Zdecydowana większość Polaków negatywnie ocenia decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu nazwy „Bohaterów UPA” jednej z prestiżowych jednostek ukraińskiej armii – wynika z sondażu SW Research dla Zero.pl. Dr Ewelina Nowakowska z Uniwersytetu SWPS oraz Instytutu Filozofii i Socjologii PAN tłumaczy, dlaczego pamięć historyczna nadal tak silnie wpływa na ocenę gestów najważniejszych polityków.

- Sondaż SW Research dla Zero.pl: aż 73,8 proc. Polaków uznało decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” za złą lub bardzo złą.
- Tylko 8,9 proc. ankietowanych oceniło ją pozytywnie.
- Dr Ewelina Nowakowska z Uniwersytetu SWPS oraz Instytutu Filozofii i Socjologii PAN podkreśla, że pamięć historyczna o wydarzeniach na Wołyniu pozostaje żywa i wpływa na ocenę współczesnych decyzji politycznych.
Zdecydowana większość Polaków negatywnie ocenia decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu nazwy „Bohaterów UPA” jednej z prestiżowych jednostek ukraińskiej armii – wynika z najnowszego sondażu pracowni SW Research dla Zero.pl.

Aż 73,8 proc. ankietowanych uznało decyzję za złą lub bardzo złą. Pozytywnie (bardzo dobrze lub dobrze) oceniło ją tylko 8,9 proc. badanych. 17,3 proc. nie miało zdania. (fot. Zero.pl)
– Fakt, że ponad połowa badanych oceniła tę decyzję bardzo negatywnie, pokazuje, że kwestie historyczne nadal silnie wpływają na postrzeganie współczesnej polityki i relacji polsko-ukraińskich – komentuje dr Ewelina Nowakowska, politolożka, antropolożka i kulturoznawczyni związana z Uniwersytetem SWPS oraz Instytutem Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.
Kwestie historyczne ważne dla całego przekroju społeczeństwa
Dr Nowakowska zauważa, że większość przedstawicieli niemal wszystkich grup uczestników badania – według podziału na wiek, płeć czy wykształcenie – oceniła decyzję Zełenskiego negatywnie.
Źle lub bardzo źle decyzję Zełenskiego oceniło 76,3 proc. mężczyzn oraz 71,4 proc. kobiet. Ponadto ciekawe zależności można dostrzec w różnych grupach wiekowych.
W grupie do 24 lat negatywną ocenę wyraziło 66,3 proc., a pozytywną aż 17,4 proc. uczestników badania. Osoby powyżej 50. roku życia są najbardziej krytyczne – tu odsetek negatywnych odpowiedzi wyniósł aż 80,8 proc.
– Może to dowodzić, że pamięć o tamtych wydarzeniach jest nadal silnie zakorzeniona w polskim społeczeństwie. I nie jest to temat istotny wyłącznie dla starszego pokolenia – komentuje ekspertka. – Dla wielu osób UPA pozostaje symbolem trudnej i bolesnej przeszłości, co przekłada się na krytyczną ocenę takich gestów – zauważa Nowakowska.
Młode pokolenie o historii
Politolożka koncentruje się w swoich badaniach na młodym pokoleniu. Zwraca szczególną uwagę, że również stanowisko młodych okazało się w dużej mierze krytyczne. – Pokazuje, że pamięć historyczna oraz sposób przedstawiania i interpretowania przeszłości nadal mają znaczenie dla młodych ludzi, mimo że często uważa się, iż są oni mniej zainteresowani historią – mówi dr Nowakowska.
Jak tłumaczy, dla wielu Polaków pamięć o wydarzeniach na Wołyniu pozostaje ważnym elementem pamięci zbiorowej oraz narodowej tożsamości.
– Dlatego wszelkie formy upamiętniania UPA przez część społeczeństwa odbierane będą nie tylko jako decyzja polityczna, a być może przede wszystkim jako kwestia dotycząca braku szacunku dla ofiar i historycznej pamięci – podsumowuje ekspertka.
Badanie zostało zrealizowane w dniach 02-03.06.2026 przez agencję SW RESEARCH metodą wywiadów on‑line (CAWI – Computer‑Assisted Web Interview) na panelu internetowym SW Panel. W ramach badania przeprowadzono 837 ankiet z ogólnopolską próbą dorosłych. Zastosowano dobór kwotowy – próba była reprezentatywna ze względu na łączny rozkład płci, wieku i klasy wielkości miejscowości zamieszkania.
Czytaj więcej materiałów w tym temacie:
- Rau o decyzji Zełenskiego: To nie mogła być kwestia niewiedzy
- Nie tylko Zełenski. Kontrowersje budzili również inni kawalerzy Orderu Orła Białego
- Marek Jurek o apelu ws. Ukrainy: Próba moralnego wywrócenia historii Polski
- Zełenski odpalił historyczną bombę. Jak jedna decyzja rozbiła polsko-ukraińskie pojednanie