Stany Zjednoczone przeprowadziły w nocy zmasowaną operację wojskową przeciwko celom w Iranie. Według Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) uderzono w dziesiątki obiektów należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), odpowiadając na wcześniejszy irański ostrzał amerykańskich baz w regionie. To kolejna odsłona konfliktu na Bliskim Wschodzie.

- USA przeprowadziły dwugodzinną falę nalotów na dziesiątki celów IRGC w Iranie.
- Operacja była odpowiedzią na irański atak rakietowy na amerykańskie bazy w Jordanii.
Celem były m.in. centra dowodzenia, wyrzutnie rakiet, bazy dronów i infrastruktura morska. - Irańskie media informują o eksplozjach w kilku prowincjach oraz na wyspach w rejonie cieśniny Ormuz.
Operacja rozpoczęła się w środę wieczorem czasu amerykańskiego i trwała około dwóch godzin. Jak przekazało Dowództwo Centralne USA, amerykańskie lotnictwo oraz inne środki bojowe zaatakowały dziesiątki celów należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Na liście znalazły się centra dowodzenia, magazyny i stanowiska rakietowe, infrastruktura związana z dronami, systemy obserwacji wybrzeża oraz obiekty wykorzystywane przez irańskie siły morskie.
Nowa faza wojny z Iranem? Kraje Zatoki Perskiej tracą cierpliwość
Według Waszyngtonu celem operacji było ograniczenie zdolności Iranu do prowadzenia kolejnych ataków na amerykańskie wojska, państwa Zatoki Perskiej oraz statki handlowe przepływające przez cieśninę Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.
Odwet za próbę ataku na amerykańskie bazy
Naloty były bezpośrednią odpowiedzią na wtorkowy atak rakietowy przeprowadzony przez Iran przeciwko amerykańskim siłom stacjonującym w Jordanii. Według władz USA wszystkie wystrzelone pociski zostały przechwycone przez systemy obrony przeciwlotniczej, a amerykańskie oddziały nie poniosły strat. Prezydent Donald Trump jeszcze przed rozpoczęciem operacji zapowiedział, że odpowiedź będzie „bardzo mocna”, podkreślając, że „teraz przyszła kolej Stanów Zjednoczonych”.
Irańskie media państwowe informują o licznych eksplozjach w południowej części kraju. Wybuchy odnotowano m.in. na wyspach Keszm i Kisz, w rejonie portu Abadan – jednego z najważniejszych ośrodków irańskiego przemysłu naftowego – a także w prowincjach Buszehr i Fars.
Na wyspie Keszm pocisk miał trafić w budynek mieszkalny. Lokalne media informują o rannych oraz osobach uwięzionych pod gruzami. Pojawiły się również doniesienia o przerwach w dostawach energii elektrycznej. Informacje te nie zostały dotąd niezależnie zweryfikowane.
Iran wzmacnia obronę. Pomóc mają Chiny
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył, że nie zamierza ograniczać działań odwetowych i zapowiedział kontynuowanie operacji przeciwko amerykańskim interesom w regionie. Teheran utrzymuje, że jego wcześniejsze uderzenia były odpowiedzią na działania USA i ich sojuszników, oskarżając Waszyngton o eskalację konfliktu.
Ropa reaguje spokojniej niż oczekiwano
Mimo kolejnej wymiany ognia inwestorzy nie zareagowali paniką. Po początkowym wzroście notowań ceny ropy Brent zaczęły spadać, ponieważ transport surowca przez cieśninę Ormuz nadal odbywa się bez większych zakłóceń. Analitycy zwracają jednak uwagę, że każde kolejne uderzenie w regionie zwiększa ryzyko nagłego zamknięcia jednego z najważniejszych korytarzy energetycznych świata, którym przed wybuchem wojny przepływała około jedna piąta globalnego eksportu ropy i gazu.