Byli funkcjonariusze służb specjalnych to cenny zasób – zarówno dla Polski, jak i jej przeciwników. Jak wynika z nowego raportu Frontline Foundation, nasz kraj z tego zasobu nie korzysta w odpowiedni sposób. Autor publikacji przekonuje: to marnotrawstwo i ryzyko.

- Polska nie kontroluje dalszych losów byłych funkcjonariuszy służb specjalnych.
- Brak wsparcia dla osób odchodzących z kluczowych dla naszego bezpieczeństwa organizacji, prowadzi do zmarnowania ich potencjału.
- To także powoduje zagrożenie, że osoby posiadające tak krytyczną wiedzę, wejdą we współpracę z obcym wywiadem.
Jak czytamy w raporcie „Rekonwersja kadr służb specjalnych w Polsce” autorstwa Frontline Foundation, Polska cierpi obecnie na problem braku spójnego systemu rekonwersji dla funkcjonariuszy służb specjalnych. Mówiąc najprościej, nie tylko nie kierujemy ścieżkami kariery byłych funkcjonariuszy, ale często w ogóle nie wiemy, co się z nimi dzieje. Proces odejścia ze służby w formacjach takich jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu czy Centralne Biuro Antykorupcyjne sprowadza się obecnie jedynie do formalnego zakończenia stosunku służbowego.
Byli funkcjonariusze to cenny zasób
Byli funkcjonariusze są bardzo cennym zasobem, ponieważ posiadają szereg przydatnych umiejętności. Autorzy raportu dzielą je na pięć kategorii:
- kompetencje operacyjne (związane z prowadzeniem operacji wywiadowczych czy pracą pod przykryciem),
- kompetencje analityczne (związane z przetwarzaniem danych w specyficznym środowisku),
- kompetencje technologiczne (np. w aspektach cyberbezpieczeństwa),
- kompetencje zarządcze (zarządzanie zespołami i projektami w warunkach ograniczonej jawności),
- kompetencje miękkie (np. budowanie relacji w środowiskach wysokiego ryzyka, odporność na stres, dyskrecja).
Te cechy sprawiają, że są oni niezwykle pożądani w administracji publicznej, sektorach regulowanych, prywatnym sektorze bezpieczeństwa czy instytucjach międzynarodowych. To szansa, ale także zagrożenie dla naszego państwa. Jeżeli zostaną oni zrekrutowani przez zagraniczne rządy, mogą działać na naszą szkodę. W związku z tym, kierowanie dalszymi losami oraz kontrola miejsc pracy powinny leżeć w obszarze zainteresowań naszego kraju.
Obecnie Polska bezpowrotnie traci osoby o unikalnych kompetencjach oraz ryzykuje wzrostem niekontrolowanego przepływu kadr do sektora prywatnego. Byli funkcjonariusze mogą trafiać do podmiotów zagranicznych lub organizacji o sprzecznych interesach z Polską. Jak wskazuje autor raportu Artur Chodziński, w innych państwach NATO (Francja, Wielka Brytania, Niemcy, USA) czy Izraelu, mamy bardziej rozbudowane systemowe rozwiązania, które pomagają wykorzystać ten potencjał oraz zminimalizować zagrożenie.
Afera wokół Czarzastego. „Służby specjalne nie mają zastrzeżeń”
To bardzo istotne, ponieważ dobrze pokierowany i wsparty funkcjonariusz, to nie tylko korzyści dla naszego bezpieczeństwa, ale również mniejsza szansa, że skusi się on na współpracę z zagranicznym wywiadem.
Mamy trzy główne ryzyka związane z pracą takiego funkcjonariusza w nieodpowiednich miejscach. Chodzi o przejęcia przez obce służby, wykorzystania wiedzy operacyjnej w sporach gospodarczych i politycznych oraz uderzenie w wizerunek Polski jako poważnego partnera w relacjach sojuszniczych.
Co zrobić z byłymi funkcjonariuszami służb specjalnych?
Nieuchronnie zbliżająca się fala odejść funkcjonariuszy rozpoczynających swoją służbę na przełomie XX i XXI wieku, powinna być dla Polski motywacją, do przeprowadzenia reform w procesie rekonwersji. Raport Frontline Foundation proponuje konkretne rozwiązania prawne, które pozwolą państwu korzystać z wiedzy weteranów przy jednoczesnym wsparciu ich aktywności zawodowej. Rekomendacje te opierają się na trzech filarach: prawie, nowej instytucji i polityce kadrowej.
Pierwszym filarem jest stworzenie nowych ram prawnych, w tym wprowadzenie definicji stanowisk krytycznych oraz obowiązku raportowania zatrudnienia po odejściu ze służby. Pozwoli to na lepszy nadzór nad przepływem informacji niejawnych do podmiotów wysokiego ryzyka. Fundacja postuluje również stworzenie katalogu podmiotów wysokiego ryzyka oraz wzmocnienie obowiązku zachowania tajemnicy państwowej po zakończeniu aktywnej służby. Takie rygory są standardem w państwach NATO, gdzie chroni się doświadczenie operacyjne.
Drugim filarem zmian jest powołanie Centralnego Ośrodka Rekonwersji Służb Specjalnych, czyli CORSS, jako międzyagencyjnej jednostki wspierającej odchodzące kadry. Ośrodek miałby zapewniać doradztwo zawodowe, szkolenia, pośrednictwo pracy oraz wsparcie psychologiczne. CORSS pełniłby funkcję platformy łączącej sektor publiczny z prywatnym, rozwijając sieć kontaktów typu alumni oraz oferując pomoc w tranzycji tożsamościowej. Działania te miałyby na celu zminimalizowanie ryzyka frustracji i marginalizacji byłych oficerów.
Ujawniono alert FBI. Amerykańskie służby szykowały się na atak Iranu
Trzecim elementem proponowanej reformy jest integracja rekonwersji z ogólną polityką kadrową państwa, poprzez mapowanie kompetencji i preferencje w naborach do administracji publicznej. Doświadczenie w wywiadzie czy kontrwywiadzie jest niezwykle cenne w obszarach analizy i zarządzania ryzykiem.
Frontline Foundation wskazuje na konieczność finansowego premiowania zatrudniania weteranów w rolach istotnych dla bezpieczeństwa, np. w infrastrukturze krytycznej. Spółki Skarbu Państwa mogłyby stać się naturalnym miejscem wykorzystania tego potencjału kadrowego.
