„The Washington Post” ujawniło, że szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto miał regularnie kontaktować się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem, relacjonując mu m.in. odbywające się za zamkniętymi drzwiami obrady na najwyższych szczeblach w Unii Europejskiej. „Od dawna mamy co do tego podejrzenia” – skomentował w mediach społecznościowych premier Donald Tusk.

- Donald Tusk odniósł się do doniesień o przekazywaniu przez ludzi Viktora Orbána do Moskwy informacji z posiedzeń UE. Podkreślił, że od dawna istnieją takie podejrzenia i dlatego ogranicza swoje wypowiedzi do minimum.
- „The Washington Post” ujawnił raporty wywiadu o aktywności rosyjskich agentów na Węgrzech. Moskwa miała mieć pełny wgląd w tajne obrady Unii Europejskiej.
- Do Węgier miało przybyć trzech agentów GRU. Ich celem ma być zabezpieczenie interesów Kremla przed wyborami zaplanowanymi na 12 kwietnia.
„Wiadomość, że ludzie Orbána informują Moskwę o posiedzeniach Rady UE ze szczegółami, nie powinna nikogo dziwić. Od dawna mamy co do tego podejrzenia. To jeden z powodów, dla których zabieram głos tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne i mówię tylko tyle, ile potrzeba” – napisał w mediach społecznościowych premier Donald Tusk.
„The Washington Post”: Szefowie węgierskiej i rosyjskiej dyplomacji w stałym kontakcie
Wpis premiera pojawił się po publikacji „The Washington Post” dotyczącej m.in. relacji między szefami rosyjskiej i węgierskiej dyplomacji. Z raportów wywiadu, na które powołują się amerykański dziennik oraz niezależny portal VSquare, wynika, że na terytorium Węgier operują agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego, a Moskwa miała pełny wgląd w tajne obrady Unii Europejskiej.
Orbán straszy Węgrów przed wyborami. „Takie hasła działają na wyobraźnię elektoratu”
Według ustaleń amerykańskich dziennikarzy, do kraju przybyło trzech rosyjskich agentów. Ich zadaniem ma być zabezpieczenie interesów Kremla w przypadku porażki partii Fidesz w głosowaniu zaplanowanym na 12 kwietnia. – Orbán jest jednym z największych atutów Rosji – ocenił w rozmowie z „The Washington Post” anonimowy zachodni urzędnik. Dodał również, że trudno wyobrazić sobie brak rosyjskiej pomocy, gdyby sytuacja obozu władzy uległa pogorszeniu.
„Każde spotkanie UE przy współudziale Moskwy”
Szczególnie uwagę przykuwają doniesienia dotyczące szefa węgierskiej dyplomacji. Peter Szijjarto miał regularnie telefonować do swojego rosyjskiego odpowiednika Siergieja Ławrowa w trakcie przerw w unijnych posiedzeniach. Celem tych rozmów było przekazywanie relacji „na żywo” z przebiegu rozmów oraz konsultowanie rozwiązań korzystnych dla rosyjskiego reżimu. Jeden z europejskich urzędników ds. bezpieczeństwa podsumował to dosadnie: – Każde spotkanie UE od lat odbywało się zasadniczo przy współudziale Moskwy.
Dodatkowo ujawnione zostały szczegóły operacji o kryptonimie „Gamechanger”. Rosyjskie służby miały brać pod uwagę zainscenizowanie zamachu na życie Viktora Orbana. Akcja, inspirowana atakiem na Donalda Trumpa z lipca 2024 r., miała przenieść ciężar kampanii wyborczej z kwestii gospodarczych na emocjonalne.