Lula wygrał. Luiz Inácio Lula da Silva (81 lat) pokonał senatora Flávia Bolsonaro (45 lat) różnicą 3,6 proc. głosów. Młody Bolsonaro nie uznał wyniku wyborów, podobnie jak wcześniej jego ojciec, Jair Bolsonaro. Starszy przebywa w areszcie domowym, skazany na 27 lat pozbawienia wolności za próbę puczu po przegranych wyborach w 2022 r.
Jair Bolsonaro został prezydentem, bo udało mu się doprowadzić do skazania Luli na podstawie sfingowanych dowodów rzekomej korupcji. Lula przed wyborami w 2018 r. prowadził w sondażach 36 proc. do 18 proc. Ostatecznie Sąd Najwyższy Brazylii oczyścił Lulę ze wszystkich zarzutów, nazywając jego skazanie największym skandalem w historii kraju. Ale w wyborach nie wziął udziału.
Rządy Bolsonaro to rozmyślne niszczenie Puszczy Amazońskiej. Gigantyczne pożary i ogromne chmury dymu w Amazonii były wtedy doskonale widoczne na zdjęciach satelitarnych publikowanych m.in. przez NASA. Prezydent chwalił dyktaturę wojskową (która trwała od zamachu wojskowego w 1964 do 1985 r.), a jedyne, co miał jej do zarzucenia, to to, że torturowała więźniów politycznych zamiast od razu ich zabijać. Prezydent Jair Bolsonaro wzywał kierowców do zrywania znaków ograniczenia prędkości, bo „mężczyzna nie powinien się ograniczać”.
Przed tegorocznymi wyborami wiele mówiło się, że Lula się starzeje i brakuje mu dawnej energii. I że może przegrać. Wskazywały na to też sondaże, choć różnica między kandydatami była na poziomie błędu statystycznego.
Polak, który pomógł Brazylii pokonać głód
Program Luli, urzędującego prezydenta, to kontynuacja polityki społecznej, która wyciągnęła miliony Brazylijczyków z nędzy.
Program nazywający się „Bolsa Família” (torebka rodzinna) stworzył Polak, Władysław (Ladislao) Dowbor, polski ekonomista i doradca prezydenta Luli. W latach 70. młody imigrant przystąpił do ruchu oporu wobec wojskowej dyktatury. Kiedy go schwytano, był okrutnie torturowany. Jednak ruch oporu porwał ambasadora Republiki Federalnej Niemiec i wymienił go na grupę aresztowanych, w tym Dowbora.
Brazylijski dreszczowiec z happy endem dla lewicy. Lula narzucił ton końcówce kampanii
Bolsa Família polegała na dostarczaniu matkom kart płatniczych. W ten sposób unikano rozkradania środków socjalnych przez urzędników. Warunkiem korzystania z programu jest posyłanie dzieci do szkoły i ich szczepienie. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat funkcjonowania programu ponad 24 mln osób wydostało się ze skrajnego ubóstwa. W samym 2023 r. program pomógł wyciągnąć z głodu 13 mln obywateli (program Zero Fome – Zero Głodu).
Flávio Bolsonaro przedstawił klasyczny neoliberalny program wspierania biznesu, zaostrzenia polityki karnej i walki z przestępczością. Choć wszyscy wiedzieli, że kandyduje również po to, aby ułaskawić swojego ojca skazanego za próbę puczu.
Od początku kampanii było wiadomo, że wygra ten, kto zdoła zmobilizować swój elektorat. Prawicowi merowie miast wpływali na wynik, dezorganizując transport, którym biedni wyborcy dojeżdżali do lokali wyborczych. Gdy sztab Luli to zauważył, zwrócił się do Komisji Wyborczej o wydłużenie głosowania o dwie godziny. Dzięki temu mieszkańcy faweli dojechali i zagłosowali na swojego prezydenta, któremu tak wiele zawdzięczają.
Podsumowanie nocy. Wybory w Brazylii, referendum w Częstochowie, Izrael grozi Iranowi
Brazylia nie jest niczyim podwórkiem
Brazylia jest podzielona, ale Flávio Bolsonaro nie pójdzie chyba w ślady ojca, który, próbując siłą przeciwstawić się rezultatowi wyborów, wylądował w areszcie.
Pierwsze, co powiedział zwycięzca najważniejszych wyborów w Ameryce Łacińskiej, to że Brazylia nie jest niczyim podwórkiem. To odpowiedź na liczne wypowiedzi Donalda Trumpa. Administracja Trumpa oficjalnie odnowiła i zintensyfikowała podejście oparte na doktrynie Monroe oraz tzw. Corollary Trumpa, ogłoszonym 2 grudnia 2025 r. Celem jest przywrócenie Ameryki Łacińskiej i Karaibów do strefy bezpośrednich wpływów USA.
Po serii zwycięstw prawicy w mniejszych krajach kontynentu Brazylia miałaby być dopełnieniem dążeń do podporządkowania sobie całej zachodniej półkuli przez Trumpa. Teraz jednak w dwóch największych krajach Ameryki Łacińskiej rządzą lewicowi przywódcy: w Meksyku Claudia Sheinbaum Pardo, a w Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva. Razem te kraje stanowią około połowy ludności Ameryki Łacińskiej.
O stosowaniu doktryny Monroe opowiada taki oto żart:
– Dlaczego w USA nigdy nie było puczu wojskowego?
– Bo tam nie ma ambasady amerykańskiej.


