Reklama
Reklama
Reklama

Trump ostrzegał, Iran zignorował. Bazy USA w Kuwejcie zaatakowane

Iran zaatakował w czwartek amerykańskie bazy w Kuwejcie – mimo ostrzeżeń Donalda Trumpa, że USA uderzą „w każdej chwili”
Iran zaatakował w czwartek amerykańskie bazy w Kuwejcie – mimo ostrzeżeń Donalda Trumpa, że USA uderzą „w każdej chwili” (fot. UkrPictures, AustralianCamera / Shutterstock)

Iran zaatakował w czwartek amerykańskie bazy w Kuwejcie mimo ostrzeżeń Donalda Trumpa, że USA uderzą „w każdej chwili”. To kolejna odsłona sześciomiesięcznej wojny rozpoczętej atakiem USA i Izraela na Iran.

  • Iran uderzył rakietami i dronami w amerykańskie bazy w Kuwejcie, odpowiadając na naloty USA, w których zginęło ok. 20 osób, w tym uczestnicy wesela.
  • To eskalacja trwającej od pół roku wojny USA i Izraela z Iranem – po miesiącu względnego spokoju walki wróciły w weekend i nasiliły się w środę i czwartek.
  • Konflikt koncentruje się wokół cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi ok. jedna piąta światowego eksportu ropy i LNG, co grozi kolejnym wstrząsem na rynkach surowców.

Iran zaatakował w czwartek amerykańskie bazy wojskowe w Kuwejcie – poinformowała agencja AFP. Do ataku doszło mimo środowych ostrzeżeń prezydenta Donalda Trumpa, że Stany Zjednoczone są gotowe uderzyć na Iran „w każdej chwili”. Siły zbrojne Kuwejtu przekazały na platformie X, że doszło do wrogich ataków rakietowych i dronowych.

Irańska telewizja państwowa poinformowała z kolei, że ataki na bazy amerykańskie w Kuwejcie są odpowiedzią na „zbrodnie popełnione przez Amerykę przeciw narodowi irańskiemu”. To najnowszy epizod wojny, która – jak zauważają zachodnie media – trwa już od pół roku i wyraźnie odbija się na cenach ropy oraz światowej gospodarce.

Reklama
Reklama

Do wznowienia działań doszło po miesięcznej przerwie w walkach. Armia amerykańska przeprowadziła w niedzielę i we wtorek wieczorem naloty m.in. na obiekty Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, co Waszyngton tłumaczył wcześniejszym ostrzałem irańskich wyrzutni rakietowych w cieśninie Ormuz.

Ofiary wśród cywilów i żołnierzy

W drugim z amerykańskich nalotów, według strony irańskiej, zginęło ok. 20 osób – żołnierzy, ale też cywilów. Wśród ofiar znalazły się cztery osoby zabite podczas wesela w prowincji Hormozgan w południowym Iranie; rannych zostało tam blisko siedemdziesiąt osób. Iran podał, że pociski, które spadły na miejsce uroczystości, były odłamkami amerykańskiego ataku.

Armia amerykańska nie odniosła się bezpośrednio do zarzutu ostrzelania uczestników wesela. Rzecznik amerykańskiego dowództwa centralnego zapewnił jedynie, że w odróżnieniu od Strażników Rewolucji wojska USA nigdy nie biorą na cel ludności cywilnej. Waszyngton utrzymuje, że nocne naloty trafiły w dziesiątki celów wojskowych wzdłuż południowego wybrzeża Iranu.

Reklama
Reklama

W środę władze w Teheranie przekazały, że irańskie siły zaatakowały obiekty amerykańskie także w Jordanii, Iraku i Bahrajnie. Do ataków przyznał się Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, informując o uderzeniach na bazy USA w Jordanii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Bahrajnie oraz w irackim Kurdystanie.

Trump grozi „znacznie mocniejszym” uderzeniem

Prezydent Trump zapowiedział wcześniej, że w razie irańskiego odwetu kraj ten zostanie uderzony „znacznie mocniej i na wyższym poziomie”. Zastrzegł przy tym, że najcięższy atak wciąż pozostaje w rezerwie. Mimo tych słów Teheran zdecydował się na retorsje, co oddala perspektywę uspokojenia sytuacji przed listopadowymi wyborami do Kongresu USA, które konflikt zaczyna komplikować politycznie administracji Trumpa.

Wojna między USA i Izraelem a Iranem rozpoczęła się pół roku temu. Najbardziej intensywna faza starć zakończyła się wiosną, jednak od tego czasu obie strony kontynuowały sporadyczne, ograniczone ostrzały. Ostatnie dni przyniosły najpoważniejszą eskalację od tygodni.

Stawka: Cieśnina Ormuz i światowy rynek ropy

Walki koncentrują się obecnie przede wszystkim wokół Cieśniny Ormuz – wąskiego szlaku morskiego, przez który przed wybuchem konfliktu przepływała jedna piąta światowego eksportu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Iran utrzymuje kontrolę nad częścią tego szlaku, a Stany Zjednoczone odpowiadają blokadą irańskich portów, co pogłębia impas i podbija ceny surowców energetycznych na światowych rynkach.

Reklama
Reklama

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama