
– W momencie, kiedy my byliśmy w stanie dostrzec ryzyka wizerunkowe (związane z Zondacrypto - przyp. red.), państwo pod rządami Donalda Tuska, służby specjalne, dysponując informacjami, że coś nie gra, pozwalało na to, żeby tysiące Polaków oszukać. I to jest coś, co jest realnym skandalem – mówił w Porannych Rozmowach Zero Michał Moskal. Poseł PiS odpierał zarzuty dotyczące jego kontaktów z szefem giełdy kryptowalut Przemysławem Kralem.
- Poseł PiS Michał Moskal odniósł się do informacji na temat swojego spotkania z szefem Zondacrypto na Ibizie.
- Przekonywał, że przed spotkaniem firma sprawiała wrażenie bezpiecznej.
- Dopiero po powrocie z wyjazdu fundacja posła przygotowała raport, który ujawnił niewyjaśnione sprawy i „ryzyka wizerunkowe”.
Jest reakcja na kryzys w PKOl. Trzy możliwe scenariusze
W Porannych Rozmowach Zero Jacek Prusinowski pytał Moskala, posła PiS, członka sejmowej komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii, m.in. o kontakty z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem.
W ubiegłą środę portal Wirtualna Polska napisał o spotkaniu polityka oraz byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego z Kralem. Według WP poseł chciał współpracować z kryptogiełdą, która kilka miesięcy później upadła.
Poseł PiS oświadczył, że z Kralem rozmawiał tylko raz. Podkreślił, że ani on, ani fundacja, z którą współpracuje, nie podjęli współpracy z Zondacrypto i jego prezesem oraz nie przyjęli od nich żadnych środków.
– Skala manipulacji, która się pojawiła w zeszłym tygodniu, była absurdalna – skomentował pokłosie doniesień medialnych poseł.
Tłumacząc swoje kontakty z Kralem przyznał, że poznał go przez Artura Chodzińskiego, z którym z kolei zawarł znajomość przy okazji swojej działalności w różnych organizacjach społecznych.
Kiedy pojawiły się wątpliwości wobec Zondacrypto?
Moskal zaznaczył, że w czasie jego spotkania z szefem Zondacrypto wobec firmy nie były wysuwane żadne podejrzenia.
– W tym czasie Zondacrypto finansuje między innymi Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, przeznacza blisko sześć mln zł na reklamy w TVN, przeznacza cztery mln zł na reklamy w Polsacie, finansuje ekstraklasę, finansuje Juventus, podejmuje wiele różnych działań – przypomniał poseł PiS.
Wspomniał także o konferencji sponsorowanej przez Zondacrypto, na której wystąpili Donald Tusk i Ursula von der Leyen, czy kolejnej, zorganizowanej dwa miesiące po jego spotkaniu z Kralem, na której byli „wiceminister obrony Cezary Tomczyk, wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski wraz z generałami Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni”.
– Panie redaktorze, z całym szacunkiem, ale jak ja mam mieć informacje lepsze niż polskie służby? – pytał Moskal.
Jacek Prusinowski zwrócił jednak uwagę, że w ostatnich wywiadach poseł PiS przyznał, że po powrocie z Ibizy zrobił „kwerendę informacyjną” i stwierdził, że Zondacrypto nie jest firmą, z którą warto utrzymywać kontakty. Dlaczego zatem twierdzi, że przed wyjazdem nic takiego do niego nie dotarło?
Poseł PiS podkreślił, że przed „wszystko sprawiało wrażenie bezpiecznego”. Natomiast dopiero po powrocie fundacja przygotowała pogłębiony raport na temat Zondacrypto, który wykazał „ryzyka wizerunkowe”.
– Ten raport nie wskazywał, że zostało popełnione jakieś przestępstwo (…) Natomiast to, co on pokazał, to że są pewne rzeczy niewyjaśnione, co do których można mieć wątpliwości i niesie to za sobą ryzyka wizerunkowe – mówił Moskal.
– Uważam, że zrobiliśmy pracę, której nie wykonało państwo polskie, bo w momencie, kiedy my byliśmy w stanie dostrzec ryzyka wizerunkowe, państwo pod rządami Donalda Tuska, służby specjalne, dysponując informacjami, że coś nie gra, pozwalało na to, żeby tysiące Polaków oszukać. I to jest coś, co jest realnym skandalem – ocenił polityk.