Tuż przed wyborami parlamentarnymi na Węgry przyleciał wiceprezydent USA J.D. Vance. Przeciwnicy Viktora Orbána widzą w tym próbę ingerencji władz Stanów Zjednoczonych w wynik głosowania. Współpracownicy obecnego premiera, przeciwnie – symbol znakomitych relacji między Waszyngtonem a Budapesztem.

- J.D. Vance przyleciał na Węgry z dwudniową wizytą. W niedzielę 12 kwietnia odbędą się tam wybory parlamentarne.
- Relacje między Waszyngtonem a Budapesztem osiągnęły nowy „złoty wiek” – powiedział węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto w zamieszczonym na Facebooku nagraniu.
- Lider opozycyjnej partii TISZA Peter Magyar skrytykował wizytę Vance'a i stwierdził, że żaden obcy kraj nie może ingerować w wybory na Węgrzech.
Wiceprezydent USA J.D. Vance we wtorek weźmie udział we wspólnym wiecu z Viktorem Orbánem. Spotkanie z wyborcami odbędzie się w centrum Budapesztu, a dojdzie do niego kilka dni przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 12 kwietnia. Głównym rywalem Orbána jest Peter Magyar i jego partia TISZA. Jeśli wierzyć sondażom, opozycyjne ugrupowanie nieznacznie wyprzedza Fidesz na finiszu kampanii.
Władze USA wpierają Orbána pod koniec kampanii
Wizyta Vance’a to kolejny gest władz USA w kierunku Orbána. Poparcia premierowi Węgier udzielił już Donald Trump, a w lutym wizytę na Węgrzech złożył sekretarz stanu Marco Rubio.
- Prezydent Trump i premier Orban dokonali razem wspaniałych rzeczy i jestem tu, by je uczcić - powiedział Vance w Budapeszcie. Padła również z jego strony mocna deklaracja. –Chcę pomóc premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi w sezonie wyborczym jak tylko mogę - zadeklarował.
Szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto ocenił we wtorek, że obecność sekretarza stanu USA w Budapeszcie jest dowodem nastania „złotego wieku” w stosunkach węgiersko-amerykańskich. Stwierdził też, Europa „zmierza w kierunku bardzo poważnego kryzysu energetycznego”, którego przyczyną są sankcje nałożone na Rosję. Węgierskie media już wcześniej podawały jednak, że Szijjarto wynosił informacje ze spotkań w Unii Europejskiej i przekazywał je Rosjanom, a także lobbował za zdjęciem z nich sankcji.
Z kolei przedstawiciel opozycji, szef partii TISZA Peter Magyar uznał wizytę Vance’a za próbę ingerowania USA w wybory na Węgrzech. – To nasz kraj. Historia Węgier nie jest pisana w Waszyngtonie, Moskwie ani Brukseli – jest pisana na węgierskich ulicach i placach – stwierdził na Facebooku lider węgierskiej opozycji.
Ekspert: „Próba mieszania się w politykę wewnętrzną i wybory”
Dr Łukasz Lewkowicz z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UMCS uważa, że wizyta J.D. Vance'a pokazuje to, jak Amerykanie traktują Węgrów.
– Widzą Orbána jako swojego najbliższego sojusznika w UE. Natomiast, czy ta wizyta będzie skuteczna politycznie i da dodatkowe punkty poparcia, to już zupełnie inne pytanie. Z jednej strony można powiedzieć, że jest to próba mieszania się w politykę wewnętrzną i wybory na Węgrzech. Z drugiej zaś strony, za taką samą ingerencję można uznawać wypowiedzi polityków z Europejskiej Partii Ludowej czy szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen popierające opozycję węgierską – uważa dr Lewkowkicz.
Jak stwierdził ekspert, ingerowanie w wybory przez USA może być nieskuteczne, szczególnie w obecnej, bardzo nabrzmiałej sytuacji międzynarodowej. – Administracja amerykańska jest często krytykowana za zaangażowanie się w atak na Iran. Wizyta wiceprezydenta USA pokazuje jednak ważną kwestię: skuteczność dyplomacji węgierskiej – podkreślił dr Lewkowicz.
