Reklama
Reklama
Reklama

„Pokonała demony”. Eksperci o kulisach sukcesu Mai Chwalińskiej

Awans Mai Chwalińskiej do finału French Open wywołał duże poruszenie w środowisku tenisowym. Eksperci, którzy komentowali sukces Polki w Kanale Zero, zwracali uwagę nie tylko na jej talent, ale także na przemianę mentalną, poprawę przygotowania fizycznego i dojrzewanie sportowe, które doprowadziły do przełomowego momentu w karierze.

French Open - Day 11
Maja Chwalińska. (fot. YOAN VALAT / PAP / EPA)
  • Zdaniem ekspertów sukces Mai Chwalińskiej jest efektem kilku procesów, które nałożyły się na siebie w ostatnich miesiącach.
  • Wśród najważniejszych wymienili uporanie się z problemami mentalnymi, współpracę z Maciejem Ryszczukiem oraz lepsze zarządzanie regeneracją między turniejami.
  • Oboje podkreślali również, że choć droga Chwalińskiej do wielkiego wyniku była długa, jej talent od lat był dostrzegany przez ludzi związanych z tenisem.

Maja Chwalińska pokonała rozstawioną z numerem 25. Dianę Sznajder 7:6 (7-4), 6:4 i awansowała do finału wielkoszlemowego turnieju French Open w Paryżu. Polska tenisistka o tytuł zagra w sobotę z inną Rosjanką – Mirrą Andriejewą.

Awans Mai Chwalińskiej do finału French Open był tematem Porannych Rozmów w Kanale Zero. Redaktor naczelny TenisKlubu Adam Romer i ekspert Eurosportu Tomasz Wolfke analizowali, dlaczego polska tenisistka właśnie teraz osiąga największy sukces w karierze. Zdaniem Romera nie każdy zawodnik rozwija się w takim tempie jak Iga Świątek.

Romer: Każdy ma swoją drogę

– Tenis to taki sport, gdzie każdy ma swoją drogę. O ile Iga Świątek zrobiła oszałamiającą karierę  od 19. roku życia, o tyle Maja Chwalińska musiała po prostu poczekać do 25. roku życia, bo przecież ona jest dokładnie w tym samym wieku co Iga – powiedział.

Reklama
Reklama

Według niego przełom nie nastąpił przypadkowo.

– Mi się wydaje, że takim kluczowym czynnikiem, który popchnął te wszystkie klocki domina, które zaczęły się przewracać, był fakt, że po pierwsze poradziła sobie ze swoimi demonami. A druga rzecz jest taka, że mniej więcej od 12. miesięcy współpracuje z Maciejem Ryszczukiem, czyli człowiekiem, który jest odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne w sztabie Igi Świątek. I to po prostu był ten jedyny drobny element, którego brakowało wcześniej – ocenił.

Romer stwierdził, że właśnie te zmiany pozwoliły Chwalińskiej osiągnąć „ten niesamowity wynik w Paryżu”.

„Jeden z największych talentów w historii polskiego tenisa”

Tomasz Wolfke przypomniał z kolei, że o potencjale Chwalińskiej mówiło się od wielu lat.

Reklama
Reklama

– Maja była uważana za jeden z największych talentów w historii polskiego tenisa. Ja nawet wygłosiłem kiedyś takie zdanie, za które wylał się na mnie kubeł hejtu, że mnie się bardziej podoba tenis Mai Chwalińskiej niż Igi Świątek – powiedział.

Ekspert podkreślił jednak, że nie chodziło mu o wyniki sportowe.

– Nie zdążyłem wziąć drugiego oddechu, żeby powiedzieć, że oczywiście bardziej mi się podoba miejsce, które zajmuje w rankingu Iga, bo ona była wtedy pierwsza, a Maja była dwusetna – dodał.

Wolfke zwrócił uwagę, że styl gry Chwalińskiej wyróżnia się na tle większości tenisistek.

Reklama
Reklama

– Jest coś fenomenalnego w tenisie tej dziewczyny, która właśnie dlatego, że nie ma dobrych warunków fizycznych, musiała wszystko wygrywać sprytem, kombinowaniem i przewidywaniem. Ma znakomity zmysł przewidywania zamiarów przeciwniczek. Gra bardzo zmiennie, wytrąca z rytmu i nie pozwala wejść w jakikolwiek rytm przeciwniczkom, które wszystkie grają tak samo w całej pierwszej setce światowego rankingu – ocenił.

„Nauczyła się odpoczywać”

Ekspert Eurosportu wskazał również na zmiany, które zaszły poza kortem.

– Oprócz tego, że Maciek Ryszczuk niewątpliwie lepiej przygotowuje Maję fizycznie do rywalizacji – co zresztą widać po jej sylwetce – to jest jeszcze drugi element. Nie wiem, czy to Maciek ją nauczył, czy ona sama dojrzała, ale nauczyła się odpoczywać – powiedział.

Jak podkreślił, wcześniej tenisistka miała problem z odpowiednią regeneracją.

Reklama
Reklama

– Do tej pory było tak, że jak przegrywała, to chciała jak najszybciej się odegrać i wpadała w ten kołowrotek turniejowy. Nie miała czasu na regenerację i to była taka trochę spirala śmierci – stwierdził.

Wolfke przypomniał również, że droga Chwalińskiej do czołówki była znacznie dłuższa niż w przypadku Świątek.

– Tak naprawdę ona przebijała się siedem lat. Mniej więcej tyle trwa jej zawodowa kariera. Miała dobrą karierę juniorską, powiązaną z karierą Igi Świątek. Razem grały debla, razem były w reprezentacji, która wygrała juniorski Puchar Federacji – powiedział.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama