Wprowadzenie nowych opłat za paczki z Chin skutecznie odstrasza wielu kupujących. Jak informuje „Rzeczpospolita”, wyraźnie spadła liczba zamówień z Państwa Środka i zbiegło się to z wprowadzeniem nowych obowiązków celnych. Warto jednak pamiętać, że krążąca po sieci informacja o trzech euro za paczkę bywa nieprecyzyjna, a zakupy z chińskich sklepów nie zawsze oznaczają wysyłkę z Chin.

- Od 1 lipca 2026 r. obowiązują nowe przepisy celne dotyczące przesyłek z Chin.
- Za każdą paczkę zapłacimy co najmniej trzy euro. Precyzyjniej, opłata dotyczy każdej pojedynczej kategorii produktów znajdujących się w przesyłce.
- Jak informuje Rzeczpospolita, firmy transportowe mówią o spadku liczby przesyłek z Chin nawet o kilkadziesiąt procent.
Od 1 lipca 2026 r. wprowadzony został nowy obowiązek celny dotyczący paczek z Chin. W myśl nowych przepisów każda paczka podlega odprawie celnej i są do niej doliczane dodatkowe opłaty. Warto jednak pamiętać, że opłata w wysokości trzech euro dotyczy tego, co znajduje się w paczce, a nie samej przesyłki.
Zwolnienia w Pyszne.pl. Związkowcy przyszli do Sejmu i apelują do rządzących
Nowe opłaty za paczki z Chin paraliżują kupujących
Do 1 lipca 2026 r. paczki z Chin o wartości do 150 euro były zwolnione z opłat celnych. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że w 2024 r. do Europy docierało dziennie ok 12 mln tego typu przesyłek. Ich liczba w ostatnich latach stale rośnie.
Jak informuje „Rzeczpospolita”, firmy transportowe mówią o spadku liczby przesyłek z Chin na poziomie nawet kilkudziesięciu procent. To efekt nowych przepisów, które skutecznie odstraszają kupujących, bo dodatkowe opłaty pojawiają się już na etapie zamówienia, w trakcie opłacania koszyka. Nie ma więc tutaj zaskoczenia, że dodatkowe kwoty do zapłacenia pojawią się w trakcie oczekiwania na dostawę.
Za co konkretnie są naliczane opłaty? To warto wiedzieć
Hasło „trzy euro za paczkę” jest nieco zbyt ogólnym określeniem. Bardziej precyzyjne byłoby – minimum trzy euro za paczkę.
W myśl nowych przepisów opłata nie dotyczy przesyłki, a jej zawartości. Płacimy za każdą pozycję towarową w przesyłce i jest ona naliczana nie od liczby sztuk, a od kategorii produktowej.
Bazując na konkretnym przykładzie. Jeśli kupujemy trzy bawełniane koszulki lub dwa etui do telefonu, to w obu przypadkach zapłacimy trzy euro. Nie trzy razy trzy euro, ani dwa razy trzy euro. Warto pamiętać, że klasyfikacja towarowa może być różna i sklepy, naliczając opłatę, nie zawsze prawidłowo ją określają.
Biorąc kolejny przykład, jeśli zamówimy dwie koszulki bawełniane i wełniany sweter, zapłacimy dwa razy po trzy euro. W tym przypadku liczy się materiał i są tu dwa różne kody produktu, a nie to, że zamawiamy ubrania.
Drożyzna na stacjach wraca z impetem. Cena ropy to nie wszystko
Sam fakt zakupu na chińskiej platformie zakupowej nie oznacza, że zapłacimy trzy euro za paczkę

Temu, zakupy w Chinach. (fot. Arkadiusz Dziermański / Inne)
Zamawiając towary z Chin, warto pamiętać o opłacie i jeśli chcemy zaoszczędzić, składać większe zamówienia. Nowa opłata skutecznie odstrasza osoby, które kupują dużo różnych rzeczy, po jednej sztuce z różnych kategorii. Choć w wielu przypadkach nadal, nawet doliczając do ceny trzy euro, zakup z Chin potrafi być tańszy niż kupienie tej samej rzeczy w Polsce.
Koniec końców nowe opłaty mogą doprowadzić do tego, że przede wszystkim przestaniemy kupować bezmyślnie. Sprawdzimy, czy faktycznie potrzebujemy danej rzeczy, jakie są alternatywne opcje zakupu, porównamy ceny.
Warto pamiętać, że opłata nie jest naliczana za to, że kupujemy na chińskiej platformie zakupowej, a za przesyłkę z Chin. Coraz więcej firm realizuję wysyłkę z magazynów na terenie Unii Europejskiej, w tym z Polski. W takim przypadku nie pojawiają się żadne dodatkowe opłaty, a też sam czas oczekiwania na dostawę jest znacznie krótszy. Platformy często mają opcję filtrowania miejsca wysyłki.
