Polscy lekarze pracują po kilkanaście godzin na dobę, co odbija się na opiece nad pacjentami. Do izb lekarskich wpływa coraz więcej oficjalnych zażaleń. Przemęczenie personelu, błędy diagnostyczne i chaos organizacyjny to codzienność systemu.

- Lekarze pracują po kilkanaście godzin na dobę z powodu braków kadrowych. Powoduje to przemęczenie personelu i niewydolność systemu, co uderza w pacjentów.
- Liczba skarg składanych do izb lekarskich podwoiła się w ostatniej dekadzie.
- Katalog zarzutów od lat pozostaje bardzo podobny. Pacjenci najczęściej skarżą się m.in. na błędy diagnostyczne i odmowy przyjęć.
Długi w stylu glamour. Jak zadłużony szpital postanowił zapłacić za „prestiżowy certyfikat”
Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, z badania Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że zbyt długi czas pracy lekarzy to głównie efekt braków kadrowych, trudności z organizacją zastępstw oraz presji finansowej. A przemęczenie medyków i niewydolność systemu uderzają w pacjentów.
Jak pokazuje sonda przeprowadzona przez „DGP” w okręgowych izbach lekarskich, liczba skarg na lekarzy i placówki rośnie. Rekordowe wzrosty zgłoszeń odnotowuje się głównie w Gdańsku, Łodzi i Płocku, zaś spadek ich liczby w Częstochowie.
Prezes NIL dr Łukasz Jankowski w rozmowie z gazetą wskazuje, że w ostatniej dekadzie liczba skarg się podwoiła, co wynika z frustracji pacjentów złym działaniem systemu. Dodał, że choć wiele zgłoszeń jest bezzasadnych, część kończy się wnioskiem o ukaranie, a sądy lekarskie wymierzają karę w około 80 proc. takich spraw.
Kto odpowiada za kryzys w ochronie zdrowia? Polacy wskazali
Na co skarżą się pacjenci?
Izby lekarskie informują, że katalog zarzutów od lat jest podobny. Cytowany przez „DGP” Maciej Skwarna z Beskidzkiej Izby Lekarskiej wymienia odmowy przyjęć czy problemy z rejestracją.
Z kolei Ewa Polit z biura rzecznika w Koszalinie oraz Justyna Kowalewska z OIL w Łodzi zwracają uwagę na powtarzające się zarzuty o brak należytej staranności, błędy diagnostyczne, a także na nowe skargi dotyczące lekarzy z Ukrainy i Białorusi, którzy podają nieprawdziwe informacje o posiadaniu specjalizacji.
Najwięcej zastrzeżeń – jak czytamy w dzienniku – budzi praca internistów, psychiatrów i stomatologów. Rzecznicy nie mogą karać placówek, a potwierdzone skargi na medyków kierują do sądów lekarskich, choć wiele spraw udaje się rozwiązać na etapie mediacji.