
Władysław Kosiniak-Kamysz podał, że „coraz więcej danych wskazuje, że Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera.”. Jeśli te informacje się potwierdzą, mowa o bezzałogowcu, który prawdopodobnie testował obronę przeciwlotniczą Sojuszu Północnoatlantyckiego lub dokonywał innej prowokacji.
- Analizujemy możliwe scenariusze związane z dronem wyłowionym przy polskim wybrzeżu. Skąd nadleciał? Jakiego jest typu? Co przenosi?
- Wicepremier, szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz wskazuje, że to rosyjski bezzałogowiec.
- Znalezienie rosyjskiego drona u polskiego wybrzeża ma miejsce, gdy na wschodniej flance NATO dochodzi do licznych rosyjskich prowokacji. W ostatnich godzinach dochodziło do ataków bezzałogowców rosyjskich blisko granicy ukraińsko-polskiej, a jednym z celów mógł być pociąg dyplomatyczny. Oznacza to eskalacyjne kroki Kremla.
Drony Gerbera to wabiki, bardzo często wyposażone w soczewki Luneberga, które powodują zwiększoną widoczność na radarach, co angażuje obronę przeciwlotniczą. Mogą być też uzbrojone w mniejsze wybuchowe pułapki przygotowane przez Rosjan np. do rażenia saperów, którzy badają bezzałogowiec. Dron, z nieznanych nam powodów, spadł do Morza Bałtyckiego. Jaką misję wykonywał?
Z dostępnego materiału zdjęciowego bezzałogowca, który znalazł się na polskim wybrzeżu wynika, że prawdopodobnie jest to rosyjski dron Gerbera, ale w nowszej wersji. Jest to wielozadaniowy, bezzałogowy, statek powietrzny, którego głównym atutem jest niski koszt. Został stworzony do współdziałania z takimi dronami jak bezzałogowce rodziny Shahed/Geran.
Początkowo, Gerbery traktowano wyłącznie jako wabiki, które wysyłane saturacyjnie (w dużych ilościach) i pokazywały się na ukraińskich radarach jako uzbrojone i groźne Shahedy. To powodowało angażowanie obrony przeciwlotniczej i lotnictwa do zbyt dużej ilości celów. Z biegiem wojny, do Gerberów zaczęto także wkładać ładunki wybuchowe. W porównaniu do kolejnych Geran, są to ładunki mniejsze. Zasięg takiego drona jest szacowany między 600, a 900 km.
Bezzałogowiec znaleziony na polskiej plaży prawdopodobnie przeciął przestrzeń powietrzną jednego z Państw Bałtyckich (np. Litwy) i leciał dalej, penetrując flankę wschodnią NATO. Mógł wykonywać także inne zadania związane z rosyjską flotą cieni, albo dokonać prowokacji z innego kierunku.
"Coraz więcej wiemy o dronie przejętym koło Jarosławca. Zalecam wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach. Na zdjęciu właściwy obiekt. Coraz wiecej danych wskazuje, że Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera" - zaznaczył na serwisie x.com, Władysław Kosiniak Kamysz.
Jeżeli dron został wcześniej strącony, to niewielkim efektorem, np. dronem-interceptorem, który wybił go z trajektorii lotu. W przypadku trafienia przeciwpociskiem lub w toku akcji lotnictwa wojskowego nad Bałtykiem, tak lekki bezzałogowiec uległby całkowitemu zniszczeniu lub rozbiciu na wiele części. Nie wiemy, jak długo dryfował na morzu.
Warto przypomnieć, że to drony Gerbera wleciały w polską przestrzeń powietrzną w nocy z 9 na 10 września 2025 r. Są one nieustannie wykorzystywane przez Federację Rosyjską do prowokacji i testowania reakcji NATO.
Co gorsze, mamy do czynienia z nieustannym zwiększaniem eskalacji ze strony Rosji. Naloty dronowe w nocy z soboty na niedzielę na Ukrainę nie tylko raziły cywilne cele blisko pociągu dyplomatycznego nieopodal ukraińsko-polskiej granicy, ale dotykają także Państw Bałtyckich i obszaru Bałtyku.
Niedawno na polskim niebie testowano bezzałogowce o zasięgu strategicznym. Rosja celowo może więc wysyłać bezzałogowce Gerbera, by zakłócać ćwiczenia na wschodniej flance NATO, oraz testować reakcję i zdolności NATO do przechwytywania takich maszyn.

