Reklama
Wojsko

Polskie samoloty dla Ukrainy. Oddajemy MiG-29, a gdzie drony?

Polska przekaże Ukrainie samoloty bojowe MiG-29. Maszyny z radzieckim rodowodem miały być elementem wymiany na ukraińskie drony. Tymczasem o bezzałogowcach z Ukrainy dla Polski, cisza. Oddanie Kijowowi starych samolotów MiG-29 nie powinno budzić kontrowersji, bo w gruncie rzeczy to już demobil, nasi piloci będą latać na F-35, a już latają na F-16 i FA-50.

Michał Bruszewski
Opinia autorstwa: Michał Bruszewski
Dzisiaj 13:29
6 min
MiG-29 - zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock / Shutterstock)

„Rzeczpospolita” w rozmowie z gen. broni rez. Dariuszem Łukowskim z Ministerstwa Obrony Narodowej potwierdziła, że Warszawa przekaże Kijowowi, dwa samoloty MiG-29 należące do Sił Zbrojnych RP. Jednej z maszyn skończył się już tzw. resurs (okres zdolności użytkowej), druga wciąż jest pilotowana.

Czytaj także: Patrioty kontra Iskandery. Dlaczego serwis PAC-3 jest ważny dla Polski

Łącznie Polska dysponowała 44 samolotami MiG-29. Przed 2022 r. posiadała w linii prawie 30 tych myśliwców frontowych. Samolot występujący w kodach NATO jako „Fulcrum” to radziecka technologia sięgająca przełomu lat 70’ i 80’.

W Polsce ich żywotności wydłużono nawet o 40 lat dzięki pracom remontowym i modernizacyjnym, ale bezsprzecznie „Fulcrum” leci w stronę demobilu. Jego historia w wojskowym polskim lotnictwie się po prostu kończy. Przekazanie tej broni nie budzi kontrowersji, wręcz jest daniem „drugiego życia” maszynom w konflikcie, którego stawką jest powstrzymanie Federacji Rosyjskiej.

Z kolei Siły Zbrojne Ukrainy potrzebują każdego rodzaju broni, a w lotnictwie wciąż użytkują MiG-29, w tym cześć dostarczonych z Polski. W latach 2022-2023 Kijów dostał od Polski 14 takich maszyn. Z deklaracją o kolejnych dwóch – daje to liczbę 16. Kijów potrzebuje maszyn nie tylko do latania, ale także na części, do prac remontowych. Mówiąc wprost, oddanie MiG-29 to podwójna korzyść dla Polski, bo maszyny i tak czekało muzeum i skomplikowany proces pozbywania się ich.

Reklama
Reklama

Na przełomie 2025/2026 r. Warszawa deklarowała, że co prawda odda Ukrainie samoloty MiG-29 ale w ramach wymiany. Negocjacje miały swoją sinusoidę, raz był przełom, raz strony odchodziły od stołu, aż o sprawie zrobiło się bardzo cicho.

Układ samoloty za drony

W czerwcu na antenie „Polsat News” Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził tak: „zaproponowałem partnerskie podejście. MiG-i za drony (...), nie ma MiG-ów dla Ukrainy, bo nie ma dronów”. W sierpniu ukraiński portal LIGA.Net podał, że finalizowany jest układ z Ukrainą, która ma Polsce przekazać 1500 dronów dalekiego zasięgu. Ma to być transakcja wymienna za stare samoloty. 

Wiceszef MON, na antenie TVP INFO, stwierdził, że „jest umowa dotycząca przekazania dwóch MiGów-29 Ukrainie. Odnośnie do pozostałych MiGów sprawa jest w toku”. Zalewski zasugerował także, że zainteresowanie Ukrainy wobec MiG-29 spadło, bo Kijów stawia na nowsze F-16 oraz Mirage.  

Warszawa przygotowuje kolejny pakiet pomocy militarnej dla Ukrainy. We wrześniu Ukraina poinformowała, że najbliższa donacja z Polski może mieć równowartość 50 mln euro. Póki co potwierdzono dwa samoloty MiG-29, z czego jeden nienadający się do użytku. Koszt jednej maszyny na rynku wtórnym to między 2, a 4 mln euro. To prawie dziesięciokrotnie mniej niż za nowy samolot tego rodzaju. Ponadto, w pakiecie mają się znaleźć „środki obrony powietrznej”.

Reklama
Reklama

Jak informuje „Ukraińska Prawda” mają to być przeciwlotnicze wyrzutnie Piorun oraz amunicja do działek pokładowych F-16.

Sednem tematu jest wszelako dronowa współpraca technologiczna Polska-Ukraina, a raczej jej brak. W wojnie rosyjsko-ukraińskiej występuje dominacja platform bezzałogowych na polu bitwy. Najważniejszym wnioskiem dla Polski z walk na Ukrainie są zatem: technologie dronowe oraz datacentryczne zarządzanie nimi w walce.

Polski rząd miał dwie drogi, aby pozyskać od Ukrainy technologie i wiedzę. W kooperacji. Warszawa w tym względzie miała wiele argumentów bo wysyła donacje Siłom Zbrojnym Ukrainy od przedwojnia, ponadto współfinansuje np. ukraińskie Starlinki. Deal MiG-29 za drony był spóźniony, ponieważ zainteresowanie tymi samolotami przez Ukrainę osłabło, a zainteresowanie ukraińską wojną dronową niepomiernie wzrosło na świecie.

Alternatywnym, acz upokarzającym dla dużego polskiego donatora kanałem, była droga rynkowa. PGZ podpisał umowę z TAF Industries, ale co do zasady Warszawa jest w ogonie tzw. Drone Deal (umów dronowych) z Ukrainą.

Dania finansowała produkcję zbrojeniową Ukrainy, w zamian otrzymała technologie dronowe oraz WRE – walki radioelektronicznej, Holandia zainwestowała we wspólną produkcję dronową z Ukrainą – otrzymała technologie, Państwa Bałtyckie (Estonia, Litwa i Łotwa) za wsparcie dyplomatyczne, donacje i wspólne inwestycje – transfer technologii dronowych, Niemcy zainwestowały w produkcję ukraińskich dronów bojowych – podobny transfer. Wielka Brytania podobnie w działaniach inwestycyjno-przemysłowych otrzymała technologie z ukraińskiej rewolucji dronowej.

Reklama
Reklama

Jeżeli dodamy do tego także umowy z państwami z Zatoki Perskiej otrzymamy długą listę państw, które Ukrainie może przekazały nawet mniej niż Polska, ale – słowo klucz – zainwestowały.

Polskie drogi do pozyskania ukraińskich technologii dronowych są różne. Oddanie MiG-29 w zamian za technologie dronowe były ciekawą propozycją, bo Warszawa ustawiła się od razu w roli partnera bardziej korzystającego w takim układzie – bo to „deal”: stare samoloty za nowe drony. Rzecz w tym, że przegapiliśmy „okno możliwości”, by zmonetyzować, a raczej zdronizować fakt, iż staliśmy się kluczowym donatorem Ukrainy w najważniejszej fazie jej wojny obronnej.

Jeżeli za dwa samoloty MiG-29 otrzymamy ukraińskie drony, to skorzystamy. W żadnej mierze, nie wykluczało to jednak podjęcia innych działań, by garściami czerpać z dronowej rewolucji na Ukrainie.

To nie jest jednak najgorsze. Jak to często w Polsce bywa, równolegle do tego stworzył się niezależny, prywatny, oddolny rynek polskich bezzałogowców. I największą zbrodnią będzie przespanie tego „okna możliwości” i zignorowania polskich dronów, które są ważniejsze od ukraińskich.

Reklama
Reklama