
Komendant główny Policji gen. Marek Boroń polecił przedstawienie zarzutów dyscyplinarnych mł. asp. Jackowi Łukasikowi, przewodniczącemu związku zawodowego „Policyjna Solidarność”. Policjant poinformował nas, że jego obrońcą będzie mec. Bartosz Lewandowski, który podjął się prowadzenia sprawy pro bono.
- Przewodniczący „Policyjnej Solidarności” usłyszał dwa zarzuty dyscyplinarne. Dotyczą listu otwartego do komendanta głównego Policji oraz wypowiedzi medialnych na temat działań funkcjonariuszy pod Trybunałem Konstytucyjnym.
- Mecenas Bartosz Lewandowski podjął się obrony Łukasika pro bono.
- Łukasik tłumaczy, że jego działania wynikały z obaw o odpowiedzialność policjantów wykonujących polecenia pod TK.
Komendant główny Policji gen. Marek Boroń polecił przedstawienie zarzutów dyscyplinarnych mł. asp. Jackowi Łukasikowi, przewodniczącemu związku zawodowego „Policyjna Solidarność”.
O szczegóły sprawy zapytaliśmy samego zainteresowanego. Przewodniczący związku zawodowego „Policyjna Solidarność” potwierdził, że został wezwany do nadinsp. Artura Bednarka w związku z postępowaniem, w którym przedstawiono mu dwa zarzuty.
Wypowiedź dla mediów i list otwarty do komendanta
Pierwszy zarzut dotyczy sporządzenia listu otwartego skierowanego do komendanta głównego Policji oraz wyrażenia zgody na jego publikację na stronie internetowej i Facebooku związku.
– Według zarzutu naruszyłem w ten sposób dobre imię Policji, a tym samym zasadę etyki zawodowej, zgodnie z którą policjant powinien dbać o pozytywny wizerunek Policji w społeczeństwie – powiedział nam Łukasik.
Drugi zarzut odnosi się do wypowiedzi policjanta w mediach, m.in. w Kanale Zero.
– Chodzi o wypowiadanie się w roli przewodniczącego związku zawodowego i komentowanie działań Policji pod Trybunałem Konstytucyjnym. Według zarzutu nie jestem do tego upoważniony, a moje wypowiedzi naruszyły zasadę budowania pozytywnego wizerunku Policji w społeczeństwie – wyjaśnił.
Czytaj także: Pałac Prezydencki idzie do prokuratury. Chodzi o wydarzenia w TK
Łukasik opowiedział również o okolicznościach wezwania do Komendy Wojewódzkiej Policji. Jak relacjonował, poproszono go o przyjazd po zakończeniu wizyt w Warszawie. Przekazano mu, że może stawić się nawet w godzinach wieczornych.
– Spodziewałem się więc, że może zostać wobec mnie wszczęte jakieś postępowanie – mówił.
Spotkanie z nadinsp. Arturem Bednarkiem
Jak opowiadał przewodniczący „Policyjnej Solidarności”, spotkanie z komendantem wojewódzkim policji w Krakowie Arturem Bednarkiem przebiegało w bardzo miłej atmosferze. Łukasik podpisał potwierdzenie otrzymania informacji o wszczęciu postępowania.
– Z godnością przyjąłem informację o postępowaniu. Nie uchylałem się od niego. Podpisałem potwierdzenie, że otrzymałem informację o jego wszczęciu – relacjonował.
Policjant nie zdecydował się jednak od razu składać wyjaśnień, choć zaproponowano mu taką możliwość.
Czytaj także: RPP zdecydowała o stopach procentowych. Scenariusz mógł być tylko jeden
– Ze względu na późną porę i zmęczenie po pobycie w Warszawie i licznych wyjazdach powiedziałem, że na wszystko przyjdzie czas – wyjaśnił.
Łukasik zapowiedział, że najpierw przekaże dokumenty swoim pełnomocnikom procesowym. Wymienił wśród nich Bartosza Lewandowskiego.
Lewandowski komentuje sprawę
– Zdecydowałem się podjąć obronę pana Jacka Łukasika, ponieważ wykazał się odwagą. Podniósł jako przedstawiciel związku zawodowego kwestię sytuacji policjantów, których postawiono przed faktem dokonanym i zaangażowano w działania wymierzone w konstytucyjne organy państwa, narażając ich tym samym na odpowiedzialność karną – powiedział Lewandowski.
Mecenas odniósł się również do zarzutów przedstawionych Łukasikowi. Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec przewodniczącego związku ocenił jako skandal.
– Jest to oczywista próba zastraszenia przedstawiciela związku zawodowego policjantów, który zwrócił uwagę na bardzo poważny problem – podkreślił.
Lewandowski odniósł się także do roli komendanta głównego Policji gen. Marka Boronia w działaniach pod Trybunałem Konstytucyjnym. Według mecenasa generał uczestniczył w tej akcji i współdecydował o jej przebiegu.
– Jak sądzę, pan komendant również będzie musiał w tym zakresie wyjaśnić organom swoją rolę. Natomiast z punktu widzenia interesu społecznego, interesu samych policjantów, a także obrony wartości konstytucyjnych, wolności wyrażania poglądów i swobody działalności związkowej, zdecydowałem się pro bono podjąć obrony pana Łukasika. Nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Mój Klient stanął w obronie szeregowych policjantów i ma z tego tytułu kłopoty – dodał.
Niepokoje policjantów po wydarzeniach pod TK
Łukasik wyjaśnił, że jego wystąpienia w mediach oraz pytania kierowane do komendanta głównego Policji wynikały z niepokojów panujących wśród funkcjonariuszy w związku z wydarzeniami przed Trybunałem Konstytucyjnym.
– Nie są to kwestie wymyślone ani coś, co przyszło mi do głowy w nocy. To realne pytania kierowane do naszego kierownictwa – podkreślił.
Jak tłumaczył, w związku z opiniami prawnymi i poważnymi wątpliwościami dotyczącymi podstaw prawnych działań pod TK chciał uzyskać odpowiedź, czy funkcjonariusze mogą w przyszłości zostać pociągnięci do odpowiedzialności.
Czytaj także: Reset albo rozbiórka. Dla Trybunału nie ma innej drogi
– Chodzi przecież nie tylko o dowódcę, ale również o poszczególnych policjantów, którzy tam stoją i wykonują polecenia. Nie mieliśmy w naszej najnowszej historii sytuacji, w których wykonywanie rozkazu kończyło się bez konsekwencji dla osoby, która go realizowała. Nie pozwolę na to, żeby policjanci ponosili odpowiedzialność za wykonywanie poleceń – wyjaśnił.
Przewodniczący związku opowiedział również o wizycie u funkcjonariuszy pełniących służbę pod Trybunałem. Z jego obserwacji wynikało, że policjanci byli mocno poruszeni całą sytuacją.
– Widziałem, co się z nimi dzieje, co mają w oczach i jaki mają stosunek do całej sytuacji. Byłem pierwszą osobą, która pojechała tam z nimi porozmawiać i podnieść ich na duchu, ponieważ wszyscy byli załamani – powiedział Łukasik.
Może zainteresuje Cię także:

