Reklama
Reklama
Reklama

Mundialowy luksus szefa FIFA. Greenpeace punktuje podróże Infantino

Plany szefa FIFA na tegoroczny mundial wywołały oburzenie ekologów. Gianni Infantino zamierza odwiedzać dwa stadiony dziennie w USA, Kanadzie i Meksyku. Organizacja Greenpeace ostro skrytykowała go za poruszanie się prywatnym odrzutowcem, co generuje gigantyczny ślad węglowy podczas mistrzostw.

Prezydent USA Donald Trump i prezydenta FIFA Gianni Infantino.
Prezydent USA Donald Trump i prezydenta FIFA Gianni Infantino. (fot. Rawpixel.com / Shutterstock)
  • Gianni Infantino planuje oglądać dwa mecze dziennie, co przy odległościach sięgających 4,5 tys. km między 16 stadionami wymaga ciągłego korzystania z prywatnego samolotu.
  • Greenpeace oraz New Weather Institute alarmują, że tegoroczny turniej może być najbardziej szkodliwym dla środowiska wydarzeniem w historii, generując 9 mln ton ekwiwalentu CO2.
  • FIFA broni swojego szefa, tłumacząc, że podróże odbywają się zgodnie z przepisami, a środek transportu (prywatny odrzutowiec lub rejs regularny) wybierany jest zależnie od kosztów i efektywności.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Organizacja ekologiczna Greenpeace poddała ostrej krytyce Gianniego Infantino za jego styl podróżowania w trakcie trwających piłkarskich Mistrzostw Świata. Szef FIFA postawił sobie za cel codzienne odwiedzanie aż dwóch stadionów, na których rozgrywane są spotkania. Taki logistyczny wyczyn na kontynencie północnoamerykańskim jest jednak możliwy wyłącznie dzięki intensywnemu wykorzystywaniu prywatnego odrzutowca.

Działania te spotkały się z natychmiastową i stanowczą reakcją obrońców środowiska. John Hocevar z Greenpeace USA w rozmowie z portalem „The Athletic” nie krył rozczarowania postawą piłkarskich władz. Jego zdaniem fakt, że działacze codziennie latają ekstremalnie szkodliwymi dla klimatu maszynami, dowodzi, że FIFA wciąż nie czuje się odpowiedzialna za walkę ze zmianami klimatycznymi.

Reklama
Reklama

Zarówno „The Athletic”, jak i brytyjski dziennik „The Guardian”, powołując się na anonimowe źródła wewnątrz federacji, ustaliły, że maszyna została udostępniona Infantino przez jednego z głównych sponsorów FIFA – linie lotnicze Qatar Airways. Ambitny plan szefa federacji wymaga bowiem pokonywania długich dystansów, które drastycznie różnią się od realiów poprzedniego turnieju.

Mundial 2026 w Ameryce Północnej a Katar – logistyczna przepaść

Podczas mundialu w Katarze w 2022 r. Gianni Infantino zdołał pojawić się na wszystkich 64 meczach. Było to jednak możliwe, ponieważ największa odległość między tamtejszymi stadionami wynosiła zaledwie 75 km. W przypadku obecnych mistrzostw w USA, Kanadzie i Meksyku, gdzie spotkania gości 16 obiektów, maksymalny dystans do pokonania między miastami gospodarzami urósł do blisko 4,5 tys. kilometrów.

Właśnie z powodu tak ogromnych odległości eksperci z New Weather Institute określili tegoroczny mundial mianem „najbardziej szkodliwego dla środowiska wydarzenia w historii”. Z szacunków tej instytucji wynika, że cała impreza, obejmująca rekordową liczbę 104 meczów, może spowodować emisję około 9 mln t ekwiwalentu dwutlenku węgla do atmosfery.

Reklama
Reklama

FIFA odpiera zarzuty i broni procedur

W specjalnym komunikacie przesłanym do mediów, światowa federacja zapewniła, że wszystkie podróże jej prezydenta odbywają się w pełnej zgodzie z obowiązującymi regulacjami wewnętrznymi. Zaznaczono również, że Gianni Infantino nie korzysta wyłącznie z prywatnego samolotu, ale w miarę możliwości wybiera także regularne loty rejsowe linii komercyjnych.

Władze federacji podkreśliły, że ostateczny wybór środka transportu dla prezydenta zależy od bieżących okoliczności turniejowych. Decydującym czynnikiem ma być każdorazowo to, która opcja w danym momencie okazuje się bardziej efektywna logistycznie oraz uzasadniona ekonomicznie. Wszystkie koszty tych podróży są w całości pokrywane z budżetu FIFA.

Gianni Infantino w szatni Iranu

To nie jedyna kontrowersja związana z postacią Gianniego Infantino. Prezydent FIFA po meczu Iran-Nowa Zelandia (2:2) pojawił się w szatni Irańczyków.

– Infantino przyszedł do nas po meczu. Powiedział, że nam współczuje, ale nie może nic zrobić – Mehdi Taremi, napastnik reprezentacji Iranu. Reprezentacja kraju z Bliskiego Wschodu nie może przebywać na terenie USA poza meczami – musiała wracać do bazy w Meksyku.

– Trudno jest grać w takich warunkach, ale co możemy zrobić? Jesteśmy zmuszeni odlecieć zaraz po meczu, żeby rano przeprowadzić trening regeneracyjny w Meksyku. A potem znowu wrócić do Los Angeles. Jesteśmy za pokojem, jesteśmy piłkarzami. Chcemy swoją grą przekazać, że nadszedł czas, aby się jednoczyć – dodał piłkarz.

Źródła: Zero.pl, PAP, Sport.pl
Reklama
Reklama