Reklama
Reklama
Reklama

To Bruksela wyznaczy nowe cele dla Polski? Nieoficjalnie: takie są skutki decyzji Tuska

Polska traci argumenty, by forsować swoje interesy w negocjacjach nowej perspektywy finansowej UE – wynika z wewnętrznej notatki ministerstwa funduszy, do której dotarł portal Zero.pl. Jak słyszymy nieoficjalnie, może to oznaczać powtórkę z KPO, bo w przyszłości polskie wydatki trzeba będzie dostosować do unijnych pomysłów. Wszystko przez czerwone światło dla strategii średniookresowej, które dał Donald Tusk. 

EU leaders' Summit in Brussels
Urzędnicy MFiPR ostrzegają, że jeśli Polska nie przyjmie własnej strategii rozwoju, to Bruksela wyznaczy jej cele. (fot. OLIVIER HOSLET / PAP / EPA)
  • Rząd wstrzymał kluczową strategię, która miała być podstawą walki o miliardy z nowego budżetu UE.
  • Ministerialna notatka ostrzega: Polska może stracić wpływ na podział europejskich funduszy.
  • W tle wybrzmiewają obawy o powtórkę z KPO. Bruksela może narzucać priorytety wydatkowania pieniędzy.

Premier Donald Tusk nie zgadza się na to, by rząd przyjął strategię średniookresową Polski. To dokument, który wskazywał kluczowe kierunki rozwoju kraju do 2035. Jako pierwsza poinformowała o tym Wirtualna Polska. Portal Zero.pl dotarł do wewnętrznej notatki sporządzonej przez urzędników ministerstwa funduszy, która opisuje jakie konsekwencje będzie miało wyrzucenie strategii do kosza. 

Nowy budżet UE będzie powtórką z KPO? 

Przygotowanie i negocjacje strategii średniookresowej trwały ponad dwa lata, prowadził je resort Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Miał być nowym otwarciem – dziś obowiązującym dokumentem tej rangi jest Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju przyjęta jeszcze przez rząd Mateusza Morawieckiego. 

W ubiegłym tygodniu premier zablokował jednak przyjęcie przez rząd strategii średniookresowej. Argumenty? Koalicyjni politycy, z którymi rozmawialiśmy, uważają jednak, że to spór czysto personalny między premierem, a Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Jak pisała WP, Donald Tusk miał jednak publicznie mówić o tym, że dziesięcioletnie plany nie mają sensu w tak dynamicznie zmieniającym się świecie, a do podziału środków z Brukseli takie dokumenty nie są potrzebne. 

Reklama
Reklama

Co innego czytamy jednak w wewnętrznej notatce, która trafiła na biurka kierownictwa resortu funduszy. Urzędnicy opisali w niej, co się stanie jeśli rządowy dokument nie zostanie przyjęty. Trudności w negocjacji z Brukselą są jednym z głównych punktów. 

“Określenie krajowych celów i priorytetów rozwojowych było naszym atutem w rozmowach z KE – pozwalało na wyraźne wskazanie interesów Polski, w szczególności w tak istotnych obszarach jak bezpieczeństwo, polityka przemysłowa czy sprawy społeczne” 

Notatka wewnętrzna urzędników MFiPR

– Negocjacje kolejnego budżetu unijnego ruszają jesienią. Albo pokażemy Komisji Europejskiej, jakie sami mamy pomysły, albo damy im narzucić nam reformy. A to skończy się jak z podatkami od aut spalinowych w Krajowym Planie Odbudowy – komentuje dla Zero.pl osoba związana z resortem funduszy. – Jest jeszcze inne wyjście: negocjowanie w oparciu o strategię Morawieckiego, ale to już byłby zupełny absurd. 

Bez dokumentu ciężko jest dzielić pieniądze

Założenia strategii średniookresowej miały także stanowić fundament algorytmu dzielącego środki europejskie z nowej perspektywy pomiędzy regiony. Problem w tym, że jeśli jej nie ma, brakuje podstaw do przeprowadzenia takiego podziału. Nadal obowiązują bowiem obszary strategicznej interwencji wyznaczone jeszcze w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju sprzed dekady, przygotowane w zupełnie innych realiach. Nie uwzględniają one choćby obszarów przygranicznych związanych z bezpieczeństwem.

Reklama
Reklama

Scenariusz, którzy zakładają urzędnicy MFiPR jest taki, że bez rządowego dokumentu strategicznego, regiony będą musiały o pieniądze się bić. A wygra ten, kto lepiej dotrze do ucha decydentów. 

Jak piszą urzędnicy w notatce, którą widzieliśmy, anulowanie strategii średniookresowej to także problem dla innych ministerstw, które w swoich – już przyjętych – dokumentach strategicznych odwołują się do powstającego jeszcze rządowego dokumentu. Kłopot mają m.in. resorty cyfryzacji i obrony narodowej. 

Ważniejsza strategia, czy zarządzanie? 

– Dokumenty strategiczne stanowią oczywiście pewne ramy, do niektórych dziedzin funkcjonowania są potrzebne, mogą mobilizować administracje do zarządzania poszczególnymi dziedzinami w odpowiednim harmonogramie – ocenia Szymon Sękowski vel Sęk, poseł PiS, a wcześniej minister ds. UE w rządzie Mateusza Morawieckiego. Dodaje jednak, że w jego ocenie ważniejsze, niż strategie jest sprawne rządzenie. 

– Donald Tusk  wychodzi z założenia, że strategia może przeszkodzić, bo przypadkiem ktoś może go później z tej strategii i tego, czy ona jest realizowana, egzaminować. One mu służą co najwyżej do tego, żeby PR-owo przedstawić, że jakiś element państwa jest zarządzany. Natomiast jeżeli coś jest mu niewygodne politycznie, to należy to po prostu odrzucić. Pani Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest panu premierowi niewygodna politycznie, więc coś, co spod jej pióra wychodzi, również jest niewygodne politycznie. Chyba z takiego założenia wychodzi w tej chwili premier. 

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama