Reklama
Reklama

Reklama

„Zabetonował system”. Orbán i jego gra o władzę na Węgrzech

Reklama

– To niewątpliwie jedne z najważniejszych wyborów we współczesnej historii politycznej Węgier. Rządzący od 16 lat Viktor Orbán i jego obóz polityczny mogą przegrać. Jednak nawet jeśli do tego dojdzie, opozycja będzie miała problem z efektywnym przejęciem władzy – zapowiada dr Łukasz Lewkowicz z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UMCS w rozmowie z portalem Zero.pl.

Viktor Orban
Rijkhoven, Belgia, 12.02.2026. Premier Węgier Viktor Orban po przyjeździe na zamek Alden Biesen w miejscowości Rijkhoven w Belgii, 12 bm. Premier Donald Tusk weźmie udział w nieformalnym szczycie Unii Europejskiej. Spotkanie ma być poświęcone unijnej konkurencyjności gospodarczej w obliczu rywalizacji z takimi globalnymi potęgami, jak USA i Chiny. (wd/awol) PAP/Wiktor Dąbkowski (fot. Wiktor Dąbkowski / PAP)
  • Wybory na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Największym rywalem Viktora Orbána jest opozycyjna partia Tisza z Péterem Magyarem na czele.
  • Sondaż z początku kwietnia pokazuje przewagę Tiszy nad partią rządzącą – o 6 punktów procentowych.
  • Widoczne jest zmęczenie społeczeństwa węgierskiego kilkunastoma latami rządów Orbána. Każda władza z czasem się zużywa – ocenia dr Łukasz Lewkowicz z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UMCS w rozmowie z portalem Zero.pl.

Reklama

Przyczyn spadku popularności Orbána wśród Węgrów i w konsekwencji mniejszego poparcia dla Fideszu w sondażach jest przynajmniej kilka, choć główny stanowią problemy gospodarcze. Węgrzy w ostatnich latach borykają się m.in. z wysoką inflacją, która dotyka całe społeczeństwo.

– Do tego stagnacja rozwoju gospodarczego, rosnące ceny energii. W przeciwieństwie do Polski, Węgrzy nie dywersyfikowali w ostatnich latach dostaw gazu i ropy. Są wciąż w dużym stopniu uzależnieni od kierunku wschodniego i dostaw węglowodorów z Federacji Rosyjskiej. Na początku 2026 r. Ukraińcy wstrzymali dostawy rosyjskiej ropy przez uszkodzony rurociąg Przyjaźń. Budapeszt żąda wznowienia dostaw, oskarżając Kijów o umyślne wstrzymywanie naprawy – mówi dr Łukasz Lewkowicz.


Reklama

Węgierski minister przekazywał Rosji informacje z Unii Europejskiej

Na spadek popularności rządów Orbána wpłynęły też liczne afery z udziałem osób z otoczenia premiera Węgier. – Kilka lat temu, powiązana z Fideszem ówczesna prezydent Katalin Novak  ułaskawiła osobę zamieszaną w tuszowanie pedofilii. W ostatnim czasie na pewno na opinię publiczną wpłynęły ujawnione taśmy, które pokazują bliskie relacje ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjártó z rosyjskimi politykami m.in. ze swoim odpowiednikiem Sergiejem Ławrowem.


Reklama

– Ich regularne rozmowy miały skutkować usunięciem z listy sankcyjnej siostry jednego z rosyjskich oligarchów. Minister relacjonował też Rosjanom na bieżąco postanowienia szczytów unijnych. Z rozmowy z wiceministrem energii Rosji Pawłem Sorokinem wynika, że Węgry dokładały starań, by uchylić pakiet sankcji UE wymierzony w rosyjską flotę cieni – wylicza dr Lewkowicz.

Péter Szijjártó po ujawnieniu afery, tłumaczył dziennikarzom, że jego relacje z Rosją to „normalna gra dyplomatyczna”. – Moim zdaniem jednak, pewna granica fraternizowania się z dyplomatami rosyjskimi została przekroczona. Tak bliskie relacje z państwem, które napadło na Ukrainę i prowadzi działania hybrydowe wobec państw wschodniej flanki UE, może spowodować, że partnerzy z Unii Europejskiej czy NATO, nie będą ufać stronie węgierskiej. Okazuje się, że informacje z różnego rodzaju spotkań i szczytów mogą po prostu trafiać bezpośrednio i bez działań szpiegowskich do Rosji – tłumaczy ekspert.

Jednak dzięki zmianom w ordynacji wyborczej, przeprowadzonej w latach 2010-2014, Orbán może przetrwać nawet znaczny spadek w sondażach. Obecnie część węgierskich deputowanych jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a część z krajowych list partyjnych, gdzie obowiązuje system d’Hondta premiujący przede wszystkim Fidesz.


Reklama

–Na tę partię mogą głosować także Węgrzy mieszkający za granicą i oni z reguły głosują właśnie na Fidesz. Aż 7% głosów ma zostać oddanych korespondencyjnie czy w placówkach dyplomatycznych. Łącznie to ponad pół miliona wyborców – wylicza dr Lewkowicz. Ekspert przewiduje, że wyniki głosowania wśród Węgrów mieszkających za granicami ojczyzny będą bardzo istotne dla całego rezultatu wyborów. 


Reklama

 – Politycy Fideszu liczą na to, że Węgrzy mieszkający za granicą będą raczej wspierali obecny układ rządzący. Viktor Orbán przez lata wspierał finansowo mniejszość węgierską żyjącą w państwach ościennych (np. na Słowacji, w Rumunii, Ukrainie, Serbii). Głosy oddane korespondencyjnie zapewniły Fideszowi jeden mandat w 2014 r., a w 2022 r. – dwa – podsumowuje dr Lewkowicz.

„Fidesz zabetonował układ władzy na Węgrzech”

W przypadku wygranej Tiszy w wyborach, opozycyjna partia wcale nie przejmie łatwo władzy. – Wiele instytucji publicznych jest zabetonowanych przez obecny układ polityczny. Tu nie chodzi już tylko o parlament czy prezydenta, ale na przykład sądownictwo, w tym sąd konstytucyjny, różnego rodzaju instytucje państwowe, media, zarówno te publiczne, jak i znaczną część prywatnych. Do tego, jest stworzony cały system biznesowo-oligarchiczny wokół Viktora Orbána. Nawet jeśli wygra opozycja, nie będzie miała łatwego zadania, żeby efektywnie rządzić i przeprowadzać reformy – podkreślił dr Lewkowicz z UMCS-u.


Reklama

W węgierskiej kampanii wyborczej, oprócz spraw gospodarczych wiele mówiło się m.in. o stosunku władz tego kraju do Rosji czy Ukrainy. Wołodymyr Zełenski krytykował Orbána za zablokowanie unijnej pożyczki dla Ukrainy. Stwierdził wówczas, że da żołnierzom adres premiera Węgier, a ten rewanżował się, nazywając Zełenskiego prezydentem państwa terrorystycznego.


Reklama

–Premier Orbán nadal przedstawia stronę ukraińską jako duże zagrożenie dla Węgrów, straszy, że wejście Ukrainy do Unii Europejskiej zagrozi gospodarce i społeczeństwu węgierskiemu. W ostatnim okresie widoczne jest granie resentymentami dotyczącymi zagrożeń związanych z Ukrainą. Oczywiście Orbán jest przeciwny również wejściu Ukrainy do NATO, uważając, że to może rozszerzyć wojnę na państwa NATO-wskie, w tym właśnie na Węgry. Pamiętajmy również, że na Zakarpaciu na Ukrainie żyje 70-tysięczna mniejszość węgierska i Orbán też często w swoich wystąpieniach publicznych mówił o tym, że mniejszość ta jest dyskryminowana przez rządzących na Ukrainie – podkreśla dr Lewkowicz.

„Orbán chce wrócić do robienia interesów z Moskwą”

Ekspert dodaje też, że negatywne podejście Orbána do Ukrainy jest związane z jego stosunkiem do Rosji. – Premier Węgier jeździ regularnie do Moskwy, spotyka się z politykami rosyjskimi. Ponadto chce kontynuować współpracę energetyczną z Rosją, twierdząc, że zakup węglowodorów w Rosji jest po prostu tańszy i bardziej opłaca się Węgrom. Nie chce dywersyfikować tych dostaw na inne kierunki (m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Zatoki Perskiej). Liczy na to, że po zakończeniu wojny na Ukrainie będzie możliwość powrotu do normalnego biznesu ze stroną rosyjską – zapowiedział.

Wynik wyborów poznamy 12 kwietnia. Wcześniej na Węgry przyleci wiceprezydent USA J.D. Vance, by spotkać się z Orbánem. Współpracownik Donalda Trumpa wygłosi przemówienie na temat „bogatego partnerstwa między Stanami Zjednoczonymi a Węgrami”. 


Reklama

– Wizyta wiceprezydenta USA pokazuje ważną kwestię, a mianowicie skuteczność dyplomacji węgierskiej – ocenia dr Lewkowicz.


Reklama

– Amerykanie widzą Orbána jako swojego najbliższego sojusznika w UE. Natomiast czy ta wizyta będzie skuteczna politycznie i da dodatkowe punkty poparcia, to już zupełnie inne pytanie. Z jednej strony można powiedzieć, że jest to próba mieszania się w politykę wewnętrzną i wybory na Węgrzech. Z drugiej zaś, za taką samą ingerencją można uznawać wypowiedzi polityków z Europejskiej Partii Ludowej czy szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen popierające opozycję węgierską. Czasem takie odgórne ingerowanie może być przeciwskuteczne, szczególnie w obecnej, bardzo nabrzmiałej sytuacji międzynarodowej – podsumowuje dr Lewkowicz.

 


Reklama