W sprawie roli Polski w przemysłowych kompetencjach dla systemu Patriot osobiście rozmawiał prezydent Karol Nawrocki z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Prawdopodobnie to ta rozmowa sfinalizowała serwis PAC-3 nad Wisłą. Z tego tytułu, prezydentowi Polski podziękował wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wiceszefowa MON, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, napisała nawet, że wiosłuje w tym samym kierunku co Karol Nawrocki. Ambasador USA, Thomas Rose, podziękował do tego „Rambo” Cezarowi Tomczykowi. Wszyscy sobie wzajemnie dziękują, ale warto zapytać, czy jest za co?
Czym będzie Centrum Serwisowe i o co chodzi z pociskami PAC-3 MSE, po które ustawia się długa światowa kolejka? W czym tkwi fenomen tej broni? Uporządkujmy fakty. W Polsce będzie się mieściło europejskie centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemów Patriot. O lokalizację tego centrum rywalizowały cztery państwa. Poza Polską, były to też Niemcy, Holandia i Norwegia. Negocjacje w tej sprawie trwały wiele miesięcy.
Centrum Serwisowe będzie się zajmowało obsługą techniczną pocisków PAC-3. Jego misją będą naprawy, modernizacje, przeglądy i ponowna certyfikacja tej amunicji. Nie wiemy jeszcze z jakim stopniem autonomii.
Pierwotnie pociski PAC-3 miały być wysyłane na serwis do USA. A to długi czas. Polskie centrum serwisowe ma przyspieszyć ten proces.
Wartość inwestycji wyniesie ok. miliarda zł. Uruchomienie centrum – według zapowiedzi – ma nastąpić w ciągu kilkunastu miesięcy.
Warszawa zacieśniania współpracę z Londynem. „Dzieli z nami teatr działań”
Nie wiadomo na razie, gdzie centrum zostanie zlokalizowane. W mediach pojawiły się m.in. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi oraz zakłady wojskowe w Zielonce.
Najważniejsza z tarcz
A teraz przejdźmy do polskiej „Żelaznej Kopuły”, czyli do Powietrznej Tarczy Polski. Tarcze mamy cztery: Wisła, Narew, Pilica oraz San. Za najważniejszy poziom – nazwijmy go strategicznym – o zasięgu około 100 kilometrów odpowiadają dwie baterie Patriot (docelowo 8) z programu „Wisła”.
To oczywiście za mało, ale jeżeli mówimy, że za mało, to podkreślmy też, że oddaliśmy kilka przeciwpocisków PAC-3 MSE Ukrainie, a rozważane jest przekazanie kolejnych. I tutaj przechodzimy do charakterystyki pocisku PAC-3, zwłaszcza PAC-3 MSE. Dlaczego jest on taki szczególny?
Bo słyszymy argument, że jak oddamy Ukrainie polskie pociski PAC-3 to zestrzelą one pociski, które mogą spaść na Polskę, a przecież polską przestrzeń powietrzną naruszyła m.in. rosyjska rakieta Ch-101.
Argument ten jest jednak zagadkowy, ponieważ był to pocisk manewrujący, który na Ukrainie zestrzeliwuje się najczęściej inną amunicją i innymi systemami, bo Patrioty to srebra rodowe, to unikat, który zachowuje się na walkę z najgorszym przeciwnikiem czyli rakietami balistycznymi. Jak sama nazwa wskazuje, atakującymi po krzywej balistycznej.
Starsza wersja pocisku PAC-2 była uniwersalnym efektorem przeciwlotniczym. PAC-3 zwłaszcza PAC-3 MSE jest wyspecjalizowana do niszczenia rakiet balistycznych, co wbrew pozorom nie jest takie łatwe. Pociski balistyczne spadają na cel pod bardzo dużym kątem i z olbrzymią prędkością. To po pierwsze, a po drugie – masa głowicy Shaheda to kilkadziesiąt kilogramów, masa głowicy Iskandera to kilkaset kilogramów.
Skuteczność PAC-3 potwierdzono między innymi nad Kijowem niszcząc nadlatujące Iskandery. MIM-104 Patriot to amerykański rakietowy system ziemia-powietrze na mobilnej platformie. Stworzono go jako zaawansowaną broń przeciwlotniczą, której zadaniem jest zapewnienie ochrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej w terminalnej fazie ataku przeciwnika. Służy głównie do niszczenia wrogich rakiet balistycznych, pocisków manewrujących oraz samolotów przeciwnika.
Z powodu wojny rosyjsko-ukraińskiej i wojny na Bliskim Wschodzie występuje niedobór wspomnianych przeciwrakiet do Patriotów dlatego przekazywanie ich Ukrainie z polskiego arsenału budzi takie kontrowersje.
Do Patriotów zamówiliśmy ponad 200 pocisków PAC-3 MSE w I fazie, w drugiej fazie ponad 600 oraz dodatkowo PAC-2, w liczbie prawie 800. Daje to ponad 1600 pocisków do Patriotów, ale na taką liczbę trzeba będzie zaczekać lata.
Doświadczenia wojny na Ukrainie i obecnej wojny na Bliskim Wschodzie pokazują, że w konflikcie koszt-efekt Patriotów używa się wyłącznie do najtrudniejszych i najdroższych nadlatujących celów. Niestety wojna o Iran przerzedziła światowy arsenał pocisków do Patriotów.
Obecnie Lockheed Martin może produkować około 600 rakiet PAC-3 MSE rocznie. Produkcja ma wzrosnąć do dwóch tys. pocisków na rok. Jak raportuje wywiad wojskowy Ukrainy (HUR), Rosja ma 115 rakiet balistycznych Iskander-M oraz kilkaset S-300 i S-400 przerobionych na pociski balistyczne. Dysponuje więc arsenałem 700 pocisków balistycznych.
Produkcja miesięczna Iskanderów ma wynosić do 65 rakiet. Moskwa kazała już zwiększyć produkcję pocisków balistycznych.
Podsumowując, to dobrze że pogłębiamy kompetencje polskiego przemysłu obronnego w zakresie najważniejszych pocisków PAC-3. Najlepiej jakbyśmy je produkowali, ale jeśli nie ma produkcji, dobrze że mamy serwis. Bo PAC-3 MSE to prawdziwa tarcza na miecz w postaci rosyjskich pocisków balistycznych. Posiadanie arsenału pocisków PAC-3 to absolutna konieczność. Zaznaczmy, arsenału pocisków PAC-3… w polskich rękach.


