Reklama
Reklama
Reklama

„Duże rozczarowanie” vs. „będę pomagał”. Byli ministrowie oceniają plan szefowej resortu zdrowia

Plan walki z „procederami walizkowymi”, e-kolejki oraz wprowadzenie limitu godzinowego zarobków lekarzy – to główne założenia przedstawione przez ministrę zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę. W rozmowie z Zero.pl propozycje resortu ocenili byli szefowie ministerstwa: Wojciech Maksymowicz, Bartosz Arłukowicz oraz Marek Balicki.

Marek Balicki, Jolanta Sobierańska-Grenda, Bartosz Arłukowicz, Wojciech Maksymowicz
Marek Balicki, Jolanta Sobierańska-Grenda, Bartosz Arłukowicz, Wojciech Maksymowicz (fot. Albert Zawada/Andrzej Jackowski/Tomasz Waszczuk / PAP)
  • Byli ministrowie Wojciech Maksymowicz i Marek Balicki zgodnie oceniają nowe propozycje jako fragmentaryczne działania wizerunkowe (ad hoc), które mają jedynie uciszyć krytykę po ostatnich aferach medialnych, zamiast realnie uzdrowić sytuację w szpitalach i na SOR-ach.
  • Choć Bartosz Arłukowicz broni pomysłu ograniczenia pensji medyków jako „początku”, prof. Maksymowicz wskazuje, że zamiast sztywnej stawki (proponowane 240 zł/h), znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby zachodnie powiązanie maksymalnych pensji lekarzy ze średnią krajową.
  • Eksperci chwalą samą ideę cyfrowego pilnowania zapisów do specjalistów, jednak przestrzegają przed barierami technicznymi dla seniorów. Balicki zwraca też uwagę na trwające przerzucanie się odpowiedzialnością (tzw. blame game) za stan zdrowia Polaków między resortem, NFZ a samorządami.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda podczas wspólnej konferencji prasowej z szefem Narodowego Funduszu Zdrowia Filipem Nowakiem i rzecznikiem praw pacjenta Bartłomiejem Chmielowcem przedstawiła swoje propozycje na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia.

Szefowa resortu mówiła o wprowadzeniu limitu zarobków lekarzy, tzw. procederach walizkowych (pracy lekarzy w kilku szpitalach i wykonywaniu wysoko wycenionych procedur – red.) oraz limicie maksymalnych wydatków na wynagrodzenia w ramach budżetów szpitali ze środków NFZ.

Reklama
Reklama

O środowej konferencji i pomysłach ministry zdrowia rozmawialiśmy z trzema byłymi ministrami odpowiedzialnymi za zdrowie.

Wojciech Maksymowicz: zagranie ad hoc, konieczne PR-owo

Neurochirurg Wojciech Maksymowicz, prof. nauk medycznych, były poseł oraz były minister zdrowia i opieki społecznej, nawiązał do wcześniejszej konferencji prasowej szefa rządu.

– Po wypowiedzi Donalda Tuska nie spodziewałem się dymisji ministry Jolanty Sobierańskiej-Grendy – powiedział portalowi Zero.pl.

Maksymowicz zwrócił uwagę na słowa ministry o kontrakcie zawartym z Donaldem Tuskiem.

Reklama
Reklama

– Pani minister dzisiaj powiedziała, że ją wiąże kontrakt z panem premierem. Nie do końca się z tym zgadzam. To raczej powołanie na podstawie Konstytucji RP. Może pani minister tak to rozumie i tak to łączy. Moim zdaniem premier oddał temat ochrony zdrowia minister Sobierańskiej-Grendzie z pełnymi tego konsekwencjami – powiedział.

Profesor nie nazwał przedstawionych rozwiązań reformą. Jego zdaniem powstały ze względów wizerunkowych.

Zaproponowane zmiany to reakcja na ujawnione przez dziennikarzy, również Zero.pl, afery w ochronie zdrowia. Słowo reforma zbytnio ostatnio spowszechniało. Oznacza zasadnicze zmiany. To, co pani minister zaprezentowała, to zagranie ad hoc, konieczne PR-owo

Wojciech Maksymowicz, prof. nauk medycznych

– Urzędnicy od dawna pracowali nad tymi rozwiązaniami, ale w przypadku większości z nich droga prawna nie została jeszcze otwarta. Niektóre z nich wymagać będą tylko decyzji prezesa NFZ i minister, bez ustawy. E-kolejka to rzecz słuszna, aczkolwiek trudna do wprowadzenia ze względów organizacyjno-technicznych. Idea pilnowania kolejki, żeby nie było przeskakiwania z gabinetów prywatnych, jest słuszna. Sam tego pilnowałem, zarządzając jednostką medyczną. Warto zastanowić się, czy generacja ludzi starszych nie będzie miała kłopotu z obsługą tego systemu. Może na ten temat powinien wypowiedzieć się Rzecznik Praw Pacjenta – dodał.

Reklama
Reklama

Prof. Maksymowicz, zapytany o limit wynagrodzeń, zwrócił uwagę na regulacje stosowane w krajach zachodnich.

– Limit wynagrodzenia to rozwiązanie stosowane na świecie. Anglia wprowadziła je po II wojnie światowej. Założono, żeby lekarze zarabiali ok. 3,5 średniej krajowej. Angielscy lekarze zarabiają mniej niż amerykańscy, ale jest to poziom akceptowalny. Najwyższe uposażenia były na poziomie ok. 700 tys. zł – mniej niż najgłośniejsze polskie przypadki. Moim zdaniem lepiej było powiązać wynagrodzenia ze średnią krajową niż podawać konkretną kwotę – powiedział.

Bartosz Arłukowicz: „będę pomagał pani minister, ile będę mógł”

Bartosz Arłukowicz, lekarz pediatra, były minister zdrowia i poseł, a obecnie europoseł Koalicji Obywatelskiej wyraził swoje poparcie dla ministry Sobierańskiej-Grendy.

Reklama
Reklama

– Pani minister zaprezentowała swój plan, który zamierza wprowadzić, ograniczając wzbudzające wielkie emocje społeczne wysokie wynagrodzenia w systemie ochrony zdrowia oraz przejrzystości kolejek. Nie są to łatwe rozwiązania do wprowadzenia. Będę pomagał pani minister, ile będę mógł – powiedział w rozmowie z Zero.pl.

Zapytany o limit wynagrodzeń w wysokości 240 zł/h odpowiedział, że „musimy od czegoś zacząć”. Europoseł dodał, że jego zdaniem propozycja będzie konsultowana.

Pomysł na reformę zdrowia ma 38 mln Polaków. Trzeba dać szansę pani minister na wprowadzenie rozwiązań, o których mówiła. Pani minister kontynuuje swoją misję.

Bartosz Arłukowicz, europoseł Koalicji Obywatelskiej
były minister zdrowia

Reklama
Reklama

Marek Balicki o planie ministry zdrowia: duże rozczarowanie, zabrakło wielu konkretów

Dymisji nie spodziewał się również Marek Balicki, były poseł, senator i minister zdrowia.

– Po wystąpieniu premiera Donalda Tuska na konferencji prasowej, na której postawił ministrze Jolancie Sobierańskiej-Grendzie ultimatum, miałem wrażenie, że nie nastąpi zmiana personalna w Ministerstwie Zdrowia. Zapowiedź premiera oznaczała, że ministra jeszcze przez jakiś czas z nami pozostanie. Nie znaczy to jednak, że ta zmiana nie nastąpi w późniejszym czasie. Moim zdaniem musi do tej zmiany dojść – powiedział.

Balicki nie krył swojego rozczarowania konferencją Sobierańskiej-Grendy.

– Premier Tusk mówił, że potrzebujemy realnej naprawy systemu ochrony zdrowia. Pod tym względem konferencja była rozczarowująca. Wiemy, że patologie, m.in. w Szpitalu Południowym, Szpitalu Bródnowskim, w Mogilnie, to są objawy, poza słabościami ludzkimi, źle funkcjonującego systemu. To objawy braku norm, nieskutecznego nadzoru nad szpitalami i wielu innych problemów – ocenił.

Reklama
Reklama

W rozmowie z Zero.pl były minister mówił również o wzajemnym przerzucaniu się odpowiedzialnością za funkcjonowanie ochrony zdrowia.

– Wciąż nie ma odpowiedzi na podstawowe pytanie, Konstytucja RP mówi, że to władze publiczne są odpowiedzialne za zapewnienie opieki zdrowotnej. Która konkretnie władza? Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski powie, że ma szpitale, ale nie ma na nie pieniędzy. Narodowy Fundusz Zdrowia powie, że tylko finansuje opiekę zdrowotną, ale nią nie rządzi. Wojewoda powie, że tylko zatwierdza nowe inwestycje. To rozmycie odpowiedzialności. Mamy do czynienia z tzw. blame game – organy władzy wzajemnie będą się obwiniać, zamiast szukać przyczyn patologii.

Marek Balicki zwrócił uwagę, że nie przedstawiono kompleksowego rozwiązania naprawy sytuacji w ochronie zdrowia.

Ministra Sobierańska-Grenda nie powiedziała nic o naprawie systemu. Nie przedstawiła diagnozy, kierunku zmian. Przedstawiła jednak kilka fragmentarycznych propozycji. Maksymalna stawka godzinowa dla większości lekarzy będzie satysfakcjonująca, bo zarabiają dzisiaj mniej. Zabrakło jednak konkretnych propozycji dotyczących czasu pracy medyków. Co z SOR-ami? Ujawnione przez Zero.pl patologie dotyczyły właśnie SOR-ów, gdzie lekarze muszą być wypoczęci i w pełni sprawni. Nie było też propozycji dotyczących skracania kolejek. Ministra mówiła jedynie o ich monitorowaniu. To kwestia techniczna, a nie rozwiązanie problemu – powiedział.

Reklama
Reklama

Konferencja to duże rozczarowanie, zabrakło wielu konkretów. Jestem zaskoczony, że ministra nie pokazała prezentacji w Power Poincie. Może obawiała się, że to obnaży wszystkie braki – podsumował.

Afery w Szpitalu Południowym

Zmiany w ochronie zdrowia, dymisje dwóch wiceprezydentek Warszawy i ogólnopolska burza medialna – to efekty zapoczątkowanej przez Zero.pl dyskusji na temat nieprawidłowości w ochronie zdrowia.

Dziennikarze ujawnili aferę w Warszawskim Szpitalu Południowym – koordynatorem SOR był Dawid Kacprzyk, radny Koalicji Obywatelskiej. W 2025 r. zarobił 1,6 mln zł, a podczas swoich dyżurów prowadził działalność polityczną. Później ujawniono, że w szpitalu działacze KO korzystali z tzw. saloniku VIP – nie musieli siedzieć w publicznej poczekalni. Wydzielono dla nich zaciszny pokój, z kanapą, fotelami i telewizorem. Dziennikarze ujawnili również nieprawidłowości w tamtejszym prosektorium.

Ujawnione afery pociągnęły za sobą lawinę kolejnych publikacji o gigantycznych zarobkach lekarzy w całej Polsce, nieprawidłowościach w ochronie zdrowia czy też oszustwach w rozliczeniach świadczeń.

Reklama
Reklama