Reklama
Reklama
Reklama

Nowa faza wojny z Iranem? Kraje Zatoki Perskiej tracą cierpliwość

TYLKO NA

Państwa Zatoki Perskiej coraz wyraźniej przechodzą do ofensywy przeciwko siłom Iranu. – Dopóki istniała nadzieja, że konflikt zakończy się po kilku dniach lub tygodniach, reakcje państw Zatoki były dość umiarkowane. Obecnie, po ponad 150 dniach walk, sytuacja uległa zmianie – mówi w rozmowie z Zero.pl Marcin Krzyżanowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zdaniem specjalisty, konflikt na linii USA-Iran „wisi na włosku”, ponieważ Teheran zrobi wiele, by uniknąć tzw. „systemu rundowego”.

white-16
Państwa Zatoki Perskiej coraz wyraźniej przechodzą do ofensywy przeciwko siłom Iranu / zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock)
  • Państwa arabskie nasiliły działania militarne przeciwko siłom Iranu. Doszło między innymi do wspólnego ostrzału baz PMF w Iraku przez USA i Arabię Saudyjską.
  • Przedłużająca się blokada kluczowej cieśniny Ormuz coraz bardziej zagraża stabilności gospodarczej regionu. W rozmowie z Zero.pl ekspert podkreśla, że Teheran nie zrezygnuje z możliwości blokowania tego strategicznego szlaku.
  • Jednocześnie Iran dąży do uniknięcia tzw. systemu rundowego, który mógłby osłabić jego potencjał. Kolejne ataki na obiekty USA mają na celu przełamanie tego schematu uderzeń.

Iran wzmacnia obronę. Pomóc mają Chiny

Ostatnie tygodnie przyniosły wzrost aktywności militarnej państw Zatoki Perskiej w wojnie z Iranem. W nocy z wtorku na środę doszło do amerykańsko-saudyjskiego ostrzału baz Sił Mobilizacji Ludowej (PMF) w Iraku, czyli bojówek powiązanych z Teheranem. Wcześniej Arabia Saudyjska zaatakowała obiekty wojskowe wspieranych przez Iran rebeliantów Huti w Jemenie.

Na początku lipca natomiast lotnictwo Bahrajnu i Kuwejtu wzięło udział w ataku na irańskie bazy dronów i rakiet. Osłonę powietrzną i informacje wywiadowcze dostarczyły Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Reklama
Reklama

Zatoka Perska zmienia model działania

– W obecnej fazie konfliktu aktywność państw Zatoki Perskiej stała się znacznie bardziej widoczna – podsumowuje w rozmowie z Zero.pl Marcin Krzyżanowski, orientalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego i były dyplomata. – Działania militarne wyraźnie się rozszerzają i coraz silniej regionalizują – dodaje.

Skąd wzrost zaangażowania? – Ponieważ przedłużająca się blokada cieśniny Ormuz stanowi poważne zagrożenie dla ich stabilności gospodarczej, a w dalszej perspektywie dla całego świata – odpowiada ekspert.

– Dopóki istniała nadzieja, że konflikt zakończy się po kilku dniach lub tygodniach, reakcje państw Zatoki były dość umiarkowane. Obecnie, po ponad 150 dniach walk, sytuacja uległa zmianie. Dodatkowo doszło do precedensu – Iran „niesprowokowany”, czyli podczas zawieszenia broni, zaatakował amerykańskie cele w cieśninie – zaznacza.

Chłodniej na linii Zatoka Perska-USA

Zdaniem Krzyżanowskiego, zwiększona aktywność państw Zatoki Perskiej to bardziej wynik wewnętrznych kalkulacji niż bezpośrednich nacisków ze strony Waszyngtonu. Choć tego ostatniego całkowicie wykluczyć nie można.

– Donald Trump wciąż powtarza, że kraje Zatoki powinny płacić za ochronę oraz za udrożnienie cieśniny Ormuz. Jednak poza bezpośrednimi odpowiedziami tych państw na ataki irańskie, nie ma mowy o powstaniu jakiejś zorganizowanej koalicji antyirańskiej. Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie doszło do godnej uwagi koordynacji działań w tym zakresie – ocenia orientalista.

Reklama
Reklama

Czy ponawiane wezwania Trumpa do opłat za amerykańską ochronę doprowadzą do ochłodzenia relacji USA-Zatoka Perska? – Pewne ochłodzenie relacji na linii Waszyngton–stolice państw arabskich już nastąpiło. Sposób, w jaki Stany Zjednoczone priorytetyzują Izrael kosztem obrony państw arabskich, wywołał w stolicach Zatoki Perskiej ogromne zamieszanie polityczne – przyznaje Krzyżanowski.

Krajom Zatoki Perskiej brak jednak alternatywy wobec USA. – Mają stosunkowo niewielkie pole manewru politycznego. Oczywiście każdy zgrzyt w relacjach amerykańsko-arabskich gra na korzyść Chin, jednak Pekin nie ma obecnie realnych możliwości, aby zastąpić Stany Zjednoczone w regionie – czy to pod względem militarnym, czy gospodarczym – ocenia specjalista.

Reklama
Reklama

Co dalej z cieśniną Ormuz?

Komentując wysiłki Omanu na rzecz wypracowania z Iranem mechanizmu zarządzania ruchem w cieśnienie Ormuz, Krzyżanowski przypomina, że „Oman spośród wszystkich państw Zatoki ma najlepsze relacje polityczne z Teheranem”.

Od lat pełnił rolę głównego mediatora w rozmowach z Iranem i ten układ wciąż obowiązuje. Kluczowa jest tu również geografia – Oman jest współgospodarzem cieśniny Ormuz, co czyni go najbardziej predestynowanym podmiotem do prowadzenia rozmów na temat zarządzania ruchem w tym rejonie - podkreśla.

Zdaniem orientalisty, na szybkie porozumienie nie ma co liczyć.

– Iran może pójść na pewne drobne ustępstwa, ale z jego perspektywy zachowanie kontroli nad cieśniną Ormuz i możliwość jej zablokowania w dowolnym momencie to kluczowy element strategii państwowej. Teheran nie zrezygnuje z tej karty przetargowej – podkreśla Krzyżanowski.

Iran zrobi wiele, by uniknąć pułapki

Ekspert ocenia także, że powrót do działań militarnych na pełną skalę przez USA jest „jak najbardziej realny”. – Ten konflikt cały czas wisi na włosku. Zresztą Iran faktycznie już powrócił do walk, atakując amerykańskie obiekty w regionie – przypomina.

Reklama
Reklama

I tłumaczy, dlaczego Teheran działa tak, a nie inaczej: – Iran stara się za wszelką cenę uniknąć tzw. systemu rundowego – modelu znanego chociażby z wojny dwunastodniowej.

Polega on na tym, że po serii amerykańskich ataków dochodzi do chwilowego zawieszenia broni, podczas którego przeciwnik się przegrupowuje i uzupełnia zapasy, po czym następuje kolejna fala bombardowań. Taki cykl powtarzalnych uderzeń i przerw systematycznie osłabia potencjał kraju. Ostatnie ataki ze strony Iranu mają na celu wyłamanie się z tego schematu.

Źródło: Zero.pl
Agnieszka Waś-Turecka
Agnieszka Waś-TureckaDziennikarka
Reklama
Reklama