etatach „nie nadążały” za rosnącymi limitami. W 2025 r. limit tzw. trzydziestokrotności wzrósł o 11 proc., tłumaczą dziennikarze serwisu Money, dodając, że to zjawisko może dotyczyć np. najlepiej opłacanych stanowisk w budżetówce.
Zdaniem dziennikarzy bezsprzecznie jednym z problemów jest fakt, że między II progiem podatkowym (wynoszącym 120 tys. zł), a tzw. trzydziestokrotnością powstaje dodatkowy próg podatkowy, w którym stawka opodatkowania i oskładkowania jest najwyższa. W praktyce po przekroczeniu progu tzw. trzydziestokrotności zsumowana stawka danin spada.
Ekspert wskazuje, że sytuacja, w której II próg podatkowy jest najbardziej obciążony daninami, musi motywować do poszukiwania korzystniejszej formy opodatkowania. I takie formy istnieją. Zastosowanie podatku liniowego lub ryczałtu pozwala „zaoszczędzić” do kilku tysięcy złotych.
Jednocześnie, brak waloryzacji progu podatkowego powoduje, że przekracza go co coraz większa liczba podatników. W 2025 r. drugi próg podatkowy było to 7,6 proc. podatników, ale zdaniem serwisu Money, w tym roku będzie ich jeszcze więcej.
