Deklaracja Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy wywołała poruszenie. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk w najnowszym wywiadzie ujawnia kulisy rozmów z Pentagonem, zapowiada kluczowe decyzje w ciągu czterech tygodni i tłumaczy, dlaczego w nowej strategii bezpieczeństwa liczby to nie wszystko.

- Decyzja Trumpa wpisuje się w projekt NATO 3.0, który zakłada redukcję sił USA na Starym Kontynencie, przy jednoczesnym wzmocnieniu wschodniej flanki.
- Strona amerykańska ma miesiąc na przedstawienie ostatecznego planu rozmieszczenia sił. Procesem po stronie USA kierują generałowie Grynkewich i Donahue.
- Wiceminister Tomczyk podkreśla, że kluczem do skutecznego odstraszania będą brygady bojowe, centra serwisowe w Poznaniu i Dęblinie oraz zdolność do tzw. głębokich uderzeń.
Deklaracja prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy wywołała duże zamieszanie w przestrzeni medialnej.
Na temat obecności sił USA na terenie naszego kraju „Rzeczpospolita” rozmawiała z wiceministrem obrony narodowej Cezarym Tomczykiem. Polityk zwrócił uwagę na planowane przez Stany Zjednoczone zmniejszenie swojej obecności wojskowej na Starym Kontynencie w ramach projektu NATO 3.0.
Cezary Tomczyk o armii USA w Polsce i Europie
– W Europie żołnierzy amerykańskich może być zatem mniej, ale w Polsce ma być ich więcej – powiedział Tomczyk. Jego zdaniem decyzja Trumpa potwierdza znaczenie Polski w planach Stanów Zjednoczonych.
Tomczyk zwrócił uwagę na znaczenie kontaktów pomiędzy prezydentami USA i Polski.
– Kluczową rolę odegrała ofensywa rządu i wykorzystanie wszystkich naszych kontaktów w Stanach Zjednoczonych: rozmowa wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza z Peterem Hegsethem, szereg spotkań w Białym Domu i Pentagonie – dodał Tomczyk.
Wiceminister obrony narodowej powiedział, żeby w kontekście obecności wojsk USA nie patrzeć jedynie na liczby.
– Dzisiejsze bezpieczeństwo to przede wszystkim zdolności. Z ich perspektywy najważniejsze jest to, żeby w Polsce były realne zdolności bojowe: brygady bojowe, zdolność do głębokich uderzeń, czyli wszystko to, co tworzy prawdziwe odstraszanie – przekazał.
Wiceminister MON: cztery tygodnie planowania
Cezary Tomczyk przekazał, że nie ustalono jeszcze dokładnie, jacy żołnierze trafią do Polski – strona amerykańska ma zakończyć planowanie w ciągu czterech tygodni.
– Dopiero wtedy będzie wiadomo, jak będzie wyglądał ostateczny obraz rozmieszczenia sił amerykańskich w Europie – wyjaśnił.
– Po stronie amerykańskiej odpowiadają za nie generał Grynkewich i generał Donahue. To oni będą głównymi kontaktami w tym procesie. Po stronie Polski będzie to minister obrony narodowej i szef Sztabu Generalnego. Ten kanał już został uruchomiony i działa. Mamy cztery tygodnie na ostateczną propozycję amerykańską dotyczącą obecności USA w Europie i w Polsce – podsumował Cezary Tomczyk.
Wyjść z twarzą. Dlaczego USA wracają do rozmów z Iranem
Wiceminister w rozmowie z Rzeczpospolitą mówił również o amerykańskim przemyśle zbrojeniowym, z punktu widzenia którego „Polska powinna stać się kluczowym miejscem”.
– Amerykanie mówią „America First”. My mówimy „Poland First”. Połączmy te wysiłki – powiedział Tomczyk, wspominając centra serwisowe w Poznaniu i Dęblinie, które mają obsługiwać Polskę, USA i inne kraje Europy.