Reklama

Górnicy z Polski byli częścią tej historii. Czechy zamknęły ostatnią kopalnię

Reklama

Ostatni wózek wyjechał w samo południe, a wraz z nim zakończyła się praca setek górników, także tych z Polski. Zamknięcie kopalni CzSM w Stonawie na Zaolziu kończy wydobycie węgla kamiennego w Czechach i niemal w całej Unii Europejskiej. Niemal, bo w Polsce wydobycie wciąż trwa.

Kopalnia CzSM w Stonawie na Zaolziu
Kopalnia CzSM w Stonawie na Zaolziu (fot. Lukas Kabon / Getty Images)
  • Koniec pewnej epoki w Czechach. Kopalnia CzSM w Stonawie zakończyła wydobycie węgla kamiennego.

  • Wśród zwolnionych górników są mieszkańcy Zaolzia oraz pracownicy z Polski, dla których kopalnia była miejscem pracy przez lata.

  • Po zamknięciu CzSM tylko Polska pozostaje krajem Unii Europejskiej, w którym wciąż prowadzi się wydobycie węgla kamiennego.


Reklama

W kopalni CzSM w Stonawie na Zaolziu wydobyto ostatnią tonę węgla kamiennego. To historyczny moment nie tylko dla Czech, ale i dla całej Unii Europejskiej. Od teraz ostatnim krajem, w którym wydobycie tego surowca wciąż trwa jest Polska.

– Smutna to będzie uroczystość. Zjadą się koledzy z daleka, z którymi pracowałem, i łezka w oku pewnie się zakręci – mówił kilka dni wcześniej w rozmowie z Deutsche Welle Stanisław Kołek, górnik z niemal 50-letnim stażem.

Uznanie dla górników. Głos prezydenta Czech

Podczas oficjalnych uroczystości odtworzono przemówienie prezydenta Petra Pavla. Podkreślił on, że zamknięcie kopalni nie oznacza końca górniczego dziedzictwa.


Reklama

– Górnicze dziedzictwo nie zniknie z ostatnim zjazdem. Będzie żyło dalej w charakterach miejscowych ludzi. Wasza pracowitość, solidarność, uczciwość i wytrzymałość to wartości, z których Czechy będą czerpać także w przyszłości – mówił prezydent na nagraniu.


Reklama

Łącznie przez dekady działalności z kopalni wydobyto 124,3 mln ton węgla.

Kopalnia CzSM rozpoczęła wydobycie w 1968 r. Ostatnia szychta odbyła się 31 stycznia 2026 r., a symboliczny wózek z urobkiem wyjechał na powierzchnię 4 lutego, dokładnie w samo południe. Kilkuminutową drogę z głębokości ponad kilometra śledziły setki osób na telebimach.

To był finał górnictwa węgla kamiennego w Czechach.


Reklama

Zagłębie Ostrawsko-Karwińskie. Kolebka przemysłu

Zagłębie Ostrawsko-Karwińskie stanowi południową część Górnośląskiego Zagłębia Węglowego. To właśnie tam, w XVIII wieku, odkryto pierwsze pokłady węgla. Początkowo nie zdawano sobie sprawy z ich znaczenia. Dopiero rozwój kolei w XIX wieku umożliwił masowe wykorzystanie nowego paliwa.


Reklama

W połowie XIX wieku między Ostrawą a Karwiną działało już ponad 300 kopalń i sztolni.

Wydobycie rosło dynamicznie. Od tysięcy ton rocznie na początku XIX wieku, przez miliony ton przed I wojną światową, aż po rekordowe ponad 20 mln ton rocznie w okresie powojennym. Po 1946 r. kopalnie zostały znacjonalizowane i podporządkowane państwowej spółce OKD.

Gospodarka czasów komunizmu doprowadziła m.in. do zapadnięcia się Karwiny. Miasto trzeba było wyburzyć, a mieszkańców przesiedlić. Po 1989 r. rozpoczęto stopniowe odchodzenie od węgla, a w 2016 r. OKD ogłosiły upadłość. Ostateczne zamknięcie kopalń nastąpiło osiem lat później.


Reklama

Praca, odprawy i niepewna przyszłość

Wraz z zamknięciem CzSM pracę straciło 900 osób. Górnicy otrzymają odprawy w wysokości 11 miesięcznych pensji – od około 300 do nawet 800 tys. koron. Po zakończeniu pracy pod ziemią będą mogli liczyć na świadczenia pomostowe, jednak – jak podkreślają sami zainteresowani – nie są to kwoty wystarczające do spokojnego życia.


Reklama

– To nie są wielkie pieniądze. Młodsi muszą szukać nowej pracy – mówi w rozmowie z Deutsche Welle Bogdan Krzywoń, inżynier zajmujący się likwidacją kopalń.

Polska wyjątkiem w Unii Europejskiej

Podczas gdy Czechy definitywnie zamknęły rozdział węglowy, w Polsce wydobycie wciąż trwa. Jak przypomina Bankier.pl, Polska Grupa Górnicza oferuje górnikom m.in. kilkuletnie urlopy z 80-procentowym wynagrodzeniem lub jednorazowe odprawy sięgające 170 tys. zł netto.

Wśród zwolnionych pracowników są również Polacy – zarówno mieszkańcy Zaolzia, jak i osoby przyjezdne. Wielu z nich to doświadczeni fachowcy, którzy wcześniej przeszli na emeryturę w Polsce, a potem pracowali w Czechach.


Reklama

Źródła: Zero.pl, Deutsche Welle, Bankier

Reklama