Reklama
Reklama
Reklama

Finał Roland Garros. Chwalińska przegrywa pierwszego seta

Maja Chwalińska przegrała pierwszego seta finału French Open z Mirrą Andriejewą 3:6. Początek meczu był bardzo wyrównany – do stanu 2:2 żadna z tenisistek nie potrafiła utrzymać własnego podania. Polka objęła prowadzenie 3:2 po wygranym gemie serwisowym, jednak od tego momentu inicjatywę przejęła 19-letnia Rosjanka, która wygrała cztery kolejne gemy i po 44 minutach gry zamknęła pierwszą partię.

French Open - Day 14
Maja Chwalińska. (fot. YOAN VALAT / PAP / EPA)
  • Maja Chwalińska weszła do finału Roland Garros 2026 jako 114. rakieta świata i kwalifikantka, pokonując po drodze dziewięć rywalek, w tym mistrzynię olimpijską i kilka zawodniczek z czołowej trzydziestki WTA.
  • Jej rywalką w decydującym meczu jest 19-letnia Rosjanka Mirra Andriejewa, ósma rakieta świata i wyraźna faworytka bukmacherów – choć ona sama również debiutuje w wielkoszlemowym finale.
  • Wygrana Polki oznaczałaby jeden z największych sukcesów w historii polskiego sportu i powtórzenie wyczynu Emmy Raducanu z US Open 2021.
  • Po 44 minutach gry Polka przegrała pierwszego seta finału. 

Chwalińska – Andriejewa – pierwszy set dla Rosjanki

Rosjanka zamknęła pierwszego seta atakiem po przekątnej. Andriejewa wygrała 6:3 po 42 minutach i jest bliżej tytułu mistrzyni Roland Garros 2026.

Finałowy mecz Roland Garros 2026 kobiet rozpoczął się po godz. 15 na największej paryskiej arenie – korcie im. Philippe'a Chatriera. Po raz pierwszy w historii obie zawodniczki stają naprzeciw siebie – do tej pory nie rozegrały ze sobą ani jednego meczu.

Na korcie stają dwie tenisistki, których kariery dzielą lata świetlne – choć obie mają dziś po raz pierwszy w życiu szansę na tytuł wielkoszlemowy.

Reklama
Reklama

Kwalifikantka, która rozbiła drabinkę

Maja Chwalińska przystępowała do tegorocznego Roland Garros z pozycji zawodniczki, która nigdy wcześniej nie zagrała w głównej drabince paryskiego Szlema. Swój pierwszy mecz rozegrała już 18 maja – pokonała w premierowej fazie kwalifikacji Alice Rame 6:0, 6:3. Trzy dni później zagwarantowała sobie udział w turnieju głównym, wygrywając z Suzan Lamens 7:6(4), 7:5.

Na drodze do sobotniego finału Polka wyeliminowała kolejno: Qinwen Zheng (WTA 56), Elise Mertens (WTA 21), Marię Sakkari (WTA 49), Diane Parry (WTA 92) i Annę Kalinską (WTA 24). W tych pięciu spotkaniach straciła zaledwie jednego seta – z Greczynką. Przed finałem legitymuje się imponującym bilansem dziewięciu wygranych meczów z rzędu na paryskich kortach.

Najbardziej emocjonującym meczem na drodze Polki do finału był czwartkowy półfinał z Dianą Sznajder. Chwalińska (114. WTA) zmierzyła się z Rosjanką (23. WTA) na tym samym korcie, na którym teraz walczy o tytuł. Mecz był wyrównany od pierwszej do ostatniej piłki – obie tenisistki prezentowały urozmaicony tenis i nawzajem zmuszały się do nieustannego biegania.

Reklama
Reklama

Polka wygrała 7:6(4), 6:4. Przy piłce meczowej serwowała pewnie i nie zadrżała jej ręka. Komentatorzy okrzyknęli to spotkanie jednym z najlepszych kobiecych meczów w historii Rolanda Garrosa.

Precedens w historii Wielkiego Szlema

Wyczynem Chwalińskiej żyje cały tenisowy świat. 24-latka z Dąbrowy Górniczej jest pierwszą kwalifikantką w historii kobiecego turnieju Roland Garros, która dotarła do wielkiego finału. W całej Erze Open, biorąc pod uwagę wszystkie turnieje wielkoszlemowe, jest zaledwie drugą taką zawodniczką – po Emmie Raducanu, która w 2021 r. wygrała US Open, startując z kwalifikacji.

Za awans do finału Polka inkasuje już 1,4 mln euro. Ewentualne zwycięstwo oznaczałoby podwojenie tej kwoty – i skok z 114. na 14. miejsce w rankingu WTA.

Kim jest rywalka? Nastolatka z wielkimi ambicjami

Po drugiej stronie siatki stoi Mirra Andriejewa – jedna z największych tenisowych talentów ostatnich lat. Urodziła się 29 kwietnia 2007 r. w Krasnojarsku. Ma zaledwie 19 lat, ale już od dawna uznawana jest za przyszłą dominatorkę kobiecego tenisa.

Reklama
Reklama

Świat usłyszał o niej w 2023 r. w Melbourne, gdy jako juniorka dotarła do finału Australian Open. Trzy miesiące później, mając 15 lat, wygrała w pierwszej rundzie turnieju w Madrycie z finalistką US Open Leylah Fernandez i została trzecią najmłodszą zwyciężczynią meczu WTA w historii.

Andriejewa zaledwie od roku jest pełnoletnia, ale zajmuje już ósme miejsce na liście WTA i ma na koncie pięć tytułów w turniejach WTA. W półfinale nie dała najmniejszych szans Ukraince Marcie Kostiuk, wygrywając 6:1, 6:3 w zaledwie godzinę. Dla Rosjanki to również pierwszy finał Wielkiego Szlema w karierze.

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Reklama
Reklama