
Do niecodziennej sytuacji doszło w poniedziałek po południu na antenie TVP3 Lublin. Kanał musiał przerwać program nadawany na żywo. Prezenter poinformował widzów, że w związku z alertem RCB dotyczącym zagrożenia z powietrza osoby w studiu muszą się ewakuować. Na antenie pokazano później komunikat ostrzegawczy.
- O godzinie 17:07 program „Miłego popołudnia” w TVP3 Lublin został nagle przerwany.
- Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało ostrzeżenie dla województwa lubelskiego, a w całym regionie uruchomiono syreny alarmowe w związku z zmasowanym rosyjskim atakiem na zachodnie obszary Ukrainy.
- Polskie i sojusznicze lotnictwo poderwało myśliwce, a choć nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, jeden z dronów spadł po ukraińskiej stronie w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku.
Punkty schronienia będą oznakowane. MSWiA podaje termin
– Szanowni państwo, musimy na chwilkę przerwać program, ponieważ dostaliśmy alert, a w Lublinie wyją syreny. My musimy ewakuować się do naszego schronu podziemnego. Proszę zachować spokój. Wszystko będzie w porządku, niedługo do państwa wrócimy, a teraz musimy oddać antenę na sprawy ważniejsze – powiedział widzom prowadzący Adam Kościańczuk.
Ewakuacja w trakcie programu na żywo
Sytuacja miała miejsce podczas programu „Miłego popołudnia” nadawanego przez TVP3 Lublin. W studiu trwała akurat rozmowa z seniorami. Niespodziewany komunikat przerwał ją o godz. 17.07.
Po ewakuacji osób znajdujących się w studiu na antenie pojawił się komunikat ostrzegawczy: „Uwaga, zagrożenie z powietrza. Unikaj przebywania na otwartym terenie, stosuj się do poleceń lokalnych służb, oczekuj dalszych komunikatów”.
Informacja była wyświetlana przez kilkanaście minut. Potem zastąpił ją komunikat o odwołaniu zagrożenia. „Uwaga: odwołanie zagrożenia. Śledź komunikaty służb” – mogli przeczytać widzowie.
Do nadawania programu „Miłego popołudnia” wrócono o godz. 17.24. Prezenter skomentował jeszcze zaistniałą sytuację, podkreślając, że redakcja potraktowała otrzymany alarm bardzo poważnie.
Zmasowany atak na Ukrainę i akcja służb przy granicy
Nadzwyczajna sytuacja w studiu TVP3 Lublin miała związek z rosyjskimi atakami na zachodzie Ukrainy. Do naruszenia polskiej przestrzeni nie doszło, ale – według informacji wojska – jeden z dronów spadł w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku.
Ok. godz. 17 w poniedziałek RCB, podczas kolejnej fali rosyjskich nalotów na Ukrainę, wydało alert o możliwym zagrożeniu z powietrza dla woj. lubelskiego. Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz potwierdził, że w całym województwie zawyły syreny alarmowe. Równolegle Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że systemy przeciwlotnicze zostały postawione w stan pełnej gotowości, a z baz wystartowały wojskowe samoloty z misją zabezpieczania polskiej przestrzeni powietrznej.
Alert o zagrożeniu został odwołany po kilkunastu minutach; według komunikatów nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego ppłk Jacek Goryszewski przekazał jednak, że dron uderzył w pobliżu polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, po ukraińskiej stronie granicy.
Rzecznik Nadbużańskiego Oddziału SG mjr Dariusz Sienicki poinformował, że ok. godz. 17.20 wznowiono odprawy graniczne na przejściach granicznych z Ukrainą w Dorohusku i Zosinie, gdzie wcześniej zarządzono ewakuację. – Żadnych zdarzeń na naszym terytorium nie odnotowaliśmy – dodał.
Przed godziną 19 w poniedziałek RCB rozesłało ponowny alert dla tym razem dwóch województw: lubelskiego i podkarpackiego. RCB poinformowało w nim, że w przestrzeni RP po raz kolejny prewencyjnie operuje polskie lotnictwo w związku z atakiem powietrznym na Ukrainę. Po kilkunastu minutach alert odwołano.