Reklama
Reklama

Orange przypomina początki internetu. Pamiętasz numer 0 20 21 22?

30 lat minęło od startu internetu wdzwanianego w Telekomunikacji Polskiej. U dzytelników w średnim wieku informacja ta może wywołać nostalgię, młodsi mogą nie do końca wiedzieć, o co chodzi z „dzwonieniem do internetu”. Tak właśnie wyglądały początki korzystania z sieci w Polsce.

Old useless 56k modem with white background.
Modem analogowy (fot. Artur Debat / Getty Images)
  • Mija 30 lat od wprowadzania w Polsce internetu wdzwanianego.
  • Aby połączyć się z siecią potrzebny był modem, za pomocą którego trzeba było zadzwonić na numer 0 20 21 22 i mieć szczęście, aby połączenie udało się nawiązać.
  • Korzystanie z internetu w 1996 r. potrafiło zrujnować budżet, bo płaciło się za każdą minutę użytkowania sieci. 

To, jak zmienił się internet w ciągu ostatnich 30 lat, trudno nawet określić rewolucją. Biorąc pod uwagę skok technologiczny, rewolucja wydaje się tu zbyt łagodnym określeniem. Dzisiaj internet mamy dosłownie wszędzie, z pralką, lodówką i samochodem włącznie. 30 lat temu, żeby móc korzystać z sieci, trzeba było do niej... zadzwonić. 

Wyszukiwarka Google zmienia się do po poznania, a agenci AI będą żyć za nas?

Orange przypomina początki internetu w Polsce

Z okazji 30. urodzin dostępu do internetu pod numerem 0 20 21 22 Orange przypomniał początki korzystania z globalnej sieci. 

Reklama
Reklama

Zacznijmy od tego, o co chodzi z tym numerem? Był to szereg cyfr, z którym trzeba było się połączyć za pomocą modemu. Nie było do tego potrzebne żadne łącze, o światłowodach jeszcze nawet nikt nie myślał, więc całe połączenie było oparte o zwykłe, miedziane linie telefoniczne. Ze względu na wykorzystanie istniejącej linii, połączenie z internetem blokowało ją, więc nie można było korzystać z telefonu, co w wielu domach wywoływało niemałe konflikty. Podobnie jak koszty korzystania z internetu, ale o tym za moment.

Najpierw zerknijmy na osiągi. Przepustowość całej sieci szkieletowej wynosiła zawrotne 2 Mb/s, ale domowy dostęp to były skromne 28 kb/s. Prędkość szybko rosła – w 1996 r. wzrosła do 2 Mb/s, a po dwóch latach do 16 Mb/s. 

Kilkuset wybrańców płaciło za każdą minutę korzystania z internetu

Internet w 1996 r. nie był dla każdego, bo nie każdego było stać na to, żeby z niego korzystać, nie każdy miał modem i... nie każdemu udawało się połączyć z siecią. Szczególnie w godzinach szczytu, przypadających na przedział od godziny 22 do północy, sukcesem kończyło się tylko kilka procent prób nawiązania połączenia.

Reklama
Reklama

W 1996 r. w sieci Telekomunikacji Polskiej było tylko 800 modemów analogowych, stąd problemy z nawiązaniem połączenia. Pod koniec 1998 r. ich liczba wzrosła do ponad 6 tys., a rok później do 18 tys. 

Ogłoszenie o dostępie do internetu w 1996 r. (fot. Orange)

Korzystanie z internetu nie było tanie, bo za każdą minutę połączenia płaciło się jak za każdą minutę rozmowy telefonicznej. W miastach, w których działała tzw. sieć metropolitalna, Telekomunikacja Polska wprowadzała rozliczenie na poziomie 16 groszy za 3 minuty. W pozostałych były to 64 grosze, ale już za minutę i 30 groszy w godzinach nocnych. 

Przyjmijmy, że korzystamy z internetu przez dwie godziny dziennie, pięć dni w tygodniu, przez cztery tygodnie miesiąca. W dużych miastach daje nam to 128 zł. Jak na dzisiejsze zarobki to stosunkowo niewiele, ale średnie wynagrodzenie w gospodarce w 1996 r. wynosiło 873 zł brutto. Więc korzystanie z internetu potrafiło znacznie nadwyrężyć domowy budżet. Poza siecią metropolitalną koszty były znacznie droższe, bo nawet po stawce nocnej i przyjętym wyżej czasie korzystania z sieci mówimy o kwocie 720 zł miesięcznie, czyli niemalże średnich miesięcznych zarobkach. 

Reklama
Reklama

Samo połączenie z internetem wiązało się z głośnymi dźwiękami wydawanymi przez modem:

Niektórzy klienci tak bardzo za nim tęsknią, że jak informuje Orange, kilku nadal zdarza się próbować zadzwonić na numer 0 20 21 22. 

Źródła: Orange, Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz
Reklama
Reklama