Niecodzienne sceny na Lotnisku Chopina w Warszawie. Jak donosi Fakt, Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Porzucek, musiał zostać wyniesiony z pokładu samolotu przez służby medyczne po rejsie z Rzeszowa. Świadkowie cytowani przez media sugerują, że parlamentarzysta mógł być pod wpływem alkoholu, z kolei sam polityk zasłania się poważnymi problemami zdrowotnymi i czeka na wyniki badań krwi.

- Załoga Embraera 175 nie mogła dobudzić Marcina Porzucka po wylądowaniu w Warszawie, przez co na miejsce wezwano ratowników medycznych.
- Anonimowy świadek twierdzi, że od posła wyczuwalny był alkohol, natomiast polityk odpiera zarzuty, tłumacząc sytuację silnymi dolegliwościami biodra i problemami z chodzeniem.
- Poseł PiS potwierdził, że nie zbadano go alkomatem, jednak pobrano mu krew, co ostatecznie wyjaśni podłoże incydentu.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Porzucek wymagał w czwartek pomocy medycznej po locie z Rzeszowa do Warszawy. Parlamentarzysta zgodnie z doniesieniami Faktu nie mógł samodzielnie opuścić samolotu.
Porzucek znajdował się na pokładzie Embraera 175, który wylądował z ponad 80 pasażerami krótko przed godziną 18. Fakt rozmawiał z jednym z pasażerów rejsu.
Marcin Porzucek – interwencja służb na lotnisku w Warszawie
– Z posłem nie było żadnego kontaktu, spał wyjątkowo głęboko. Pomimo wielu starań załoga nie mogła go dobudzić. Ostatecznie, gdy wszyscy pozostali podróżni już wysiedli, wezwano pomoc i mężczyznę dosłownie wyniesiono z samolotu – relacjonował informator. Jego zdaniem Porzucek był pod wpływem alkoholu.
– Służby pomogły medykom wynieść z samolotu posła, który nie był w stanie poruszać się o własnych siłach – dodało źródło Faktu.
Rzecznik prasowy Lotniska Chopina w Warszawie Piotr Rudzki potwierdził, że na pokładzie samolotu konieczna była interwencja służb. Nie udzielił jednak szczegółowych informacji na jej temat.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości komentuje zdarzenie
– W związku z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera konieczna była interwencja na pokładzie. Jej szczegółów nie mogę jednak ujawnić z uwagi na wrażliwość danych medycznych – przekazał Faktowi.
Fakt donosi, że pasażerem z Rzeszowa zajęli się ratownicy medyczni oraz przedstawiciele Straży Granicznej, którzy w związku ze swoimi obowiązkami również lecieli tym samolotem.
Polityk Prawa i Sprawiedliwości początkowo zasłonił się niepamięcią, a po chwili potwierdził w rozmowie z tabloidem, że w czwartek podróżował i był na lotnisku w Warszawie.
– Czekam na rezonans magnetyczny i czasami mam po prostu trudności z chodzeniem. Zresztą każdy, kto obserwuje mnie od wielu tygodni, widzi, że jest taki problem – wyjaśnił.
Jaś Kapela i koniec lewicy ludowej. Od obrony robotników do pogardy wobec kasjerek
– Mam dolegliwości związane z biodrem i to dla mnie kłopot. To, że ktoś podjął interwencję, to już ich sprawa. Nie byłem badany alkomatem, pobrano mi natomiast krew, więc zostanę pod tym względem sprawdzony – podsumował Porzucek.