W całej Polsce zaczyna brakować pelletu. To popularne paliwo do ogrzewania domów. Media lokalne opisują puste składy, sprzedaż „na kartki” i rosnące ceny. Minister energii nie wyklucza interwencji na rynku.

Nawet 2 tys. zł za tonę pelletu trzeba zapłacić dziś u producentów. To blisko dwa razy więcej, niż latem. A i tak, o ile uda się go kupić – w całej Polsce zaczyna go brakować. Składy wprowadzają limity zakupów, a oczekiwanie na realizację zamówienia wydłuża się nawet do miesiąca.
Ograniczenia na rynku to efekt działań rządu?
Pellet to małe granulki produkowane głównie z sprasowanych odpadów drzewnych takich jak trociny, wióry i pył drzewny. To wygodne paliwo do ogrzewania – spala się je w piecach na pellet z automatycznym podajnikiem. Powstaje z trociny, czyli odpadów z obróbki drewna.
Jak wyjaśnia magazynbiomasa.pl to jedna z przyczyn niedoborów na rynku pelletu – sroga zima spowodowała spowolnienie w przetwórstwie. Ekspercki serwis wskazuje też na to, że ograniczenia to wynik działań rządu, który systematycznie dąży do ograniczenia pozyskania drewna z lasów. To ma przekładać się na wyższe ceny i zmniejszenie sprzedaży polskich produktów drewnianych, które są coraz droższe.
Przykładem takich działań jest chociażby moratorium na wycinkę wprowadzone przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska w styczniu 2024 r.
Na niedobory ma wpływ także sytuacja międzynarodowa. Polski rynek zwykle importował część pelletu z Ukrainy, a ostatnie problemy z infrastrukturą energetyczną w tym kraju ograniczyły dostęp do tego dostawcy.
UOKiK sprawdzi, czy nie ma zmowy cenowej
Dla wielu gospodarstw domowych ograniczenia w dostępności pelletu to ryzyko gwałtownego wzrostu rachunków i niepewność w trakcie sezonu grzewczego. To problem o tyle, że w ostatnich latach rząd wspierał wymianę źródeł ciepła właśnie na kotły spalające ten materiał. Kiedy w 2018 r. ruszał program „Czyste powietrze”, takie urządzenia znalazły się w katalogu finansowanych technologii.
O sytuację na rynku pelletu minister energii Miłosz Motyka był pytany w RMF FM. Zapewnił, że państwo nie reguluje cen tego paliwa, w przyszłości nie wyklucza jednak interwencji.
– W tym zakresie będziemy w przyszłości prawdopodobnie podejmować działania wspólnie z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych, jeśli chodzi o paliwa całościowo, nie tylko pellet, ale również biomasę i paliwa stałe, takie jak węgiel. Na tym etapie mamy jednak do czynienia z mechanizmami rynkowymi. Czy doszło do ich zaburzenia, sprawdzi UOKiK – powiedział Motyka.
