W piątek w Sejmie nie zabrakło emocji. Posłanka Marcelina Zawisza stanęła w obronie szpitala w Lesku – podczas posiedzenia postanowiła podejść do rządowej ławy i przekazać premierowi Tuskowi paczkę z podpisami. Reakcja szefa rządu została nagrana, w sieci krąży filmik przedstawiający tę sytuację.

- Podczas obrad Sejmu posłanka Marcelina Zawisza z Razem zwróciła się do premiera z żądaniem podjęcia działań naprawczych, jeśli chodzi o leski szpital.
- Wskazała, że po wcześniejszym zamknięciu oddziału położniczego, obecnie zagrożone jest funkcjonowanie całej jednostki.
- Obrońcy dalszego funkcjonowania ośrodka twierdzą, że jego zamknięcie „będzie skutkowało tragediami”.
Posłanka poinformowała, że mieszkańcy powiatu leskiego przyjechali do Warszawy tradycyjnym wozem taborowym i oczekują na galerii sejmowej na spotkanie z szefem rządu po zakończeniu bloku głosowań.
Donald Tusk twierdzi, że rząd nie zamknął porodówki. Media: Oddział nie działa
Zawisza przypomniała, że Tusk w 2023 r. odwiedził Lesko i mówił, że „system ochrony zdrowia nie może być tylko dla mieszkańców dużych miast”.
Zawisza wręczyła szefowi rządu paczkę z podpisami zebranymi przez wolontariuszy w obronie szpitala w Lesku. Początkowo Tusk nie chciał odebrać paczki, w końcu wcisnął ja razem szefem MON na pulpit a posłowie opozycji krzyczeli „Byś się wstydził!”.
„To będzie skutkowało tragediami”
Prezes Ruchu Społecznego Obrony Szpitala w Lesku Duszan Augustyn w rozmowie z PAP zaznaczył, że placówka stoi na krawędzi katastrofy finansowej i grozi jej niewypłacalność wobec pracowników. Sytuację pogarsza zadłużenie w instytucjach pożyczkowych, w tym parabankach.
Dodał, że likwidacja jednostki pozbawi region Bieszczad jedynego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR).
Dziś oszczędzamy, jutro będziemy wyć
– Bez tego SOR-u pacjenci będą przekierowywani do szpitala w Sanoku albo szpitala w Przemyślu czy Brzozowie lub Krośnie, gdzie część z tych oddziałów ratunkowych jest już teraz przepełniona, szczególnie szpital w Sanoku. A to będzie skutkowało po prostu tragediami z powodu tego, że pacjenci nie dojadą na czas w przypadku choroby lub będą otrzymywali zbyt późno opiekę zdrowotną na miejscu z uwagi na kolejki – wskazał Augustyn.
Inicjatorzy protestu postulują m.in. doraźną pomoc finansową oraz restrukturyzację długu.
– Zwracamy się z apelem po pierwsze o doraźną pomoc, chociażby w tym, żeby dług, który jest zaciągnięty w parabankach, został zrestrukturyzowany i przekazany chociaż do Banku Gospodarstwa Krajowego – wyjaśnił prezes ruchu, który jest też członkiem partii Razem.
Resort zdrowia przygotowuje „rozwiązania ratunkowe”
Augustyn potwierdził, że z protestującymi przed Sejmem spotkała się wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka. – Zasygnalizowała, że przygotowywane są rozwiązania ratunkowe, jednak ich szczegóły są tajne – dodał.
Pacjent wyszedł ze szpitala i zmarł. Zarzuty dla lekarki
Zdaniem Augustyna, ograniczenie dostępu do opieki medycznej drastycznie wpłynie na sytuację demograficzną regionu. – Brak stabilnego zaplecza medycznego w Bieszczadach zmusza osoby starsze do migracji i zniechęca młodych ludzi do osiedlania się na terenie Podkarpacia – zwrócił uwagę.
Długi szpitala powiatowego w Lesku sięgają ok. 170 mln zł. Placówka boryka się również z problemem braku lekarzy chętnych do pracy w Lesku.