Ziemia naznaczona krwią dzieci, kobiet i mężczyzn. Spalone domy i zniszczone wsie, które stały się miejscem niewyobrażalnej przemocy. Ślady okrucieństwa i cierpienia odciśnięte w pamięci tych wydarzeń przypominają o tragedii, jaka spotkała niewinnych ludzi. Wołyń. UPA. Bandera i Orzeł Biały w każdym martwym polskim sercu.
Dzika żądza mordu, na którą nie sposób znaleźć właściwych słów. Groza, przy której mord katyński wydaje się cywilizowaną egzekucją. Kim trzeba być, żeby dopuścić się nieludzkich czynów? Wskazać i nazwać zbrodnie bohaterstwem?
W uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka.
Uzasadnienie postanowienia Prezydenta RP Andrzeja Dudy
Uzasadnienie nadania Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu zestarzało się nadzwyczaj szybko i szpetnie. I nie ma się czemu dziwić – nie było w Polsce woli do rozliczenia zbrodni, nie było na Ukrainie potrzeby uznania i przyjęcia odpowiedzialności za dokonane zbrodnie.
Prezydent Ukrainy odwołuje się do zbrodniczych dokonań oddziałów banderowskich, bo może i chce. Zanim jednak uderzymy się w pierś prezydenta Ukrainy, przyjrzyjmy się temu, co obciąża nas.
Będzie z tego większy pożytek i nauka, jak nie popełniać błędów w przyszłości. Samo pozbawienie Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego niewiele zmieni – Rosja już skorzystała propagandowo. Pozostaje otwarty rozdział nierozliczonej zbrodni i perspektywa kolejnej narodowej klęski.
Polityka orderowa
„Na straży honoru Orderu stoi Kapituła Orderu Orła Białego, jej członkowie powoływani są przez prezydenta RP na pięć lat spośród osób, które zostały odznaczone tym Orderem”. Tak brzmi oficjalna dewiza ustanawiająca zakres działania kapituły. Honor Orderu — czym jest ten zwrot? Jak strażnicy wypełnili swoje zobowiązanie, akceptując tak gładkie zdania o znamienitych zasługach, pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków oraz rozwijaniu współpracy na rzecz demokracji?
Minister nadaje z TikToka, a nauka idzie pod Sejm. „Cud się nie wydarzy”
Czym są słowa o niezłomności i obronie niezbywalnych praw człowieka? Cóż takiego uczynił dla Polski Prezydent Ukrainy, aby uzyskać godność równą Ronaldowi Reaganowi, Elżbiecie II czy Vaclavowi Havlowi? Wołodymyr Zełenski to wszak nie jest jedyny odznaczony obywatel Ukrainy. Wcześniej byli Leonid Kuczma (1997 r.), Wiktor Juszczenko (2005 r.) i Petro Poroszenko (2014 r.).
Żaden z nich oficjalnie nie gloryfikował Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Nie ważył się nadać brygadzie imienia „Bohaterów UPA”. Przed wojną na Ukrainie wydawało się to niemożliwe. Prezydent Zełenski niewątpliwie przekroczył Rubikon, ale czy pozbawienie go Orderu stanowić będzie punkt wyjścia do uporządkowania orderowych zaniedbań, czy będzie to doraźna, jednorazowa reakcja na błędy?
Pułapka na Trumpa. Dlaczego Netanjahu nie boi się wściekłości Białego Domu?
To pytanie wydaje się znacznie ważniejsze, bowiem nadciągająca decyzja prezydenta Karola Nawrockiego może mieć dalej idące konsekwencje oznaczające: zerwanie z patologiczną polityką orderową, naprawę krzywd, spóźnioną symboliczną formę dekomunizacji.
Komunistyczne rozwiązanie
III RP pozostaje (niestety) prawną kontynuatorką PRL, co ostatecznie definiuje ważność nadań orderów i odznaczeń tamtych czasów. Co gorsza, w przypadku Orderu Orła Białego i Orderu Wojennego Virtuti Militari obowiązująca ustawa z 1992 r. powiela komunistyczne rozwiązanie.
O ile nadawanie Orderu Orła Białego wznowiono wraz z przyjęciem ustawy, o tyle w przypadku Virtuti Militari zastosowano rozwiązania rodem z PRL. Przez blisko 40 lat nie podjęto wysiłku uporządkowania nadań komunistycznych, co pokazuje, jak drażliwa była to kwestia i jak delikatnej materii dotyka. Oto mamy poczet kilku tysięcy osób, którym w różnych okolicznościach i latach nadano najważniejszy oraz najpiękniejszy Order Wojenny.
Wprawdzie od czasu do czasu wybucha taki czy inny skandal i okazuje się, że z honorami i asystą wojskową żegnany jest na cmentarzu stalinowski prokurator albo sędzia. Zazwyczaj media obiega wówczas informacja o protestach rodzin ofiar. Po kilku dniach zapada cisza, trwająca do kolejnego pogrzebu.
Dla osób świadomych rangi, wagi i czci, jaką kawalerowie Orderu VM powinni być otaczani, pozostaje nieustanne dobijanie się do kolejnych gospodarzy prezydenckiego pałacu i domaganie się podjęcia trudnego i niepopularnego zadania weryfikacji odznaczonych. Dziś, z perspektywy lat, widać, że to nie o ordery chodziło, lecz o życiorysy odznaczonych. Istotą nagradzania Orderem w pierwszej kolejności był czyn.
Liczyło się to, co zostało zrobione, a w przypadku Orderu VM, a dokładnie krzyża srebrnego V klasy, ocenie nie zawsze poddawane było męstwo i bohaterstwo wykraczające poza zwykłą miarę. Niektórzy kawalerowie Orderu VM nie mają w swoich dokonaniach czynów, w których granica życia była tylko pierwszą, lecz wcale nie jedyną rzuconą dla ojczyzny, zawartą w tak dramatycznych słowach pieśni Pierwszej Brygady: „Na stos rzuciliśmy nasz życia los, na stos, na stos”.
Kierowcy BMW: postrach i zakała dróg. To stereotyp, a jaka jest prawda?
Decydujące życiorysy
Problem polega na tym, że od 1989 r. w panteonie bohaterów można bez większego wysiłku nadal odnaleźć liczną grupę, najdelikatniej rzecz ujmując, antybohaterów. Głośny przypadek Maksymiliana Sznepfa (pisownia nazwiska za dokumentami MON) wcale nie jest odosobniony. Wbrew obiegowym i błędnie powielanym opiniom Schnepf nie został odznaczony VM w 1945 r., lecz znacznie później – dopiero 21 lat po wojnie. To, co się wydarzyło w 1966 r. w MON, zatajono na wiele lat.
Aż do dziś Kancelaria Prezydenta RP utrzymuje w Archiwum Akt Nowych zastrzeżenie o braku dostępu do akt bez zgody kancelarii. Dlaczego do tych materiałów dostęp pozostaje nadal ograniczony? Wyjaśnieniem może być przypadek uczestnika Obławy Augustowskiej, Maksymiliana Schnepfa.
W 1966 r. ówczesny minister obrony narodowej, Marian Spychalski, wnioskował o odznaczenie Sznepfa komunistycznym orderem Krzyża Grunwaldu III klasy. Tak się jednak nie stało, bowiem uchwałą komisji odznaczeń państwowych wniosek MON potraktowano odmownie. Jednak kolejny wniosek, tym tym razem o nadanie krzyża VM, przygotowało MSW, a dokładnie departament wojskowy MSW.
2049: Kto nas obroni? To rozstrzyga się już dziś
Porażające jest jednak to, co w uzasadnieniu wniosku zawarto. Dokonania wojenne Schnepfa ujęto w dwóch ogólnikowych pierwszych zdaniach. MSW znacznie szerzej i szczegółowiej przedstawiło powojenną działalność Schnepfa. „Po zakończeniu działań wojennych bierze czynny udział w zwalczaniu band. W czasie walk pod Czarną Wsią w 1945 r., walcząc na czele swoich żołnierzy, zostaje po raz trzeci ranny w nogę. Po wyleczeniu bierze udział w akcji propagandowej w okresie referendum, a następnie w akcji GOP, osiągając wspaniałe wyniki w likwidacji band”. W uzasadnieniu wniosku MSW wskazuje na „zasługi w walkach nad utrwalaniem władzy ludowej”.
Bitwa pod Czarną Wsią Kościelną, jedna z największych bitew na Białostocczyźnie, sukcesem Schnepfa nie była. Partyzantom udało się wyrwać z okrążenia. Wiadomo jednak, że udział w Obławie Augustowskiej nie był jedynym czy też przypadkowym udziałem Maksymiliana Schnepfa w zbrojnym utrwalaniu władzy ludowej.
Wymieramy z wygody? Dlaczego Polacy nie chcą mieć dzieci
Pozbawić orderów
W 2013 r. kapituła Orderu Wojennego Virtuti Militari przedstawiła prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu wniosek o pozbawienie orderów pięciu żołnierzy praskiego pułku piechoty. Ordery zostały nadane w 1946 r. po zastrzeleniu mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”.
Doszło do tego we wsi Piotrówek niedaleko Życzyna. „Orlik” zatrzymał się w kuźni – koń ciągnący wóz, którym przemieszczali się towarzyszący mu żołnierze, okulał. Stanęli w Piotrówku, małej wiosce – tam doszło do zdrady. Żołnierze ściągnięci z pobliskiego Trojanowa otoczyli wieś. Doszło do wymiany ognia, jednak „Orlikowi” nie udało się wymknąć z obławy.
Bohaterski dowódca WiN zginął, a jego mordercy otrzymali w nagrodę Ordery Virtuti Militari. Szokujący do dziś projekt rozkazu przedstawiony kapitule orderu uruchomił starania o przywrócenie elementarnej sprawiedliwości. Bronisław Komorowski i jego następca Andrzej Duda nie pochylili się nad sprawą i nie pozbawili morderców „Orlika” orderów.
Widać uznali to za mało ważne. Obciąża to ich sumienia – trudno bowiem o bardziej jednoznaczne przygotowanie tak dobrze udokumentowanego wniosku, którego nierozpatrzenie pozostawiło okryty hańbą order. W tej jednej sprawie, ramię w ramię, prezydenci reprezentujący odrębne obozy polityczne i wartości stanęli po stronie morderców.
Droga donikąd
Skutki pochopnych politycznych decyzji i dziesięciolecia zaniechań weryfikacji będą tylko powracać. Państwa i ich przywódcy, którzy tego nie rozumieją, zapłacą cenę za tę bierność. Zginanie karków, umizgi i używanie orderów do obdarowywania nieuprawnionych osób, niezależnie od ich statusu i pozycji międzynarodowej, było i pozostanie naiwną koncepcją części polityki międzynarodowej.
Biskupi udzielają dyspensy po Bożym Ciele. W większości diecezji można jeść mięso
Order Orła Białego i Order Wojenny Virtuti Militari to nie odznaka zdobywcy Turbacza; to nie pamiątkowa blaszka, a zniszczone symbole, które dowodzą wyłącznie słabości państwa.

