
Ambasador Ukrainy w Warszawie Wasyl Bodnar udzielił wywiadu dla RBC-Ukraina. – Byłoby błędem przerzucanie odpowiedzialności za pojedyncze przestępstwa na całe polskie społeczeństwo – powiedział dyplomata o aktach agresji. Bodnar mówił także o napięciach wokół historii, wyborów i rolnictwa.
- Liczba ataków na Ukraińców w Polsce wzrosła w ciągu roku o ok. 30 proc., ale w skali całej ukraińskiej populacji w Polsce to – jak przyznaje sam ambasador – poziom statystycznego marginesu błędu.
- Spór o historię (UPA, Wołyń, Narodowy Panteon) oraz zbliżające się wybory parlamentarne w Polsce w 2027 r. będą podsycać napięcia niemal do końca kampanii.
- Mimo różnic w kwestiach historycznych i gospodarczych, Polska i Ukraina zgadzają się co do jednego: głównym i jedynym realnym zagrożeniem pozostaje Rosja.
Na pierwszym planie pochwały, w tle wojna handlowa. Ekspert o spotkaniu przywódców USA i Chin
Relacje polsko-ukraińskie w czerwcu 2026 r. przeszły przez poważny kryzys dyplomatyczny, wywołany sporem wokół nazwy jednego z ukraińskich oddziałów oraz decyzją prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W odpowiedzi ukraiński prezydent odesłał odznaczenie do Warszawy, co uruchomiło falę podobnych gestów ze strony innych ukraińskich urzędników.
Jak mówi ambasador Wasyl Bodnar w rozmowie z RBC-Ukraina, emocje w relacjach dwustronnych działają jak fala – mają swój szczyt i moment opadania.
– Na pewno był to jeden z największych kryzysów w naszych relacjach – przyznaje dyplomata, zaznaczając jednocześnie, że skutki tego napięcia nie zniknęły automatycznie wraz z uspokojeniem nastrojów.
Do złagodzenia sytuacji przyczyniły się m.in. wrześniowe spotkanie Wołodymyra Zełenskiego z premierem Donaldem Tuskiem w Hucie na Podkarpaciu, wizyta szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego w Kijowie oraz rozmowy szefów służb specjalnych obu krajów. Bodnar podkreśla jednak, że obniżenie temperatury sporu nie oznacza rozwiązania wszystkich problemów.
Ataki na Ukraińców – liczby i kontekst
Według danych policyjnych przywołanych przez ambasadora, w 2024 r. odnotowano 267 aktów agresji wobec Ukraińców, w 2025 r. – 275, a w pierwszej połowie 2026 r. już 180, co oznacza wzrost o około 30 proc. rok do roku. Bodnar zastrzega jednak, że część tego wzrostu wynika ze zmiany sposobu kwalifikowania przestępstw.
– Czyny, które wcześniej mogły być traktowane jako zwykłe chuligaństwo, dziś częściej są kwalifikowane z uwzględnieniem motywu nienawiści narodowej – wyjaśnia ambasador. Dodaje przy tym szerszy wskaźnik: w pierwszym półroczu 2026 r. zarejestrowano łącznie 10 800 wykroczeń dotyczących obywateli Ukrainy, co przy ich liczebności szacowanej na około 2 mln daje niespełna 0,6 proc.
– To wskaźnik na poziomie błędu statystycznego – ocenia Bodnar, zastrzegając jednocześnie, że nie można porównywać wprost polskich i ukraińskich statystyk, bo te same czyny bywają inaczej kwalifikowane prawnie w obu krajach – przykładowo jazda po alkoholu w Polsce jest przestępstwem, a na Ukrainie jedynie wykroczeniem.
Brak podstaw, by opuszczać Polskę
Mimo rosnącej liczby incydentów ambasador nie widzi obecnie powodu, by rekomendować Ukraińcom unikanie Polski czy jej opuszczanie. Większość rozmówców, z którymi się styka, nie doświadczyła bezpośrednio fizycznej agresji – źródłem niepokoju są głównie doniesienia medialne oraz presja psychologiczna, która części Ukraińców utrudnia swobodne posługiwanie się językiem ukraińskim w miejscach publicznych.
– Byłoby błędem przerzucanie odpowiedzialności za pojedyncze przestępstwa na całe polskie społeczeństwo – podkreśla Bodnar, przypominając akcje solidarnościowe, takie jak zeszłoroczna zbiórka „Ciepło z Polski do Kijowa”. Jego zdaniem do agresji skłonni są głównie ci, którzy generalnie prezentują taki wzorzec zachowania, niezależnie od narodowości ofiary.
Ambasador zwraca też uwagę na spadek liczby osób korzystających z ochrony czasowej w Polsce – o ok. 40 tys. w ciągu ostatniego półrocza. Tłumaczy to jednak nie tyle masowym wyjazdem Ukraińców, co zmianami administracyjnymi – wygaśnięciem części przepisów szczególnych oraz wprowadzeniem od maja nowej procedury przejścia ze statusu PESEL UKR na kartę CUKR.
Historia jako źródło napięć
Bodnar przyznaje, że kwestie historyczne – w tym ocena UPA, postaci Stepana Bandery oraz tragedii wołyńskiej – pozostają w Polsce tematem szerokiego konsensusu społecznego, obejmującego różne siły polityczne. Ambasador zapowiada kontynuację prac historyków obu krajów, w tym nową inicjatywę badawczą dotyczącą ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego z lat 1939-1947, zaprezentowaną we wrześniu w Kijowie.
Odniósł się także do planów rozbudowy ukraińskiego Narodowego Panteonu.
– Nie możemy poświęcać interesów narodowych – zaznacza, przypominając doświadczenie ustępstw wobec Rosji, które w przeszłości doprowadziły do wojny. Jednocześnie przyznaje, że sposób wdrażania tej inicjatywy, w tym ewentualne decyzje o przenoszeniu szczątków, może wpłynąć na relacje z Polską, jeśli zabraknie wzajemnej wrażliwości historycznej.
Ambasador zwraca też uwagę na rosnące poparcie dla radykalnego polityka Grzegorza Brauna, znanego z prowokacyjnych gestów wobec pomników UPA – z około 6 proc. w wyborach prezydenckich do blisko 10 proc. w obecnych sondażach. Jego zdaniem świadczy to nie tyle o sympatiach prorosyjskich, co o rosnącym poparciu dla postaw antysystemowych.
Wybory, zboże i wspólny wróg
Temat Ukrainy i historii – jak przewiduje Bodnar – będzie obecny w polskiej kampanii wyborczej niemal do końca 2027 ro., a dla części polityków stanie się narzędziem budowania własnej rozpoznawalności. Mimo to ambasador podkreśla, że większość polskich sił politycznych rozumie, iż zdolność Ukrainy do obrony jest bezpośrednio powiązana z bezpieczeństwem Polski.
W sferze gospodarczej embargo na ukraińskie zboże wprowadzone w 2023 r. pozostaje w mocy – żaden rząd, zdaniem ambasadora, nie zdecyduje się na jego zniesienie ze względu na wrażliwość polityczną tematu wśród elektoratu rolniczego. Trwają jednak rozmowy o tranzycie towarów przez terytorium Polski do krajów trzecich, co – jak zaznacza Bodnar – leży w interesie obu stron.
Wymiana handlowa między krajami mimo napięć rośnie – o około 20 proc. rok do roku, osiągając według różnych szacunków od 13 do 14 mld dol. Otwarta pozostaje kwestia przekazania Ukrainie polskich myśliwców MiG, uzależniona od sfinansowania ich modernizacji. Niezależnie od różnic ambasador podkreśla, że w jednej kwestii Polska pozostaje niezmiennie zgodna z Ukrainą.
– Nie ma innego wroga niż Rosja – i to przekonanie, jak dodaje, podziela zarówno polska klasa polityczna, jak i społeczeństwo.
Obejrzyj także: