Na polskich nekropoliach zaczyna brakować przestrzeni na tradycyjne pochówki. Coraz więcej osób decyduje się więc na kremację i groby urnowe, które zajmują mniej miejsca i są tańsze od dużych pomników. W Europie Zachodniej popularność zdobywają także cmentarze leśne i ekologiczne pochówki. W Polsce na takie rozwiązania nadal nie pozwalają obowiązujące przepisy.

- Kremacja staje się coraz popularniejszą formą pochówku, a groby urnowe są znacznie tańsze od tradycyjnych.
- Na wielu miejskich cmentarzach miejsca przygotowane pod klasyczne groby ziemne mogą wystarczyć tylko na kilka kolejnych lat.
- Leśne cmentarze i rozsypywanie prochów pozostają w Polsce niedozwolone poza ściśle określonymi miejscami.
Problem z dostępnością miejsc na nekropoliach sprawia, że sposób chowania zmarłych stopniowo się zmienia. Jak wynika z materiału opublikowanego przez „Fakt”, coraz większe znaczenie mają groby urnowe oraz kolumbaria. To rozwiązanie pozwala ograniczyć zajmowaną przestrzeń, a dodatkowo wiąże się z niższymi kosztami wykonania miejsca pochówku.
W Europie zmienia się sposób pochówku
W części państw Europy Zachodniej coraz większą popularnością cieszą się pochówki nawiązujące do natury. Powstają cmentarze leśne, gdzie prochy mogą być składane w pobliżu drzew, a miejsce pamięci oznacza niewielka tabliczka zamiast klasycznego pomnika. Stosowane są także biodegradowalne urny, a w niektórych miejscach również rozwiązania wykorzystujące nasiona drzew.
Czytaj także: „Nie mamy jak wydać i co nam pan zrobi?” Bezpieczeństwo gotówkowe w Polsce to fikcja
W Polsce możliwości są znacznie bardziej ograniczone. Obowiązujące przepisy przewidują pochówek na terenie przeznaczonym na cmentarz. Prochów nie można legalnie rozsypać w dowolnym miejscu ani przechowywać urny z prochami zmarłego w domu. Z tego powodu stworzenie cmentarza leśnego na zasadach spotykanych w innych państwach wymagałoby spełnienia rygorystycznych wymogów.
Polacy coraz częściej wybierają kremację
Jak wskazuje „Fakt”, polska branża pogrzebowa obserwuje przede wszystkim rosnące zainteresowanie kremacją. Arkadiusz Ambroziak z zakładu pogrzebowego „Regina” w Kołobrzegu powiedział Faktowi, że w jego firmie około 65 proc. zmarłych jest poddawanych kremacji. Jako jedną z przyczyn wskazał względy praktyczne.
Czytaj także: Weto w sprawie e-dziennika to zła decyzja
Istotne są również koszty. Według informacji przedstawionych przez „Fakt” groby urnowe mogą być średnio trzy- lub czterokrotnie tańsze od tradycyjnych granitowych pomników. Urnę można też dołożyć do istniejącego grobu, co w przypadku tradycyjnego pochówku wiąże się z innymi ograniczeniami.
Cmentarze mają coraz mniej przestrzeni
Rosnące znaczenie grobów urnowych wynika również z problemu ograniczonej powierzchni nekropolii. Rozbudowa miejskich cmentarzy nie zawsze jest możliwa, między innymi ze względu na wymagane odległości od zabudowy mieszkaniowej oraz ujęć wody. W efekcie samorządy muszą szukać sposobów na bardziej efektywne wykorzystanie dostępnego terenu.
Z danych przywołanych przez „Fakt” wynika, że na wielu miejskich cmentarzach przygotowane kwatery przeznaczone pod tradycyjne groby ziemne mogą wystarczyć na około dwa do pięciu lat.
Oglądaj także: