Reklama
Reklama
Reklama

Jan Urban szczerze po meczu ze Szwecją. Tak zareagował na pytanie o dymisję

Karol Świderski Przemysław Frankowski
Piłkarze reprezentacji Polski Karol Świderski (C) i Przemysław Frankowski (2P) po przegranym 1:3 meczu grupy B4 Ligi Narodów ze Szwecją (fot. Piotr Nowak / PAP)

Reprezentacja Polski uległa Szwecji 1:3 w kolejnym spotkaniu Ligi Narodów. Mimo przegranej selekcjoner Jan Urban stanowczo wykluczył dymisję i ocenił, że biało-czerwoni nie byli bezradni na boisku. O losach meczu zdecydowały jednak zbyt łatwo stracone bramki w drugiej połowie.

  • Biało-czerwoni przegrali na wyjeździe ze Szwecją 1:3 w meczu Ligi Narodów.
  • Jan Urban stanowczo zapewnił, że nie zamierza rezygnować ze stanowiska i broni postawy zespołu, wskazując na błędy w defensywie.
  • Polska zajmuje obecnie trzecie miejsce w grupie z jednym punktem na koncie, a w kolejnym meczu w Warszawie podejmie reprezentację Rumunii.

Znamy kadrę reprezentacji na mecze Ligi Narodów. Jest kilku debiutantów i Robert Lewandowski

Polska reprezentacja nie zdołała zrehabilitować się po bezbramkowym remisie z Bośnią i Hercegowiną w Warszawie. Choć pierwsza część wyjazdowego starcia ze Szwecją napawała optymizmem i zakończyła się rezultatem 1:1, druga połowa całkowicie należała do gospodarzy. Ostatecznie biało-czerwoni ulegli rywalom 1:3.

Jan Urban: To nie przystoi

Podczas konferencji prasowej po zakończeniu spotkania Jan Urban stanowczo uciął pytania o dymisję i swoją przyszłość na stanowisku szkoleniowca.

Reklama
Reklama

– Graliśmy w piłkę na podobnym poziomie co reprezentacja Szwecji, ale nie można w ten sposób tracić bramek. To bardzo trudne do odrobienia. Trzecią bramkę zdobył ich najgroźniejszy napastnik (Viktor Gyokeres – przyp. red.), będąc sam. To nie przystoi – skomentował Urban.

Szkoleniowiec zaznaczył, że polski zespół stwarzał sobie okazje i nie dał się całkowicie zepchnąć do defensywy. Różnicą okazała się jednak efektywność obu ekip. Podczas gdy Polacy musieli wypracować koronkową akcję, by wpisać się na listę strzelców, rywale zdobywali bramki ze znaczne większą swobodą.

– Przegraliśmy mecz z bardzo dobrą drużyną, ale nie zagraliśmy meczu bez celnego strzału, nie byliśmy zepchnięci do defensywy i bezradni. Mieliśmy swoje sytuacje, mogliśmy wyciągnąć z nich zdecydowanie więcej. Musieliśmy stworzyć naprawdę znakomitą akcję, żeby strzelić bramkę, a przeciwnik zdobywał je zbyt łatwo – analizował szkoleniowiec.

Reklama
Reklama

„Szwecja jest od nas silniejsza”

Powtórzył, że poziom w grupie B4 jest bardzo wyrównany, ale że już przed rozpoczęciem rozgrywek wskazałby Szwecję jako faworyta.

– Wystarczy tylko zobaczyć, jakim potencjałem dysponuje. Chcielibyśmy wszyscy zdecydowanie więcej, ja też, ale dziś Szwecja jest od nas silniejsza – skwitował.

Porażka w Sztokholmie to kolejny bolesny cios ze strony Szwedów. To właśnie na tym obiekcie 31 marca biało-czerwoni przegrali 2:3 w finale baraży o awans do mistrzostw świata. 

Urban podkreślił równocześnie, że obecny etap rozgrywek służy testowaniu nowych rozwiązań oraz budowaniu trzonu drużyny na przyszłość.

Testowanie kadry 

– Nie przyjechaliśmy z lepszą drużyną, niż mieliśmy w marcu. Niektórzy zawodnicy dostają swoją szansę, chcemy zobaczyć, kto jak się prezentuje, na kogo możemy liczyć. Szwecja też zmienia system i próbuje różnych rzeczy. Ktoś może myśleć, że możemy pozwolić zadebiutować nie wiadomo ilu zawodnikom, ale musimy wygrywać – nie, to nie zawsze jest możliwe. Są jakieś cele w tym wszystkim. Być może znajdziemy bramkarza „jedynkę”, może znajdziemy trzech, czterech piłkarzy, którzy pokażą, że oni będą przyszłością tej reprezentacji. Sprowadzić wszystko do tego, że wynik jest negatywny, to łatwizna – ocenił Urban.

Reklama
Reklama

Sytuacja w grupie B4 robi się coraz bardziej wymagająca. Liderem tabeli pozostaje Szwecja z dorobkiem 6 punktów, drugie miejsce zajmuje Bośnia i Hercegowina z 4 punktami, a Polska plasuje się na trzecim miejscu z jednym punktem. Tabelę zamyka Rumunia z zerowym dorobkiem – i to właśnie ta drużyna będzie najbliższym rywalem biało-czerwonych podczas nadchodzącego, piątkowego meczu w Warszawie.

Może zainteresuje Cię także:

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama