Przeczytałem na portalu Zero, że prezydent Karol Nawrocki szkodzi Polsce, a szczególnie budżetowi, wspiera międzynarodowe mafie i korporacje i coś tam jeszcze było, ale już nie doczytałem bo przestałem czytać.
A potem przeczytałem na Twitterze komentarz z zachętą do czytania, bo to „bardzo dobry, mocny tekst”. Nie taki znowu mocny, bo autor pisze o prezydencie – prezydent. Nie wszystkim to przechodzi przez gardo, gdy o nim mówią, a ręka drży im za bardzo, żeby to mogli napisać, jak o nim piszą. Łatwiej im mówić i pisać: „uzurpator”, „sutener”, „ćpun”, „kibol” i pytać, czy „już policzono głosy”. Więc tekst Jakuba Dymka (pod tym przynajmniej względem) nie jest znowu taki „mocny”. Ale za to dobry też nie jest.
„Wetoman”
Ja na Karola Nawrockiego nie głosowałem. Na nikogo zresztą nie głosowałem, bo jak pisałem wielokrotnie głosowanie na „na mniejsze zło” pozostaje wyborem zła (co z tego, że mniejszego) i utrudnia obiektywizm. Więc mam teraz dobry tytuł, żeby zareagować na to, co niektórzy piszą o Nawrockim. A tym, którzy nie ukrywali, że głosowali na innego kandydata, zalecałbym troszkę więcej powściągliwości.
Główny zarzut, że to „wetoman”. Platforma Obywatelska (czy jak się tam ona obecnie nazywa) oparła na tym swój przekaz w rocznicę zaprzysiężenia prezydenta. Chyba coś „nie pykło”, bo jak twierdzi Res Futura Data House na Twitterze, w komentarzach pod własnymi publikacjami zebrali głównie obronę prezydenta i kontratak na rząd. Teza, że weta broniły Polski przed złym prawem stanowiła aż 72 proc. wpisów.
Czytaj także: Nawrocki kontra rząd. Prześledziliśmy losy najgłośniejszych zawetowanych ustaw
„Wetoman” zawetował 41 ustaw. No to nieco złośliwie zauważę, że podpisał ich ponad 250. Jak dobrze liczę, to jakieś 84 proc. Ja bym nie podpisał więcej. Nie podpisałbym, na przykład, „ustawy o PiPie”. A prawicowy ponoć prezydent, chcąc się podlizać działaczom związkowym z Solidarności, ją podpisał. Odesłał ją co prawda do następczej kontroli do Trybunału Konstytucyjnego, ale to nie wstrzymuje jej wejścia w życie, Trybunał z rozpoznaniem sprawy ofiar ulgi meldunkowej zwlekał 7 lat, a jak w końcu orzekł jej niezgodność z Konstytucją, to Premier Tusk zakazał publikowania wyroku. A przepisy zwiększające uprawnienia władzy urzędniczej nad obywatelami z konstytucją są ewidentnie niezgodne.
Dla odmiany podpisałbym też jedną ustawę, której prezydent nie podpisał – ustawę o pożyczce SAFE. Ale o tym za moment.
Oczywista oczywistość
Najpierw trochę złośliwości co do tak zwanej „ustawy łańcuchowej”, która raczej powinna nosić pseudonim „kojcowej”. Jak prezydent zawetował pierwszą jej wersję właśnie z powodu powierzchni obowiązkowych kojców dla psów, aktywiści, aktywistki czy osoby aktywistyczne, bardzo lamentowali i lamentowały. A jak podpisał drugą jej wersję, po wykreśleniu z niej przepisów, z powodów których zawetował tę pierwszą, to ci, którzy mało nie pękli z oburzenia przy pierwszym wecie, nawet się nie zająknęli, że w zmienionej wersji została podpisana.
Czytaj także: Polityczna miłość do zwierząt trwa tyle, co rolka w social mediach
Z drugiej strony prezydent złożył w Sejmie 22 projekty swoich ustaw. Twórcy naszej „demokratycznej”, „nowoczesnej”, „postępowej” (itp., itd.) Konstytucji przyznali mu takie prawo. Podobnie jak prawo weta. Sejm uchwalił jeden prezydencki projekt. Sejmowi mogą nie podobać się projekty ustaw prezydenta. A prezydentowi mogą nie podobać się ustawy uchwalane przez Sejm. To chyba oczywista oczywistość? Tymczasem niektórzy, krytykujący onegdaj Andrzeja Dudę za to, że był „długoPiSem” Kaczyńskiego, teraz zdają się oczekiwać, że Nawrocki będzie długopisem Tuska.
Gdyby tak miało być, gdyby Prezydent miał podpisywać jak leci, co tam Sejm uchwali, to twórcy naszej „demokratycznej”, „nowoczesnej”, „postępowej” (itp., itd.) Konstytucji, wprowadziliby wybór Prezydenta przez Sejm.
Faktyczna konieczność kohabitacji większości sejmowej z prezydentem z innej opcji politycznej, służy, moim zdaniem, podziałowi władzy i jej równowadze – czyli realizacji zasad wyrażonych w art. 10 Konstytucji.
A jeśli chodzi o szczegóły to czytam w tym „bardzo dobrym, mocnym tekście” dramatyczne pytanie „czemu prezydent wetuje ustawy, które uderzały w międzynarodowe mafie, wielkie zagraniczne korporacje czy zyski będące wynikiem drożejącej dla zwykłych obywateli benzyny”? No czemu? Ja to jestem tak stary, że pamiętam często powtarzany komunistyczny slogan: „komu i czemu to służy”. Za odpowiedź służy kolejne pytanie: „może chodzi o to, by ludziom żyło się gorzej”? No bo jak „nie zapłaci koncern paliwowy czy piwowarski, to zapłacą nauczyciele, pielęgniarki czy policjanci”. I może o to chodzi „żeby, tak długo jak rządzi koalicja PO–PiS–Lewica, ludziom żyło się gorzej. A korzystne dla Polski i naszych planów rozwojowych ustawy prezydent będzie podpisywał dopiero, gdy w parlamencie uformuje się inna większość”.
Czytaj także: Rząd szykuje nowy podatek, co na to prezydent? „Nie sięgamy do kieszeni obywateli”
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak było. Jak rządziła Koalicja AWS-UW (a potem sama AWS) to prezydent Aleksander Kwaśniewski, którego dziś postkomuniści z Lewicy przeciwstawiają Nawrockiemu, robił dokładnie to samo. Ale dla sprawdzenia przyjrzyjmy się paru najsłynniejszym ustawom.
Czytam, że:
- „według szacunków Ministerstwa Finansów utrata wpływów z podwyżki akcyzy i opłaty cukrowej, które prezydent zawetował wyniesie do wyborów 2027 r. ponad 5 mld zł.”,
- „w przypadku weta w sprawie systemu SENT, uszczelniającego nadzór nad obrotem materiałami budowlanymi, koszty utracone na rzecz mafii vat–owskich szacowane są na 1,2 mld zł. [Tyle bowiem autorzy ustawy chcieli pozyskać z uszczelnienia obrotu i zablokowania wyłudzeń w ramach mechanizmu, który monitoruje obrót w Polsce m.in. alkoholu, paliw, tytoniu czy odzieży]”,
- „4 mld utraconych zysków dla budżetu grozi wskutek odesłania do Trybunału Konstytucyjnego ustawy o tzw. nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych”,
- „koszt weta ustawy o usługach cyfrowych (DSA) czy ustawy o rynku kryptoaktywów trudniej policzyć, ale wiadomo, że na braku regulacji korzystają oszuści i niepłacące w Polsce uczciwych podatków korporacje”,
- „miliardy, które powędrują do koncernów alkoholowych, mafii VAT–owskich czy międzynarodowych korporacji, nie trafią na rozwój polskiej armii, inwestycje czy edukację”,
- od rysy na wizerunku po wecie w sprawie programu SAFE udało się prezydentowi uciec z powodu dlatego, że „wybuchły w opinii publicznej, podkręcane mocno przez media, sprawy dotyczące ubezpieczeń artystów, skandali w ochronie zdrowia czy Ukraińców w Polsce”.
To teraz krótki do tego komentarz
Ponoć ustawa o opłacie cukrowej miała „promować zdrowsze wybory konsumenckie”. A od kiedy rząd się tym przejmuje, skoro upiera się, że zdrowa z pewnością woda ma mieć stawkę podatku VAT 23 proc., a niezdrowa z pewnością woda posłodzona zagęszczonym sokiem – 5 proc.? Skoro rząd Tuska upiera się przy tym samym, co wprowadził rząd Morawieckiego, by promować niezdrowe wybory konsumentów, to dlaczego niby prezydent Nawrocki ma się przejmować promocją tych zdrowych???
Przewóz paliw, alkoholu i tytoniu od dawna podlega systemowi SENT. I dobrze. Nota bene to akurat zasługa rządu Morawieckiego. Zmiana ustawy nie miała polegać jedynie na objęciu nią przewozu betonu towarowego. Jej przepisy rozszerzały obowiązki administracyjne dla przedsiębiorców z branży odzieżowej i obuwniczej. Każdy przewóz własnego towaru między własnymi magazynami miał wymagać pełnego zgłoszenia SENT, nawet jeśli firma byłaby jednocześnie nadawcą, przewoźnikiem i odbiorcą. Ustawa nakładała też nowe kary za brak potwierdzenia odbioru towaru. Każdy sklep odzieżowy przyjmujący dostawę byłby zobowiązany potwierdzić odbiór w systemie pod groźbą kary finansowej. Więc dobrze, że Pan Prezydent to zawetował.
Co do opodatkowania nadzwyczajnych zysków Orlenu, to pozwolę sobie zauważyć, że powstały one w skutek drenażu kieszeni kierowców przez politykę cenową prowadzoną przez zarząd Orlenu powołany przez rząd. A jak nie będzie takiego podatku to rząd będzie mógł pobrać z Orlenu większą dywidendę. Ale wraz z innymi akcjonariuszami. I tu przypomnę, że akcjonariuszami tymi są także: Fundusz Rezerwy Demograficznej, czy Otwarte Fundusze Emerytalne. Opodatkowując zysk brutto Orlenu, rząd chciał obniżyć jego zysk netto i tym samym emerytury Polaków. O tym, że rząd chciał de facto zmienić w ten sposób ustawę o podatku dochodowym w trakcie roku podatkowego to już nawet nie wspomnę. Trybunał Konstytucyjny, jak był jeszcze jak najbardziej konstytucyjny, bo większość jego sędziów była wybrana przez UW, SLD, PSL lub PO, a nie rzez jakiś niedemokratyczny PiS, wielokrotnie orzekał, że zmiany takie muszą być ogłaszane do końca listopada roku poprzedniego.
Nie wiem, skąd się wzięła teza: „wiadomo, że na braku regulacji korzystają oszuści”. Moim zdaniem oszuści najwięcej w Polsce korzystają na regulacjach, a nie na ich braku. Przykładem wyśmienitym są regulacje rynku paliwowego. Opodatkowanie różnych wynalazków, jak oleje przepracowane, płuczkowe, technologiczne, definicje ich parametrów, obowiązek korzystania z pośredników w handlu komponentami do produkcji biopaliw, umożliwiały, a przynajmniej ułatwiały funkcjonowanie mafii paliwowej. Kwartalne rozliczanie VAT przez podmioty z branży paliwowej – też. I to się działo nie za czasów jednego rządu, czy dwóch, ale od początku przemian ustrojowych. Mam bardzo złą opinie o Ministerstwie Finansów, ale nie uważam, że pracowali tam aż tacy idioci, żeby o tym wszystkim nie wiedzieć. Więc ten zarzut pod adresem Nawrockiego jest szczególnie chybiony.
A skąd się wzięło twierdzenie, że zapłacą nauczyciele, bo nie płaci koncern piwowarski? Przecież koncerny piwowarskie nie płacą, bo są chronione niższą akcyzą. Właśnie po to, żeby płaciły mniej. Przez kolejne rządy są chronione. Ministerstwo Finansów odrzuciło nawet niedawno sugestię, żeby koszty wprowadzenia ustawy o asystencji osobistej pokryć z podwyżki akcyzy na piwo!
Czytaj także: Taką formę może przyjąć pakt senacki Nawrockiego. Partie deklarują gotowość
Niektórym spodobała się teza, że gdyby nie media „podkręcające aferę w ochronie zdrowia”, to prezydentowi nie udałoby się uciec od epizodu z ustawą SAFE. Takie media jak TVN, TVP, GW, Newsweek, Polityka, to chyba nie wiedzą, co narobiły? Nieprawdaż? Czy może o jakieś inne „media” chodzi? Ale te, o które chyba chodzi, to zdaniem wielu nie są „mediami”. Więc się gubię. A co do samej ustawy? Jak pisałem wyżej – ja bym ją podpisał. Prezydent ją zawetował gdyż: nie spodobała mu się zasada warunkowości i ryzyko związane z nieokreślonymi kosztami zadłużenia. To prawda, że Bruksela mogłaby arbitralnie wstrzymać finansowanie z mechanizmu SAFE, tak jak zrobiła to w przypadku KPO. Ale moglibyśmy przecież korzystać dopóki rządzi Tusk, bo dla niego Komisja uruchomiła KPO mimo, że się nic w polskim prawie nie zmieniło. A w kontekście ryzyka, prezydent przypomniał frankowiczów. Ale przecież TSUE stanął w ich obronie, jak się kursy walutowe zmieniły. Skoro za konsumentów uchodzili w oczach TSUE pracownicy banków, którzy udzielali takich kredytów, jakie sami wzięli, czy ludzie kupujący po kilka mieszkań na wynajem, to rząd też by mógł iść do TSUE i powiedzieć, że nie wiedział. Bo przecież trudno przyjąć, że TSUE wydawał głupie wyroki w sprawie frankowiczów, by pokazać Polakom, że broni nie tylko polskich sędziów przed PiS-em. A zresztą, w odróżnieniu od innych wet, to w sprawie SAFE nic praktycznie nie dało, rząd pożyczkę i tak zaciągnął, więc zadyma była zbędna.
Co ciekawe, niektórzy z krytyków Nawrockiego, dużo powściągliwiej wyrażają się o premierze Mateuszu Morawieckim. Nic dziwnego. Według stanu na dzień dzisiejszy po przyszłorocznych wyborach nie skleci się takiej większości, która mogłaby poprzeć utworzenie kolejnego rządu Donalda Tuska. Ale koalicję z premierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i wicepremierem Morawieckim (albo na odwrót) niektórzy już zaczęli sobie wyobrażać.
Więc pytanie: „komu i czemu służy” Nawrocki zamieniłbym pytaniem: „komu i czemu przeszkadza Nawrocki?”.


