Reklama
Reklama
Reklama

Sensacyjny sondaż dla AfD w Berlinie. „Wrzesień będzie interesujący”

TYLKO NA

Alternatywa dla Niemiec po raz pierwszy znalazła się na czele sondażu przed wyborami do parlamentu Berlina. Według najnowszego pomiaru ugrupowanie może liczyć na 19 proc. poparcia, wyprzedzając CDU i Lewicę. – We wschodnim Berlinie są dzielnice, które kiedyś masowo głosowały na postkomunistów, a w tej chwili ok. 40 proc. ma AFD – mówi Zero.pl dziennikarz i autor książek o Niemczech, Wojciech Pięciak.

Kickoff of the AfD Saxony-Anhalt Election Campaign
Liderka AFD, Alice Weidel. (fot. Klaus-Dietmar Gabbert / PAP)
  • Po raz pierwszy w Berlinie sondaż wyborczy instytutu INSA dał AFD pierwsze miejsce. Prawica notuje tym samym lepsze o niemal 10 proc. poparcie niż w wyborach z 2021 r. 
  • – Berlin ma swoją specyfikę – to miasto, w którym od kilku dekad od zjednoczenia zawsze silna była centrolewica, kiedyś postkomuniści. Afera z burmistrzem pomogła ugrupowaniu– mówi Zero.pl Wojciech Pięciak zajmujący się od lat problematyką Niemiec.
  • AFD ma zyskiwać na sprawach związanych z wewnętrznym bezpieczeństwem. W ostatnich dniach w Niemczech doszło do kilku głośnych ataków, zabójstw i przestępstw. Ostatnim jest zamach w Berlinie podczas Parady Równości, w którym zginęła Polka.

Niemieckie media podchodzą do wyników z ostrożnością. Przypominają, że zaledwie kilka dni wcześniej inny sondaż, przygotowany przez Infratest dimap dla publicznego nadawcy RBB, dawał prowadzenie Lewicy, a AFD plasował dopiero na czwartym miejscu. Komentatorzy podkreślają, że pojedyncze badanie nie przesądza o wyniku wrześniowych wyborów, ale jest kolejnym sygnałem rosnącej siły ugrupowania.

Sondaż wyborczy dla Berlina. (fot. Instytut INSA/sondaż)

Sondaż pokazujący AFD na pierwszym miejscu wpisuje się w szerszy trend widoczny w całych Niemczech. W badaniach ogólnokrajowych ugrupowanie od miesięcy utrzymuje się w ścisłej czołówce, a część sondaży daje mu nawet pozycję lidera. Dla CDU i kanclerza Friedricha Merza oznacza to rosnącą presję, zwłaszcza że kolejne wybory regionalne będą testem skuteczności rządu.

Reklama
Reklama

AFD nie weźmie Berlina?

Zjazd AfD w cieniu protestów. Ponad 30 tys. ludzi na ulicach Erfurtu

Nawet jeśli AfD wygra wybory w Berlinie, nie oznacza to przejęcia władzy. CDU, SPD, Zieloni i Lewica konsekwentnie wykluczają możliwość stworzenia koalicji z ugrupowaniem. Z politycznego punktu widzenia sam fakt objęcia prowadzenia w stolicy ma jednak znaczenie symboliczne. Pokazuje, że partia jeszcze niedawno traktowana jako marginalna potrafi zdobywać poparcie także w regionach uznawanych dotąd za odporne na jej przekaz.

– W Berlinie jest ciekawa tendencja. We wschodniej części są dzielnice, które kiedyś masowo głosowały na postkomunistów, a w tej chwili, co ciekawe (np. dzielnica Marzahn) około 40 proc. głosów ma AFD. Wrzesień będzie interesujący – wtedy wszystko będzie wiadomo – mówi Zero.pl ekspert ds. Niemiec, Wojciech Pięciak, nawiązując do daty regionalnych wyborów. Obok Berlina chodzi też o Saksonię-Anhalt, oraz Meklemburgię-Pomorze Przednie. W tych dwóch ostatnich Alternatywa dla Niemiec wyraźnie prowadzi.

Reklama
Reklama

AfD z rekordowym poparciem w sondażu. Koalicja rządząca bez większości

Większość analiz wskazuje, że sukces AFD nie jest przypadkowy. Partia od miesięcy buduje przekaz wokół bezpieczeństwa, migracji i krytyki rządu federalnego. Tematy te regularnie wracają do debaty po kolejnych głośnych przestępstwach, które odbijają się szerokim echem w mediach.

Zabójstwa, napady i zamachy

W ciągu ostatnich kilku dni Niemcy żyły serią brutalnych zdarzeń. Ostatnie tragiczne wydarzenie, to zamach w Berlinie. Jak donoszą niemieckie media, śmiertelną ofiarą islamskiego zamachowca okazała się Polka.

– AFD obiecuje bardzo dużo by temu przeciwdziałać. Nie wydaje mi się by w Berlinie to się przełożyło na poparcie. Nie potrafię sobie wyobrazić ze nawet ludzie, którzy byli na tamtejszym wydarzeniu postanowili na nich głosować – mówi Wojciech Pięciak.

To staje się powtarzającym schematem – młodzi muzułmanie, którzy są wyrwani ze swej kultury i religii, trafiając do krajów zachodu Europy, schodzą na złą drogę. Potem doznają „olśnienia” religijno-fundamentalistycznego i robią to co robią. Uważają, że pójdą walczyć w imię islamskiej rewolucji. Ten radykalizm w swoim działaniu przypomina swego rodzaju model bolszewicki – dodaje ekspert ds. Niemiec. 

Reklama
Reklama

W centrum handlowym w Stuttgarcie mężczyzna zaatakował kobietę, a następnie ją podpalił. Afgańczyk zasztyletował 22-letniego studenta w Trewirze. W Regensburgu doszło do śmiertelnego ataku w placówce bankowej i wielogodzinnej akcji policyjnej. Z kolei w heskim Kelkheim mężczyzna zabił swoją żonę na ulicy, a sprawcę obezwładnili świadkowie jeszcze przed przyjazdem policji.

To właśnie kwestia bezpieczeństwa jest dziś jednym z najmocniejszych elementów przekazu AfD. Partia od lat przekonuje, że kolejne rządy nie poradziły sobie z kontrolą migracji i ochroną porządku publicznego.

–Poprzedni rząd Olafa Scholza, a teraz Fridricha Merza, one rzeczywiście poważnie ograniczyły napływ nowych „kandydatów do azylu”. Faktem jest, że w ciągu minionej dekady przybyło miliony ludzi i nawet jeżeli obniżyć napływ nowych osób, to problemy nie znikną. I AFD na tym korzysta – mówi Wojciech Pięciak.

– Nie wiem, czy istnieje taki rząd, który byłby w stanie sobie z tym poradzić – pointuje autor wielu książek o Niemczech. 

Źródło: Zero.pl
Przemysław Staciwa
Przemysław StaciwaDziennikarz
Reklama
Reklama