Reklama
Reklama
Reklama

Awantura po słowach Błaszczaka o NATO. Gen. Polko: Putin zaciera ręce

TYLKO NA
Roman Polko
Roman Polko – generał dywizji Wojska Polskiego. (fot. Albert Zawada / PAP)

Takie wypowiedzi są nieakceptowalne, szkodliwe i właściwie są po myśli Kremla, bo uderzają w tym, czym jest sojusz NATO – mówi Zero.pl były dowódca jednostki GROM generał Roman Polko, komentując wypowiedź Mariusza Błaszczaka o postrzeganiu zobowiązań sojuszniczych Paktu Północnoatlantyckiego. Inaczej wypowiedź byłego szefa MON interpretuje Antoni Macierewicz.

  • Wypowiedź Mariusza Błaszczaka dotycząca reakcji Polski na ewentualny rosyjski atak na państwa bałtyckie wywołała dyskusję o praktycznym znaczeniu solidarności sojuszniczej.
  • Gen. Roman Polko ocenił, że sposób przedstawienia sprawy może podważać wiarygodność NATO, natomiast Antoni Macierewicz przekonywał, że Polska powinna zdecydowanie wspierać zaatakowane państwa.
  • W tle sporu pozostaje kwestia zakresu polskich zobowiązań wobec sojuszników oraz bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.

Wypowiedź byłego ministra obrony narodowej dotycząca reakcji Polski na ewentualny atak Rosji na Litwę, Łotwę lub Estonię wywołała dyskusję o zobowiązaniach wynikających z członkostwa Polski w NATO.

Błaszczak został w porannym programie Radia Zet zapytany, czy w przypadku rosyjskiego ataku na któreś z państw bałtyckich – Litwy, Łotwy czy Estonii – polscy żołnierze powinni ruszyć im z pomocą.

Polscy żołnierze powinni bronić Polski. Trzeba być silnym w sojuszach. Tak było za rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy byłem ministrem obrony narodowej. Trzeba stawiać na współpracę ze Stanami Zjednoczonymi – odpowiedział.

Reklama
Reklama

Prowadzący przypomniał politykowi o artykule 5 NATO, który opiera się na zasadzie solidarności państw Sojuszu w przypadku ataku na jednego z jego członków. Błaszczak podkreślał wówczas znaczenie położenia Polski.

– My graniczymy z Rosją bezpośrednio, która faktycznie objęła terytorium Białorusi, więc my też jesteśmy na froncie. Ten artykuł oczywiście stanowi o solidarności, ale chodzi o to, że rząd, który Polską rządzi, powinien nawiązywać jak najlepsze relacje ze Stanami Zjednoczonymi – mówił.

Dziennikarz dopytał byłego ministra, jak postąpiłby, gdyby to on kierował MON-em, a Rosja zaatakowała któreś z państw bałtyckich. – To wszystko zależy od okoliczności – odpowiedział Błaszczak. Wskazał przy tym na obecność polskich żołnierzy na Łotwie. – Jeżeli Łotwa byłaby zaatakowana, to już i wojsko byłoby zaatakowane. Wtedy trzeba im pomóc oczywiście – mówił.

Jednocześnie Błaszczak przekonywał, że polskie wojsko ma przede wszystkim być zdolne do obrony kraju. – Nasi żołnierze mają bronić Polski i dziś są w stanie to zrobić. Za czasów pierwszych rządów Donalda Tuska nie byli w stanie obronić naszej ojczyzny. Było ich za mało i byli uzbrojeni w starą postsowiecką broń. Dziś już tak nie jest – przekonywał były szef MON.

Gen. Polko: Takie wypowiedzi są nieakceptowalne

Do słów Błaszczaka w rozmowie z portalem Zero.pl odniósł się gen. Roman Polko. Były dowódca jednostki GROM ocenił, że tego typu wypowiedzi są szkodliwe dla Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Reklama
Reklama

– Takie wypowiedzi są nieakceptowalne, są szkodliwe, no i właściwie są po myśli Kremla, bo uderzają w to, czym jest sojusz NATO. Otóż to jest właśnie artykuł piąty. Jeśli Litwa, Łotwa lub Estonia będą atakowane, traktujemy to tak, jakby Polska została zaatakowana – powiedział gen. Polko.

W jego ocenie artykuł 5 NATO nie może być rozumiany jako mechanizm, w którym pozostali członkowie Sojuszu mają obowiązek bronić Polski, podczas gdy Polska nie bierze odpowiedzialności za bezpieczeństwo innych państw NATO.

– Artykuł piąty nie działa w taki sposób, że jak Polska będzie zaatakowana, to wszystkie pozostałe kraje NATO mają bronić Polskę, a Polska nikogo. Tylko działa na zasadzie takiej właśnie solidarności, współodpowiedzialności i budowania wspólnego bezpieczeństwa – tłumaczył.

Przeczytaj także: Pożar w fabryce dronów. Generał ostrzega: To nie jest pojedynczy przypadek

„Wyłom w sojuszu NATO”

Gen. Polko podkreślił, że podstawą bezpieczeństwa Polski pozostają własne siły zbrojne, ale ich fundamentem jest członkostwo w NATO. – To, co jest gwarantem naszego bezpieczeństwa dzisiaj, to oczywiście polskie siły zbrojne, polskie bezpieczeństwo, ale fundamentem jest sojusz NATO i on nam daje bezpieczeństwo – powiedział.

Jego zdaniem wypowiedź Błaszczaka powinna zostać wyjaśniona, aby nie budzić wątpliwości wśród sojuszników Polski. – Mam nadzieję, że ta wypowiedź zostanie zdementowana, bo chciałbym, żeby wszystkie opcje polityczne i żeby nasi partnerzy z NATO mieli świadomość, że wszystkie opcje polityczne dalej są w sojuszu – mówił.

Reklama
Reklama

Były dowódca GROM ostrzegł, że kwestionowanie solidarności sojuszniczej może być wykorzystywane przez Rosję.

– Jeżeli w taki sposób będziemy się wypowiadać, myśleć i taki przekaz wysyłać, no to naprawdę Putin zaciera ręce, bo wyłom w sojuszu NATO został zrobiony – ocenił.

Przeczytaj także: Powódź nadchodziła, a decyzji brakowało. Generał ujawnia, co działo się za kulisami

Macierewicz: Nie mam wątpliwości, że Błaszczak ma jednoznaczne stanowisko

Inaczej wypowiedź byłego szefa MON interpretuje Antoni Macierewicz, również były minister obrony narodowej. W rozmowie z Zero.pl podkreślił, że nie ma wątpliwości co do jego intencji.

– Nie mam wątpliwości, że minister Błaszczak ma jednoznaczne stanowisko. W takiej sytuacji Polska musi być zdecydowanym wsparciem dla tych państw, które zostałyby zaatakowane. Dla nas jest to rzeczą fundamentalną – powiedział Macierewicz.

Jego zdaniem Polska nie może dopuścić do rozszerzania rosyjskiej agresji. – Nie możemy pozwolić, żeby Rosjanie obejmowali coraz większy zakres ataku na nas, ponieważ jeżeli by to zrobili, kolejnym ich działaniem byłby atak na Polskę – stwierdził.

Macierewicz zwrócił również uwagę na geograficzne położenie państw bałtyckich i ich znaczenie dla bezpieczeństwa Polski. – Niestety, z części tych państw do Warszawy jest niewiele kilometrów. W przypadku dużego ataku, a zwłaszcza ze względu na to, że Donald Tusk nie broni wschodniego terenu Rzeczypospolitej Polskiej, jest to dla nas najbardziej dramatyczne – ocenił.

Reklama
Reklama

Były szef MON zaapelował jednocześnie o zmianę obecnej formacji rządzącej. – Jeżeli Donald Tusk nie odejdzie, zagrożenie dla Polski będzie straszliwe – powiedział.

Kilka godzin po swojej wypowiedzi w Radiu Zet Błaszczak zamieścił wpis w mediach społecznościowych, w którym tłumaczy się ze swojej wypowiedzi.

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Reklama
Reklama