Reklama
Reklama
Reklama

Te branże w Polsce nie dadzą rady bez pracowników z zagranicy. Nowy raport

Polska gospodarka w coraz większym stopniu zależy od rąk do pracy z zagranicy. Jak wynika z najnowszych analiz, bez migrantów kluczowe sektory, takie jak budownictwo, logistyka, rolnictwo czy gastronomia, nie byłyby w stanie normalnie funkcjonować.

budowa, budownictwo, robotnicy
Kadry z importu ratują budownictwo, logistykę, rolnictwo, hotele i gastronomię (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Kadry z importu ratują budownictwo, logistykę, rolnictwo, hotele i gastronomię.
  • W rejestrach ZUS znajduje się obecnie 1,32 mln obcokrajowców.
  • Oficjalne dane nie uwzględniają jednak dorabiających studentów oraz osób pracujących w rolnictwie.

Polacy w czołówce UE. Pracujemy dłużej niż większość Europejczyków

Obcokrajowcy nie są już tylko sezonowym uzupełnieniem braków kadrowych, ale trwałym fundamentem wielu gałęzi polskiego biznesu. Poniedziałkowe wydanie „Rzeczpospolitej”, powołując się na „Raport o migracji” przygotowany przez ekspertów Deloitte we współpracy z Instytutem Spraw Publicznych oraz firmą badawczą Ipsos, jasno wskazuje obszary, w których cudzoziemcy są trudni do zastąpienia.

Te branże nie dadzą rady bez migrantów

Obcokrajowcem jest średnio co czwarty zatrudniony w dziale „usługi administrowania i działalności wspierającej” w Polsce, m.in. w agencjach zatrudnienia pracujących dla przemysłu.

Reklama
Reklama

Ponad szesnastoprocentowy udział mają migranci w hotelarstwie i gastronomii, a czternastoprocentowy w transporcie i logistyce — wynika z badań, a uzależnione od ich pracy jest też budownictwo.

„Rzeczpospolita” przypomniała, że w rejestrach ZUS jest 1,32 mln obcokrajowców, ale nie uwzględnia to dorabiających studentów ani pracujących w rolnictwie, gdzie zdobycie polskich pracowników jest nierealne, bo starsi odchodzą na emerytury, a dla młodych praca przy zbiorach jest za ciężka.

Migranci albo wyższe ceny

Współautor raportu Aleksander Łaszek z Deloitte powiedział dziennikowi, że w wielu branżach rezygnacja z migrantów nie byłaby już możliwa, ponieważ nasilona konkurencja o ludzi podniosłaby koszty pracy, a więc także ceny produktów i usług.

Ekspert zaznaczył, że wzrost kosztów pracy w rolnictwie przełożyłby się na wyższe koszty w przemyśle spożywczym i w gastronomii. Dodał, że o ile w części branż skutki braku pracowników z zagranicy odczuliby głównie krajowi konsumenci, o tyle w niektórych wzrost kosztów ograniczyłby atrakcyjność eksportu.

Źródła: Zero.pl, Rzeczpospolita, PAP
Reklama
Reklama