
Jastrzębska Spółka Węglowa złamała prawo, zawierając umowę bez przetargu z firmą doradczą Kearney. Uznali tak prezes Urzędu Zamówień Publicznych i Krajowa Izba Odwoławcza. W sprawie trwa śledztwo, w które zaangażowana jest ABW. Obie spółki odmawiają odpowiedzi na podstawowe pytania o pieniądze i ludzi. Nie wyjaśniają również, czy przy kontrakcie pracował Piotr Wawrzynowicz, nazywany przed laty „złotym dzieckiem Platformy”.
- W listopadzie 2024 r. Jastrzębska Spółka Węglowa zawarła umowę na wdrożenie planu transformacji z międzynarodową firmą doradczą Kearney. Wartość kontraktu mogła sięgnąć 35,6 mln zł.
- JSW pominęła procedury przetargowe. Zero.pl ustaliło, że prezes Urzędu Zamówień Publicznych stwierdził, iż państwowa spółka nie miała do tego prawa.
- Trwa śledztwo prokuratury, a dowody gromadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Stanowisko prezesa UZP może być kluczowe przy ocenie, czy należy przedstawić zarzuty byłym już menedżerom JSW. Nowi zarządzający wypowiedzieli międzynarodowej firmie umowę.
- JSW i Kearney odmówiły odpowiedzi na pytanie, czy przy zawieraniu kontraktu pracował Piotr Wawrzynowicz. Związany z Kearney mężczyzna w ostatnich miesiącach publicznie wypowiadał się o transformacji JSW. Dawniej był nazywany „złotym dzieckiem Platformy Obywatelskiej”. Był pełnomocnikiem finansowym komitetu wyborczego Donalda Tuska podczas kampanii prezydenckiej w 2005 r.
- Podpisanie bez przetargu umowy opiewającej na ponad 35 mln zł wzbudzało kontrowersje w samej JSW. Czterech członków rady nadzorczej było temu przeciwnych, uznając, że skrajnie zadłużonej spółki nie stać na robienie i wdrażanie planu transformacji z zagraniczną korporacją za kilkadziesiąt milionów złotych.
25 listopada 2024 r. Jastrzębska Spółka Węglowa, kierowana wówczas przez Ryszarda Jantę, zawarła umowę z międzynarodową firmą doradczą Kearney. Założenie było takie: światowej klasy doradcy pomogą wdrożyć plan transformacji borykającej się z kłopotami finansowymi państwowej spółki (na koniec 2024 r. grupa JSW zanotowała stratę netto w wysokości ponad 7 mld zł). JSW z kolei zapłaci za to do 35,6 mln zł netto. „Do”, gdyż część wynagrodzenia była stała, a część zmienna – w zależności od efektów.
Jeden „drobny” kłopot: władze JSW powinny zorganizować przetarg, a tego nie zrobiły. Dlaczego wybrano akurat firmę Kearney – do dziś nie wiadomo. Nie znamy też odpowiedzi na szereg innych pytań: ile faktycznie wypłacono międzynarodowej korporacji? Za co dokładnie? Kto sprawdził, czy doradcy wykonali pracę uprawniającą do premii za wyniki?
ABW weszła do gry
Wiemy za to, że JSW powierzyła wielomilionowe zlecenie firmie doradczej z pominięciem Prawa zamówień publicznych. Tłumaczyła to bezpieczeństwem państwa, groźbą protestów górników i rosyjską dywersją. Tyle że nie miała do tego żadnych podstaw.
Dysponujemy wynikiem kontroli prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, jego odpowiedzią na zastrzeżenia JSW oraz uchwałą Krajowej Izby Odwoławczej. UZP stwierdził naruszenie prawa. KIO w pełni podzieliła jego stanowisko.

Pierwsza strona uchwały Krajowej Izby Odwoławczej. (fot. KIO)
Stanowiska prezesa UZP i KIO mogą być kluczowe w kontekście ewentualnej odpowiedzialności karnej byłych menedżerów węglowego giganta.
W lutym 2026 r. TVN24 ujawniło, że trwa śledztwo, które prowadzi prokuratura w Białymstoku. Dowody zbierają funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Badane jest podejrzenie niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu i rady nadzorczej.
Według informacji przekazanych wówczas TVN24 przez prokuraturę, chodzi o podejrzenie celowego zaniechania procedur przetargowych. Przeprowadzenie ich zgodnie z prawem mogło pozwolić wybrać firmę oferującą korzystniejsze warunki finansowe.
Nie chcą ujawnić nawet tego, ile zapłacono
Zadaliśmy szereg pytań JSW i Kearney. Oba podmioty uznały, że szczegółowe rozliczenia i mechanizmy naliczania wynagrodzenia są poufne. Pełną treść pytań i odpowiedzi publikujemy pod tekstem.
Zapytaliśmy między innymi o to, kto zainicjował zlecenie, kto rekomendował pominięcie trybu przetargowego i kto zatwierdził tę decyzję. JSW odmówiła wskazania nazwisk, powołując się na trwające w prokuraturze postępowanie. Spółka zapewnia natomiast, że przed wyborem doradcy wysłała zapytanie ofertowe do kilku podmiotów. Oceniała ponoć kompetencje i warunki ekonomiczne, a następnie negocjowała z firmą, której propozycję uznała za najkorzystniejszą.
Nazw konkurentów, liczby otrzymanych ofert i cen JSW nie chce jednak ujawnić.
Przeczytaj też: „Żeby syfu nie było”. Słowik i Styczyński wydają książkę o aferze Szpitala Południowego
Pytanie o „złote dziecko Platformy”
Bez odpowiedzi pozostało również pytanie o Piotra Wawrzynowicza. Dziś to nazwisko może niewiele mówić, ale osoby interesujące się polityką od lat wiedzą, że Wawrzynowicz był związany z Platformą Obywatelską, współpracował z kontrowersyjnym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim. W wyborach prezydenckich w 2005 r. Wawrzynowicz pełnił nawet funkcję pełnomocnika finansowego komitetu Donalda Tuska. Przez trzy lata był też szefem funduszu wyborczego PO.

Piotr Wawrzynowicz był blisko związany ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej. (fot. KBW)
Media nazywały go „złotym dzieckiem Platformy”. Tak opisywał go m.in. tygodnik „Wprost”. Później pracował w biznesie. W październiku 2025 r. występował jako przedstawiciel Kearney na branżowej konferencji. Mówił na niej o rozwoju JSW.
Zapytaliśmy obie spółki, czy Wawrzynowicz uczestniczył w rozmowach pomiędzy JSW a Kearney. Chcieliśmy się również dowiedzieć, jakie były jego ewentualne zadania.
Ani JSW, ani Kearney nie odpowiedziały merytorycznie na to pytanie.

Piotr Wawrzynowicz, występując jako reprezentant Kearney, mówił na konferencji branżowej o pomysłach na rozwój JSW. (fot. LinkedIn)
Czterech nadzorców było przeciw
Zastrzeżenia do zlecenia dla Kearney zgłoszono wewnątrz JSW już na samym początku, jeszcze w 2024 r.
Czterech członków rady nadzorczej sprzeciwiało się zatrudnieniu firmy doradczej. 2 grudnia 2024 r., tydzień po podpisaniu kontraktu, złożyli oni pisemne zdanie odrębne do uchwały zezwalającej na zawarcie umowy. Fakt ten odnotowano w dokumentach UZP i KIO.
Czytaj również: Rewolucja w JSW. Prezes rezygnuje ze stanowiska
Później, w liście do wiceministra aktywów państwowych Grzegorza Wrony, publicznie opisali powody sprzeciwu.
„My byliśmy przeciwko podjęciu uchwały o wyrażeniu zgody na zatrudnienie doradcy” – napisali.
Członkowie nadzoru przekonywali, że JSW dysponuje własnymi pracownikami z kompetencjami potrzebnymi do restrukturyzacji. Ich zdaniem wydanie kilkudziesięciu milionów złotych na zewnętrznego doradcę było przejawem niegospodarności.
Zapytaliśmy JSW, jak rozpatrzono zastrzeżenia czwórki nadzorców. Spółka powołała się na tajemnicę przedsiębiorstwa i związek tych okoliczności z trwającym postępowaniem.
Wszystko wina Rosji i górników
Co do zasady państwowe spółki powinny udzielać dużych zamówień w trybie konkurencyjnym, przede wszystkim w ramach przetargu. Od tej reguły są jednak wyjątki. JSW postanowiła z jednego z nich skorzystać – tzw. klauzuli bezpieczeństwa państwa.
JSW, w toku kontroli Urzędu Zamówień Publicznych, przekonywała, że ujawnienie planów restrukturyzacji przed wyborem doradcy mogłoby wywołać protesty. Przypominała strajk górników z 2015 r. i interwencję policji. Do tego dołączyła argument o zagrożeniu rosyjską dywersją.
„Dodatkowo, sytuacja geopolityczna zwiększała ryzyko wykorzystania takich zamieszek przez Rosję do działań dywersyjnych, które mogłyby skutkować istotnymi szkodami majątkowymi lub co najmniej zagrożeniem życia lub zdrowia ludzi” – wyjaśniała.
Innymi słowy: górnicy mogliby zacząć protestować, a Rosjanie by to dodatkowo wykorzystali.
I dalej: „Informacja o Planie Transformacji została przekazana po wyborze doradcy wspierającego Zarząd w tym procesie, dlatego strona społeczna straciła kluczową przewagę”.
W praktyce chodziło więc o to, aby pracownicy poznali plan dopiero wówczas, gdy firma doradcza będzie już wybrana. Gdyby zostali poinformowani wcześniej, mogliby protestować. A wtedy podpisanie umowy mogłoby być trudniejsze.
Zapytaliśmy, na czym konkretnie miała polegać ta przewaga załogi i czy jednym z celów pominięcia ustawy było późniejsze poinformowanie pracowników.
JSW odmówiła odpowiedzi na to pytanie.
Przeczytaj też: Ozdrowienie byłego komendanta, ręce, które leczą, i uniewinniony internauta
Wyjaśnienia nie wystarczyły
Urząd Zamówień Publicznych przypomniał JSW, że legalny strajk jest podstawowym prawem pracowników. Obawa przed protestami nie uprawnia więc do pomijania przepisów o zamówieniach. Ogólne zagrożenie rosyjską dywersją również nie wystarcza, by dowolny kontrakt wyłączyć spod ustawy. Na tej zasadzie bowiem w Polsce w ogóle można by od kilku lat nie organizować żadnych przetargów. Bądź co bądź, zawsze istnieje ryzyko, że Rosjanie skorzystają na niezadowoleniu załogi restrukturyzowanej firmy.
Co więcej, analiza UZP wykazała, że JSW próbowała wprowadzić kontrolerów w błąd. Spółka węglowa przekonywała bowiem, że wszystkie zamówione opinie prawne jednoznacznie pozwalały pominąć ustawowy tryb.
Szkopuł w tym, że – jak ustalił UZP – opinia z 21 listopada 2024 r., sporządzona cztery dni przed podpisaniem kontraktu, uzależniała możliwość wyłączenia ustawy od wykazania odpowiednich przesłanek. Autor wskazywał wprost, że nie ma specjalistycznej wiedzy o bezpieczeństwie państwa, i wymagał dodatkowej opinii w tym zakresie. Inną opinię, na którą powoływała się JSW, przygotowano dopiero w lutym 2025 r., już po zawarciu umowy.
Kearney: procedurę wybierał klient
Kearney zapewnia Zero.pl, że przestrzega prawa i współpracuje z właściwymi organami, gdy jest to wymagane. Zaznacza, że nie świadczy doradztwa prawnego, w tym dotyczącego zamówień publicznych.
„Kearney nie ma żadnego wpływu na to, jaką formę prawną przybiera proces zakupowy u jego klientów, ani w jakim trybie jest on przeprowadzany” – pisze firma.
Według niej to klient sam rozstrzyga, czy musi stosować ustawę. Doradca stosuje się do przygotowanej przez klienta procedury.
Szczegółów współpracy, postępowań i sporów firma nie komentuje. Zasłania się zobowiązaniami o poufności.
Odsyła natomiast do raportów JSW o efektach programu transformacji. Spółka informowała w sierpniu 2025 r. o 1,857 mld zł zidentyfikowanych oszczędności. Większość tej kwoty, 1,509 mld zł, stanowiła redukcja planowanych nakładów inwestycyjnych. Raportowała też oszczędności zakupowe i poprawę tempa części prac górniczych.
Przeczytaj też: Tajemniczy kod. Co zeznał kluczowy świadek w sprawie Sławomira Nowaka
Umowa wypowiedziana, faktury w sądzie
29 października 2025 r., niespełna rok po podpisaniu kontraktu, JSW ogłosiła decyzję o jego wypowiedzeniu. Zrobiono to już pod rządami nowego prezesa węglowego giganta.
W odpowiedzi dla Zero.pl JSW nie ujawnia szczegółowych przyczyn zakończenia współpracy.
Kearney wystąpiła przeciwko JSW do sądu. Jak wynika ze sprawozdania spółki opublikowanego we wrześniu 2026 r., postępowanie wszczęto 7 sierpnia. Dotyczy niezapłaconych faktur, a wartość sporu wynosi 12,4 mln zł. JSW, reprezentowana przez Prokuratorię Generalną, wniosła o oddalenie powództwa w całości.
Kiedy dowiemy się, ile dokładnie państwowa spółka wydała na doradztwo – nie wiadomo.
Prokuratura poinformowała nas, że wciąż gromadzi dowody. Urząd Zamówień Publicznych przekazał z kolei, że wyniki kontroli przekazał już śledczym.
Może zainteresuje Cię również:











