– Żołnierz wykonywał swoje zadanie zgodnie z obowiązkami – brzmi treść ustnego uzasadnienia do wyroku wobec 25-letniego polskiego wojskowego, który wiosną 2024 r. podczas służby przy granicy z Białorusią oddał 12 strzałów z broni służbowej.

- Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie uniewinnił w środę Karola S. oskarżonego o przekroczenie uprawnień.
- W marcu 2024 r. oddał on 12 strzałów przy granicy z Białorusią, obok znajdowali się migranci i inni funkcjonariusze.
- Od początku 25-latek nie przyznawał się do winy. Wyrok jest nieprawomocny.
Sąd wojskowy uniewinnił Karola S. od zarzutu przekroczenia uprawnień i narażenia osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. – W zachowaniu szeregowego sąd nie stwierdza żadnych znamion żadnego czynu zawartego w Kodeksie karnym – uzasadnił sędzia Radosław Hunek.
19-letni funkcjonariusz Straży Granicznej nie żyje. Prokuratura wszczęła śledztwo
Sąd argumentował, że każdy żołnierz ma konstytucyjny i ustawowy obowiązek obrony granic ojczyzny, a zgodnie z art. 11. ustawy o obronie ojczyzny Siły Zbrojne w takich sytuacjach mają prawo stosowania środków przymusu bezpośredniego, użycia broni i innego uzbrojenia „w sposób adekwatny do zagrożenia”.
Oskarżony był – jak mówił sędzia - bardzo dobrze wyszkolonym żołnierzem i miał bardzo dobre wyniki ze strzelania. W ocenie sądu strzały, które oddał wówczas przy granicy z Białorusią, nie były wycelowane w osoby tj. w funkcjonariuszy SG, żołnierzy i migrantów. – Jak słusznie wyjaśnił oskarżony – gdyby chciał, żeby ktoś zginął, to by zginął – wskazał sąd.
Fałszywe alarmy w Republice i u prezesa PiS. Tak działali sprawcy
Sędzia Hunek przypomniał, że formalnie pokrzywdzeni w sprawie sądowej funkcjonariusze SG i żołnierze powiedzieli, że nie czuli żadnego zagrożenia i nie żądali ścigania oskarżonego.
Sąd zwrócił uwagę, że do agresji ze strony osób nielegalnie przekraczających granicę dochodziło wówczas często, a miesiąc później od tego zdarzenia – w tym samym miejscu – zginął żołnierz ugodzony nożem.
– Prawo nie może ustępować przed bezprawiem. Nie jest tak, że człowiek broniący swojego kraju, ma w takiej sytuacji salwować się ucieczką, dzwonić po wsparcie. Żołnierz po to został wysłany na granicę, żeby chronić jej nienaruszalności – i to robił – ocenił.
W zachowaniu szeregowego sąd nie dopatrzył się naruszenia żadnych uprawnień. – Żołnierz wykonywał swoje zadanie zgodnie z obowiązkami – stwierdził sąd.
Ustalenia prokuratury
Z aktu oskarżenia Prokuratury Okręgowej w Warszawie wynika, że 25 marca 2024 r. przy granicy z Białorusią w rejonie Dubicz Cerkiewnych doszło do nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów.
Za pomocą samochodowego lewarka rozgięli oni przęsła stalowej bariery i przeszli na stronę polską, niosąc drabiny, które miały posłużyć do pokonania kolejnej przeszkody, czyli zwojów drutu ostrzowego – concertiny.
„W czasie biegu oskarżony, znajdując się od ok. 210 metrów do ok. 164 metrów od tego miejsca, przyjmując za każdym razem postawę strzelecką, oddał łącznie 12 strzałów z broni służbowej wzdłuż drogi granicznej w kierunku znajdującej się na tej drodze grupy osób złożonej z migrantów, funkcjonariuszy SG i żołnierzy” – wynika z ustaleń śledczych.
Prezydent Nawrocki chwali Straż Graniczną i mówi ostro o krytykach służb
Według prokuratury, spośród tych 12 strzałów – trzy pociski rykoszetowały po uderzeniach w słup betonowy, ziemię i zwoje drutu kolczastego. Pozostałe dziewięć przeszło obok grupy. W tym czasie migranci cofali się na stronę białoruską, rzucając gałęziami i kamieniami w stronę funkcjonariuszy i żołnierzy, na co ci reagowali rozpylaniem gazu łzawiącego.
„Biegły z zakresu badań broni i balistyki stwierdził, że pociski wystrzelone w czasie dziewięciu strzałów, które nie rykoszetowały, miały energię wystarczającą do spowodowania zranienia lub śmierci człowieka, zależnie od miejsca trafienia, na całym torze lotu” – podawała prokuratura.
Wyjaśnienia oskarżonego
Oskarżony pełnił wówczas służbę w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej (Batalion Zmechanizowany w Białej Podlaskiej). W trakcie śledztwa i podczas procesu w sądzie, szeregowy nie przyznał się do zarzutów.
Wyjaśniał, że do zauważonych migrantów krzyknął „Wojsko Polskie, stój”, następnie „Wojsko Polskie, stój, bo strzelam”, po czym oddał strzały – w jego ocenie – w kierunku bezpiecznym, tj. pod lekkim kątem w powietrze, aby zaalarmować sąsiednie posterunki. Wskazał, że były to strzały alarmowe i ostrzegawcze.
Po ogłoszeniu wyroku w środę oskarżony Karol S. powiedział dziennikarzom, że zwolnił się ze służby, ale w przyszłym roku zamierza wrócić do wojska albo wstąpić do Legii Cudzoziemskiej.
Jego zdaniem, państwo polskie powinno lepiej chronić swoich żołnierzy czy funkcjonariuszy. – Ja nie jestem politykiem, robiłem tam to, do czego zostałem powołany – podkreślił. Zaapelował też do polityków, żeby „nie próbowali robić sobie PR z naszego zwycięstwa”.
Sprawa tego incydentu i zatrzymania wówczas trójki żołnierzy w związku z oddaniem strzałów na granicy z Białorusią nagłośniona została w mediach w czerwcu 2024 r. Stała się przedmiotem gorącej dyskusji politycznej dotyczącej tego, czy polscy żołnierze mają prawo użycia broni w ochronie granicy z Białorusią i czy nie będą pociągani do odpowiedzialności.
Oskarżony nie był dotychczas karany. Wyrok jest nieprawomocny.