Reklama
Reklama
Reklama

Urwali punkt mistrzom Europy. Sensacyjny wynik na mundialu

Gigantyczna sensacja w grupie H piłkarskich mistrzostw świata w Atlancie. Murowany faworyt do tytułu, Hiszpania, bezbramkowo zremisował z debiutującą w turnieju Republiką Zielonego Przylądka. Mistrzowie Europy bili głową w mur, a bohaterem narodowym wyspiarzy został ich 40-letni bramkarz, grający na co dzień w Portugalii.

Hiszpania - Republika Zielonego Przylądka
Bramkarz Republiki Zielonego Przylądka, Vozinha (środek), reaguje po meczu fazy grupowej Mistrzostw Świata FIFA 2026 Hiszpania – Republika Zielonego Przylądka, 15 czerwca 2026 r. (fot. RONALD WITTEK / PAP / EPA)
  • Hiszpania zdominowała spotkanie i wymieniła ponad 800 podań, ale rażący brak skuteczności i determinacji kosztował ją stratę punktów z teoretycznie najsłabszym rywalem.
  • 40-letni golkiper Vozinha zatrzymał gwiazdy Barcelony i PSG, popisując się interwencjami m.in. przy strzałach Ferrana Torresa i Aymerica Laporte.
  • Dla debiutującej w mistrzostwach świata Republiki Zielonego Przylądka remis z gigantem to historyczny sukces – z tej okazji rząd ogłosił w kraju dzień wolny od pracy.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Kibice zgromadzeni na stadionie w Atlancie oraz przed telewizorami spodziewali się widowiska jednostronnego i obfitującego w bramki. Po wcześniejszych pokazach siły innych faworytów, m.in. Niemiec czy Szwecji, starcie Hiszpanii z absolutnym debiutantem, Republiką Zielonego Przylądka, miało być dla podopiecznych Luisa de la Fuente jedynie formalnością. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla aktualnych mistrzów Europy, którzy niespodziewanie stracili punkty już na starcie turnieju.

Triumfatorzy mundialu z 2010 r. od początku spotkania narzucili swój styl gry. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego całkowicie zdominowali środek pola, zamykając rywali w ich własnej szesnastce i wymieniając w trakcie meczu aż 804 podania (w tym 745 celnych). Pomimo gigantycznej przewagi optycznej, pierwszą realną okazję do zdobycia bramki faworyci stworzyli sobie dopiero w 39. minucie, kiedy to po zagraniu Marco Cucurelli Ferran Torres trafił zaledwie z pięciu metrów w poprzeczkę.

Reklama
Reklama

W tej samej akcji kibiców z krzeseł poderwała widowiskowa dobitka głową Mikela Oyarzabala, jednak na posterunku stał już Vozinha. 40-letni bramkarz Kabowerdeńczyków, występujący na co dzień w dziewiątym zespole drugiej ligi portugalskiej (GD Chavez), stał się prawdziwą zmorą hiszpańskich napastników. Tuż przed przerwą doświadczony golkiper najpierw obronił groźny strzał Torresa, a w doliczonym czasie gry pierwszej połowy instynktownie sparował uderzenie głową Aymerica Laporte.

Mundial 2026. Mur nie do przebicia i bezbarwna Hiszpania

W drugiej połowie obraz gry nie ulegał zmianie – Hiszpanie prowadzili atak pozycyjny, z którego niewiele wynikało. Widząc bezradność swoich podopiecznych, selekcjoner Luis de la Fuente zdecydował się w 71. minucie wpuścić na boisko Lamine Yamala, który zastąpił Gaviego. Młody skrzydłowy Barcelony ożywił grę kilkoma dynamicznymi rajdami, jednak defensywa wyspiarzy funkcjonowała bez zarzutu, skutecznie neutralizując każdy kolejny atak faworytów.

Hiszpańskim zawodnikom wyraźnie brakowało determinacji i pomysłu na wykończenie akcji, zbyt rzadko decydowali się na strzały i grę skrzydłami. Tymczasem ambitni reprezentanci Republiki Zielonego Przylądka walczyli o każdy metr boiska, a w 90. minucie mogli nawet pokusić się o pełną pulę, gdy po ich jedynym rzucie rożnym niebezpiecznie główkował Diney Borges.

Ostatecznie arbiter z Jordanii, Adham Makhadmeh, zakończył spotkanie przy stanie 0:0, co oznacza, że po raz pierwszy na tym turnieju obaj bramkarze zachowali czyste konto.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama