Ktoś uzna Cristiano Ronaldo za szaleńca. No bo jak to? Krzyczeć do kamery: „I am back!” po tym, jak strzeliło się dwa gole Uzbekistanowi? Jednak fala krytyki, która spadła na legendarnego Portugalczyka po pierwszym spotkaniu na mundialu przeciwko DR Konga, była tak wielka, że górę wzięły czyste emocje. To zresztą w jego karierze nic nowego.

- Cristiano Ronaldo został pierwszym piłkarzem w historii, który zdobył bramkę na sześciu różnych mundialach, ustępując w wieku strzelców jedynie legendarnemu Rogerowi Milli.
- Choć Portugalczyk ma na koncie już 24 mecze w MŚ, wciąż znajduje się w cieniu Leo Messiego, który z 18 golami pobił właśnie historyczny rekord bramkowy turnieju.
- Medialny szum, fabrykowane cytaty i kontrowersja wokół nieobecności na pogrzebie Diogo Joty pokazują, że wokół Ronaldo stworzył się toksyczny cyrk, od którego on sam próbuje się odciąć.
Cristiano Ronaldo został pierwszym graczem w historii, który trafiał do bramki na sześciu różnych mundialach. To kosmiczny wynik. Występujący na co dzień w Arabii Saudyjskiej były gwiazdor Realu Madryt i Manchesteru United źle wszedł w turniej. Ale to samo można powiedzieć o całej reprezentacji Portugalii. Bo przecież trudno uznać CR za jedynego winnego słabego występu drużyny narodowej przed kilkoma dniami.
Prawda jest taka, że z Ronaldo uczyniono kozła ofiarnego, bo tak jest najprościej. Media zawsze biorą na celownik największych, najlepszych, ponieważ to od nich oczekuje się najwięcej. Ludzie często zapominają jednak, że ten zawodnik ma 41 lat. Oczywiście odrębną kwestią jest dyskusja na temat tego, czy Ronaldo z taką metryką w ogóle powinien się w kadrze na mundial znaleźć. Nie jest to prosta i jednowymiarowa historia, ponieważ piłkarze pomnikowi, tacy jak Ronaldo, często sami decydują, kiedy powiedzieć: koniec. Będziemy to przerabiać z Robertem Lewandowskim.
Starszy tylko Milla
Na nieszczęście Ronaldo Leo Messi wszedł w mundial fantastycznie. Argentyńczyk, który dziś skończył 39 lat, ma na koncie już 5 goli. Zarówno przeciwko Austrii, jak i Algierii, piłkarz Interu Miami wyglądał, jakby przeżywał drugą młodość. Obrońcy Ronaldo, czy też raczej wyznawcy z jego kościoła, uważają, że dwa lata różnicy to sporo. Kochający Messiego odpowiadają, że ich GOAT zawsze był lepszy, więc trudno oczekiwać, by teraz było inaczej.
Przeczytaj także: Polityczny cyrk na mundialu. W roli głównej wystąpi Donald Trump
Fakty są takie, że Ronaldo został drugim najstarszym strzelcem gola w historii mundiali. 41 lat i 138 dni. Wow. Przed nim jest już tylko Roger Milla, Kameruńczyk, który czarował w latach 90., zapamiętany z ważnych bramek i tańca przy narożnej chorągiewce.
Milla miał w 1994 roku, gdy na amerykańskim mundialu trafił dla Kamerunu przeciwko rosyjskiej ekipie, 42 lata i 39 dni.
Kibice musieli zatem trochę poczekać na Ronaldo. Był brakującym ogniwem do stworzenia konstelacji gwiazd – wcześniej na dużej scenie koncert zagrali wspomniany Messi, Kylian Mbappé, Erling Haaland, Harry Kane czy Lamine Yamal.
Okazało się jednak, że pogłoski o piłkarskiej śmierci Ronaldo są mocno przesadzone. A on w charakterystyczny dla siebie sposób podszedł do sprawy – nie cieszył się z dubletu tak mocno, jak był rozczarowany tym, że nie udało mu się upolować hat tricka. To właśnie znamionuje największych tej gry.
Przeczytaj również: Cristiano Ronaldo przeszedł do historii mistrzostw świata. W tym wyprzedził Messiego
Ronaldo ma świadomość, że każdy jego gol, mecz, akcja mogą być ostatnimi w karierze. W tym wieku piłkarz nie może planować na długo do przodu. Portugalczyk od dawna nie gra o sławę i pieniądze – obu tych rzeczy już dawno ma w nadmiarze. Dziś chodzi raczej o rekordy. I ciągłą obecność w futbolowym mainstreamie. Po tylu latach bycia na topie stało się to dla niego narkotykiem.
Ikona i wzór
Roberto Martínez, selekcjoner reprezentacji Portugalii, którego spora część opinii publicznej nazwała zakładnikiem Ronaldo, twierdząc, że musi wystawić wiekowego zawodnika w podstawowej jedenastce, bo właściwie CR sam o tym decyduje, mógł na moment zatriumfować. Nawet jeśli to tylko Uzbekistan. Zresztą ten mundial pokazuje, że nie da się z góry założyć zwycięstwa nad jakimkolwiek rywalem, czego przykład stanowi Republika Zielonego Przylądka. W mistrzostwach świata każdy wygrany mecz to wielka rzecz.
A Martínez podzielił się z mediami ciekawą rzeczą. Otóż dni dzielące dwa pierwsze mecze Portugalczyków na mundialu były bardzo trudne. Po potknięciu z DR Konga w obozie bardzo mocno spadło morale. I to właśnie Ronaldo podnosił kumpli na duchu.
Doświadczenia, które zebrał podczas całej kariery, wszystkie triumfy, ale i potknięcia, okazały się bardzo pomocne.
– Jest ikoną i wzorem do naśladowania – ucisza krytyków Martínez.
Messi zawsze obok
Gole Ronaldo zawsze wywoływały do tablicy Messiego i vice versa. W czasach, gdy obaj stanowili o sile Realu i Barcelony, ich nazwiska na liście strzelców weekend w weekend stały się niemal normą. Rywalizowali o Złote Piłki, mistrzostwa kraju, w Lidze Mistrzów. To był konkurs umiejętności, popularności, legendarności.
Aż trudno w to uwierzyć, ale obaj zaczęli pisać swoją historię mundialową dwie dekady wstecz, w 2006 roku na mistrzostwach świata w Niemczech. 20 lat! I wciąż podziwia ich cała planeta, nadal się o nich mówi, zawsze najgłośniej.
Przeczytaj także: Marciniak na najważniejszy mecz w grupie. Egipt zmierzy się z Iranem
20 lat i 11 dni dzieli pierwsze i ostatnie trafienie Ronaldo na mundialu. Kosmos.
Dwa gole strzelone Uzbekom sprawiają, że Portugalczyk ma ich na koncie w MŚ już 10. Ale to duży dystans do Messiego, który właśnie pobił mundialowy rekord. Argentyńczyk ma 18 bramek i na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Obaj mogliby leżeć na plaży, odpoczywać na jachtach, zajmować się czymkolwiek zapragną, a jednak wciąż chcą rywalizować.
Obaj są tym już nieco zmęczeni, bo wiek nie ten, bo pytania się powtarzają, a najczęściej wybrzmiewa jedno: który z nich jest lepszy? Wyznawcy kultu pracy, dążenia do nieśmiertelności futbolowej, podziwiający „kaloryfer” na brzuchu Ronaldo, powiedzą: oczywiście, że Cristiano!
Członkowie sekty Messiego uśmiechną się z politowaniem i pokażą zdjęcie, na którym Argentyńczyk zajada hamburgera, i uznają, że Leo nie musi się katować, po prostu wychodzi na boisko i jakby od niechcenia jest królem świata.
Zabawne jest to, że obie strony zarówno będą miały sporo racji, jak i nie, ponieważ każda z piłkarskich gwiazd potrzebuje czegoś innego, żeby błyszczeć.
Kiedy w strefie wywiadów jeden z dziennikarzy zaczął pytanie do Ronaldo od słów o Messim, Portugalczyk od razu się odwrócił, zdecydował, że nie chce o tym rozmawiać.
– Od dwudziestu trzech lat jest tak samo. Kiedy idzie dobrze, Cristiano jest świetny. Kiedy idzie źle, Cristiano jest stary i skończony – wzruszył ramionami.
Fake newsy i szum
Wokół Ronaldo zawsze jest szum. Tak było po remisie w pierwszym spotkaniu. Plotki narosły do niewyobrażalnych granic. Koledzy Cristiano z reprezentacji, wypowiadając się w jakikolwiek sposób na jego temat, mają świadomość, że każde ich zdanie będzie poddane obróbce, osądowi, analizie, a często także, niestety, zostanie przekręcone. Niekiedy w efekcie głuchego telefonu, innym razem – specjalnie, pod pasującą tezę.
Przekonał się o tym João Neves, który nie rzucił niczym kontrowersyjnym, a jego media społecznościowe zostały szybko opanowane przez wyznawców Ronaldo. Fejkowe cytaty zlały się z tym prawdziwym, który brzmiał tak: „Wiemy, co Ronaldo zrobił dla naszej kadry, ale w tym momencie czuję, że jest po prostu jednym z nas. Jest kolejnym zawodnikiem, który próbuje pomóc drużynie. Nie różni się od innych. Jest tutaj, by wnosić swój wkład, tak jak każdy z nas”.
Gdzie kontrowersja?
W portugalskich programach przerzucano się jednak różnymi wersjami tej wypowiedzi, doszło do absurdu: ktoś nawet powołał się na fałszywy cytat Zinedine’a Zidane’a, ktoś inny cytował partnerkę Nevesa (sęk w tym, że ona niczego nie powiedziała). Komedia.
Fragment tekstu z portalu BBC świetnie oddający sytuację: „Kiedy ludzie mówią o Cristiano Ronaldo, ma się czasem wrażenie, że Portugalia gra w kraju Cristiano Ronaldo” – stwierdził Luís Aguilar, komentator SIC Notícias.
Przeczytaj także: Messi rekordzistą wszech czasów. Najlepszy strzelec w historii mundialu
O Ronaldo jest głośno, gdy strzela, i jeszcze głośniej, gdy nie strzela. Ten chaos wokół Portugalczyka to nieodłączna część jego kariery od lat. Idealnie pokazała to historia z Diogo Jotą. Portugalski piłkarz Liverpoolu zginął w wypadku samochodowym razem z bratem latem ubiegłego roku. To była tragiczna informacja, która wstrząsnęła nie tylko futbolowym światem.
Ronaldo, jego kolega z kadry, postanowił, że nie przyleci na pogrzeb. Argumentacja była następująca: za wszelką cenę nie dopuścić do tego, żeby z uroczystości pogrzebowych zrobiła się szopka o Ronaldo.
Wielu kibiców miało to CR za złe, ale on sam wyznał, że od śmierci taty nie pojawia się na pogrzebach, bo wówczas trudno pożegnać zmarłego – wszystko zamienia się w cyrk. Uznał więc, że dla rodziny Joty lepszym rozwiązaniem będzie absencja w tym bolesnym dniu.
Siostra piłkarza, Katia Aveiro, broniła decyzji. Powiedziała, że piłkarz chciał oszczędzić rodzinie Diogo tego, przez co przechodziła jego rodzina, gdy żegnano tatę – wielkiej histerii wokół Ronaldo.
Cristiano złożył kondolencje żonie kolegi, w mediach społecznościowych opublikował poruszający wpis i nie ugiął się pod ostrzałem negatywnych opinii tych kibiców, którzy uznali tę nieobecność za brak klasy. Po prostu przywykł do tego, że zawsze będzie wzbudzał emocje, a reakcje niektórych poniekąd potwierdziły jego obawy dotyczące potencjalnego udziału w pogrzebie.
Brutalne liczby
Na koniec kilka istotnych cyferek. Sześć mundiali, na których jeden zawodnik lub zawodniczka strzela gola, to nowy rekord. W pięciu turniejach rangi mistrzowskiej trafiali Leo Messi, a także Brazylijka Marta i Kanadyjka Christine Sinclair.
Rozpiętość czasowa trafień Ronaldo sprawia, że został on trzecim zawodnikiem w historii futbolu, który jest zarazem najmłodszym strzelcem gola na MŚ, jak i najstarszym. Dwaj pozostali to Duńczyk Michael Laudrup i, a jakże, Messi.
Mecz przeciwko Uzbekistanowi był 24. występem Ronaldo na mundialach. To świetny wynik, choć nie najlepszy. Messi ma 28 spotkań, Niemiec Lothar Matthäus – 25, jego rodak, do niedawna rekordzista pod względem bramek zdetronizowany przez Messiego, czyli Miroslav Klose – 23. Tyle samo legendarny włoski obrońca Paolo Maldini.
Miło zatem, że Cristiano również dołączył do imprezy, jednak gdy popatrzy się na te niesamowite liczby powyżej, to człowiek ma prawo zadać sobie pytanie: czy kiedykolwiek ją opuścił?
