Ważą się losy kluczowego porozumienia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Teheran domaga się opłat za ruch w strategicznej cieśninie Ormuz i odzyskania zamrożonych miliardów. Tymczasem Izrael alarmuje, że warunki umowy są skrajnie niekorzystne dla bezpieczeństwa regionu.

- Iran planuje wprowadzenie opłat za usługi w cieśninie Ormuz. Rzecznik MSZ Esmail Baghei podkreślił, że to działanie na rzecz bezpieczeństwa.
- Kluczowym elementem umowy z USA ma być także odblokowanie zamrożonych funduszy Teheranu.
- Izrael stanowczo protestuje przeciwko warunkom porozumienia. Tamtejsi urzędnicy oraz szefowie służb bezpieczeństwa wyrazili ostry sprzeciw. Ich zdaniem dokument pozostawia najważniejsze cele wojenne całkowicie nierozstrzygnięte.
Ukraiński poseł o wizycie Zełenskiego w Polsce. Ale w kontekście UPA nawiązał do AK
Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Esmail Baghei, cytowany przez agencję Reutera, oświadczył, że Iran będzie musiał naliczać opłaty za usługi świadczone w cieśninie Ormuz.
Rzecznik opisał działania Iranu mające na celu „zarządzanie bezpiecznym ruchem” przez cieśninę Ormuz jako zarówno działania podyktowane ochroną bezpieczeństwa narodowego, jak i służące szerszym interesom społeczności międzynarodowej. Przez cieśninę przed wojną przepływała jedna piąta światowego eksportu ropy naftowej i gazu ziemnego.
Baghei dodał, że uwolnienie zablokowanych irańskich funduszy będzie „integralną” częścią każdego porozumienia.
Rzecznik poinformował, że strony uzgodniły, iż kwestia nuklearna i sprawy z nią związane nie będą na tym etapie poruszane, a zamiast tego nacisk zostanie położony na zakończenie wojny i kwestie związane z Libanem.
Powiedział również, że obecność obcych baz wojskowych i sił zbrojnych w regionie musi się zakończyć. USA mają swoje bazy w szeregu państw Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej – w tym w Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i Jordanii.
Tekst powstającego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi skrytykował z kolei członek irańskiej parlamentarnej komisji bezpieczeństwa Mahmud Nabawian. Stwierdził, że nie określa ono harmonogramu ostatecznego porozumienia.
Ostry sprzeciw Izraela wobec planowanej umowy
Jak zauważył portal Times of Israel, z oficjalnego amerykańskiego komunikatu, przekazanego dziennikarzom w piątek, wynika, że umowa realizuje pięć celów USA: ponownie otwiera cieśninę Ormuz i znosi blokadę irańskich portów przez USA; „prowadzi do demontażu irańskiego programu nuklearnego” oraz do przejęcia przez Stany Zjednoczone irańskich zapasów wzbogaconego uranu; „gwarantuje długotrwały pokój w regionie” oraz nakłada „system inspekcji”, który ma zapewnić wywiązywanie się przez Iran ze swoich zobowiązań do nieaspirowania do posiadania broni jądrowej.
Izraelscy urzędnicy i szefowie służb bezpieczeństwa wyrazili ostry sprzeciw wobec tych warunków, zauważając, że umowa ramowa pozostawia wszystkie kluczowe cele wojny nierozstrzygnięte.
W umowie nie znalazły się ani zapisy o likwidacji irańskiego programu nuklearnego, ani o ograniczeniu irańskiego programu rakiet balistycznych. Nie ma w niej również mowy o zakończenie wsparcia Teheranu dla organizacji terrorystycznych – podkreślił portal.
Umowa już w niedzielę?
Wcześniej o planowanym na niedzielę podpisaniu umowy informował Donald Trump. Zaznaczył, że porozumienie „natychmiast” otworzy cieśninę Ormuz.
„Umowa ma zostać podpisana jutro, a natychmiast po jej podpisaniu cieśnina Ormuz będzie OTWARTA DLA WSZYSTKICH” - napisał Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social.
Przekonując, że wstępne porozumienie (memorandum of understanding) jest lepsze od porozumienia JCPOA, wynegocjowanego przez Baracka Obamę, zaznaczył, że Iran nie otrzyma od USA żadnych pieniędzy, a porozumienie doprowadzi do zniszczenia irańskich zapasów wzbogaconego uranu.
„W odpowiednim czasie, gdy wszystko się uspokoi, zajmiemy się pyłem nuklearnym, zakopanym głęboko pod potężnymi, zatopionymi granitowymi górami, dzięki naszym wspaniałym bombowcom B-2 i ich genialnym pilotom, a następnie zneutralizujemy go i zniszczymy, czy to w Iranie, czy w Stanach Zjednoczonych” – napisał prezydent.
Zagroził jednocześnie, że jeśli proces wdrażania porozumienia nie przebiegnie szybko i sprawnie, USA mają „ostateczną alternatywę, która, miejmy nadzieję, nigdy więcej nie zostanie wykorzystana”.