Ostatni wózek wyjechał w samo południe, a wraz z nim zakończyła się praca setek górników, także tych z Polski. Zamknięcie kopalni CzSM w Stonawie na Zaolziu kończy wydobycie węgla kamiennego w Czechach i niemal w całej Unii Europejskiej. Niemal, bo w Polsce wydobycie wciąż trwa.

-
Koniec pewnej epoki w Czechach. Kopalnia CzSM w Stonawie zakończyła wydobycie węgla kamiennego.
-
Wśród zwolnionych górników są mieszkańcy Zaolzia oraz pracownicy z Polski, dla których kopalnia była miejscem pracy przez lata.
-
Po zamknięciu CzSM tylko Polska pozostaje krajem Unii Europejskiej, w którym wciąż prowadzi się wydobycie węgla kamiennego.
W kopalni CzSM w Stonawie na Zaolziu wydobyto ostatnią tonę węgla kamiennego. To historyczny moment nie tylko dla Czech, ale i dla całej Unii Europejskiej. Od teraz ostatnim krajem, w którym wydobycie tego surowca wciąż trwa jest Polska.
– Smutna to będzie uroczystość. Zjadą się koledzy z daleka, z którymi pracowałem, i łezka w oku pewnie się zakręci – mówił kilka dni wcześniej w rozmowie z Deutsche Welle Stanisław Kołek, górnik z niemal 50-letnim stażem.
Uznanie dla górników. Głos prezydenta Czech
Podczas oficjalnych uroczystości odtworzono przemówienie prezydenta Petra Pavla. Podkreślił on, że zamknięcie kopalni nie oznacza końca górniczego dziedzictwa.
– Górnicze dziedzictwo nie zniknie z ostatnim zjazdem. Będzie żyło dalej w charakterach miejscowych ludzi. Wasza pracowitość, solidarność, uczciwość i wytrzymałość to wartości, z których Czechy będą czerpać także w przyszłości – mówił prezydent na nagraniu.
Łącznie przez dekady działalności z kopalni wydobyto 124,3 mln ton węgla.
Kopalnia CzSM rozpoczęła wydobycie w 1968 r. Ostatnia szychta odbyła się 31 stycznia 2026 r., a symboliczny wózek z urobkiem wyjechał na powierzchnię 4 lutego, dokładnie w samo południe. Kilkuminutową drogę z głębokości ponad kilometra śledziły setki osób na telebimach.
To był finał górnictwa węgla kamiennego w Czechach.
Zagłębie Ostrawsko-Karwińskie. Kolebka przemysłu
Zagłębie Ostrawsko-Karwińskie stanowi południową część Górnośląskiego Zagłębia Węglowego. To właśnie tam, w XVIII wieku, odkryto pierwsze pokłady węgla. Początkowo nie zdawano sobie sprawy z ich znaczenia. Dopiero rozwój kolei w XIX wieku umożliwił masowe wykorzystanie nowego paliwa.
W połowie XIX wieku między Ostrawą a Karwiną działało już ponad 300 kopalń i sztolni.
Wydobycie rosło dynamicznie. Od tysięcy ton rocznie na początku XIX wieku, przez miliony ton przed I wojną światową, aż po rekordowe ponad 20 mln ton rocznie w okresie powojennym. Po 1946 r. kopalnie zostały znacjonalizowane i podporządkowane państwowej spółce OKD.
Gospodarka czasów komunizmu doprowadziła m.in. do zapadnięcia się Karwiny. Miasto trzeba było wyburzyć, a mieszkańców przesiedlić. Po 1989 r. rozpoczęto stopniowe odchodzenie od węgla, a w 2016 r. OKD ogłosiły upadłość. Ostateczne zamknięcie kopalń nastąpiło osiem lat później.
Praca, odprawy i niepewna przyszłość
Wraz z zamknięciem CzSM pracę straciło 900 osób. Górnicy otrzymają odprawy w wysokości 11 miesięcznych pensji – od około 300 do nawet 800 tys. koron. Po zakończeniu pracy pod ziemią będą mogli liczyć na świadczenia pomostowe, jednak – jak podkreślają sami zainteresowani – nie są to kwoty wystarczające do spokojnego życia.
– To nie są wielkie pieniądze. Młodsi muszą szukać nowej pracy – mówi w rozmowie z Deutsche Welle Bogdan Krzywoń, inżynier zajmujący się likwidacją kopalń.
Polska wyjątkiem w Unii Europejskiej
Podczas gdy Czechy definitywnie zamknęły rozdział węglowy, w Polsce wydobycie wciąż trwa. Jak przypomina Bankier.pl, Polska Grupa Górnicza oferuje górnikom m.in. kilkuletnie urlopy z 80-procentowym wynagrodzeniem lub jednorazowe odprawy sięgające 170 tys. zł netto.
Wśród zwolnionych pracowników są również Polacy – zarówno mieszkańcy Zaolzia, jak i osoby przyjezdne. Wielu z nich to doświadczeni fachowcy, którzy wcześniej przeszli na emeryturę w Polsce, a potem pracowali w Czechach.
