Wizyty w telewizji, udział w sesji rady dzielnicy oraz polityczne spotkania – wszystko w dniach, w których według szpitalnych grafików Dawid Kacprzyk miał dyżurować w Warszawskim Szpitalu Południowym. Zero.pl dotarło do dokumentacji dotyczącej pracy lekarza-polityka, który w 2025 r. wykazał 1,6 mln zł dochodu.

- Dawid Kacprzyk, lekarz-polityk, który zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł, miał przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym średnio 331 godzin miesięcznie. Daje to statystycznie 11 godzin dziennie, dzień w dzień, 365 dni w roku.
- Kacprzyk do tego pracuje w trzech innych placówkach medycznych oraz jest radnym warszawskiej dzielnicy Ursus. Do niedawna był też szefem młodzieżówki wspierającej Koalicję Obywatelską.
- Dotarliśmy do grafików Kacprzyka z Warszawskiego Szpitala Południowego z 2025 r. Sprawdziliśmy też, co robił w dniach i godzinach, w których według dokumentacji miał dyżurować. W kilku przypadkach był w trakcie dyżurów w telewizji, urzędach, spotykał się z politykami. W kilkunastu kolejnych – niewykluczone, że już ze szpitala – prowadził aktywność polityczną w mediach społecznościowych.
- Z dokumentacji wynika, że Dawid Kacprzyk często pracował po trzy doby z rzędu, bez przerwy. Zdaniem ekspertów to zagrożenie dla samego lekarza oraz dla jego pacjentów.
8 czerwca 2026 r. Urząd m.st. Warszawy opublikował oświadczenie majątkowe Dawida Kacprzyka, radnego Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus.
28-letni mężczyzna, od niespełna dwóch lat lekarz, zadeklarował w ramach własnej praktyki lekarskiej 1,6 mln zł dochodu. Kacprzyk pracuje w czterech warszawskich publicznych placówkach. Najmocniej związany jest z Warszawskim Szpitalem Południowym (placówka jest własnością miasta), w którym jest koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego.
To błyskawiczna kariera: powierzenie funkcji koordynatora SOR-u osobie bez specjalizacji (Kacprzyk dopiero chce zostać anestezjologiem) i z tak krótkim doświadczeniem jest sytuacją co najmniej nietypową.
Informację o oświadczeniu majątkowym najpierw opublikowali użytkownicy portalu X gromadzący się w grupie #konowałposting (osoby te śledzą nieprawidłowości w działaniach lekarzy; najaktywniejszy w ostatnim czasie jest użytkownik występujący pod pseudonimem @Greg00850096109). Po opublikowaniu szczegółów przez Patryka Słowika, dziennikarza Zero.pl, zrodziła się ogólnopolska dyskusja, czy młody lekarz powinien zarabiać tak duże pieniądze w publicznym systemie ochrony zdrowia.
Szpital Południowy poinformował, że Dawid Kacprzyk w 2025 r. wypracował łącznie 3976 godzin, co daje średniomiesięcznie 331 godzin. Jednocześnie placówka stwierdziła, że zarobki młodego medyka nie odbiegają od stawek rynkowych. Naczelna Izba Lekarska przekazała z kolei, że Kacprzyk jest wśród 1 proc. najlepiej zarabiających lekarzy w kraju.
Dyżur w telewizji
Portal Zero.pl dotarł do wewnętrznej dokumentacji szpitalnej i grafików Dawida Kacprzyka za 2025 r. Według tych dokumentów Kacprzyk przykładowo w lutym spędzał na dyżurach średnio 13,5 godziny dziennie, w czerwcu zbliżył się już do 14 godzin na dobę, a w listopadzie – 15 godzin dziennie.
Tu wyraźnie podkreślmy: to comiesięczne plany dyżurów. Wszystkie dyżury sumują się idealnie do 3976 godzin, które wskazał oficjalnie szpital. Ale nie można wykluczyć, że któregoś dnia Kacprzyk zamienił się z kimś na dyżury i nie zostało to po prostu odnotowane w dokumentacji. Dokonywanie takich korekt to obowiązek koordynatora SOR-u, czyli samego Kacprzyka. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić, by zmian było kilkanaście i żadna nie znalazła odzwierciedlenia w papierach, które do chwili obecnej są w szpitalnej bazie. Dokumentacja służy także do naliczenia właściwego wynagrodzenia.
Zapytaliśmy Kacprzyka oraz sam szpital, czy zaszły istotne zmiany w grafiku, ale nikt nam nie odpowiedział.
Oto kilka sytuacji, w których Kacprzyk nie mógł być na dyżurze (a z dokumentacji szpitalnej wynika, że pełnił dyżur):
13 lutego 2025 r. Kacprzyk pochwalił się spotkaniem z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską. Był wtedy wpisany w szpitalnym grafiku. Jeśli natomiast spotkanie z marszałek odbyło się wcześniej (możliwe, że Kacprzyk opublikował informację z opóźnieniem; zapytaliśmy go o to, ale nie odpowiedział), to i tak medyk powinien być na dyżurze. Zgodnie z dokumentacją dyżurował bowiem także 12, 11 i 10 lutego. Wolne miał 9 lutego – była to niedziela.
30 kwietnia 2025 r. lekarz był gościem TVP3 Warszawa. Zgodnie z dokumentacją szpitalną w tym czasie pełnił całodobowy dyżur w szpitalu.
1 czerwca 2025 r. Kacprzyk głosował (jak sam wskazał – „trzaskał”) w wyborach prezydenckich. Według grafiku dyżur miał rozpocząć o godz. 8. Tymczasem o 8:22 opublikował wpis sugerujący, że dopiero rusza do pracy po głosowaniu.
12 czerwca 2025 r. Kacprzyk uczestniczył w posiedzeniu rady dzielnicy Ursus. Według dokumentacji szpitalnej – powinien wtedy być przy pacjentach.
Lekarz w internecie
11 kwietnia 2025 r. Dawid Kacprzyk oglądał debatę przed zbliżającymi się wówczas wyborami prezydenckimi. Poinformował o tym internautów, wskazując, że wygrał Rafał Trzaskowski. Tego dnia przez całą dobę dyżurował na SOR-ze (a przynajmniej tak wynika z papierów). Był to zresztą dyżurowy maraton, gdyż Kacprzyk – według grafiku – pracował od 11 kwietnia od godz. 8 rano do 15 kwietnia do godz. 8 rano. Oznacza to, że – jeśli tylko dokumentacja szpitalna nie zawiera błędów – dyżurował bez przerwy przez 96 godzin.
Czytaj też: Geralt z Polski. Kręty szlak „Wiedźmina”
Naliczyliśmy także kilkanaście przypadków, gdy Kacprzyk według dokumentacji pracował, ale był zajęty kwestiami politycznymi. Przede wszystkim promował w internecie siebie jako radnego oraz Koalicję Obywatelską. Między innymi zachęcał do głosowania w wyborach prezydenckich na Rafała Trzaskowskiego, chwalił władze miasta za dotychczasowe osiągnięcia, podkreślał swoje dokonania jako radnego.
Dyżurowe maratony
Lekarze, z którymi rozmawialiśmy, nie mają wątpliwości, że dyżurowanie przez trzy, a nawet cztery doby z rzędu jest nierozsądne. I nie ma możliwości, aby pracująca w taki sposób osoba była w stanie wykorzystywać pełnię swoich umiejętności.
– Czy byłbym w stanie tak dyżurować? Nie. Pewnie dlatego, że jestem słaby i leniwy. Ale być może gdzieś na świecie jest jakiś cud genetyczny, który by potrafił – zauważa lekarz Damian Patecki, w latach 2022–2026 przewodniczący komisji kształcenia medycznego Naczelnej Izby Lekarskiej.
Jego zdaniem w dobrze zorganizowanych szpitalach nie ma możliwości, aby lekarz na SOR-ze dyżurował dłużej niż przez 24 godziny. A 72 godziny to już wynik ekstremalny.
Podobnie twierdzi Michał Sutkowski, przewodniczący Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
– Kilka razy przytrafił mi się trzydniowy maraton. Były to inne czasy, decyzja wtedy sprowadzała się do tego, czy będzie lekarz zmęczony, czy nie będzie żadnego. Ogółem: nie polecam nikomu. Ani lekarzom, ani pacjentom – mówi.
Czytaj też: Polska ma F-35 i Daniela „Magicala” w Sejmie. Chociaż o mundial nie musi się martwić
Sutkowski dodaje, że lekarz w trzeciej dobie pracy jest w najlepszym razie półprzytomny, a częściej nieprzytomny. I że przypadki, w których takie dyżury są konieczne, należy traktować jako zupełnie wyjątkowe, wynikające np. ze skrajnie dużego obłożenia szpitala, np. wskutek serii poważnych wypadków. Nie może to być jednak norma pracy medyka.
Lekarze ze szpitala: na SOR-ze nie ma czasu na politykę
Na SOR-ze Warszawskiego Szpitala Południowego zazwyczaj jest jednocześnie dwóch lekarzy oraz ok. 65 pacjentów dziennie. Trzech medyków z tego szpitala, z którymi rozmawialiśmy, wskazuje, że ich zdaniem trudno sobie wyobrazić, by lekarz w takim systemie pracy mógł regularnie zajmować się działalnością polityczną w czasie dyżuru. Co najwyżej w godzinach nocnych jest niekiedy czas na sen.
Nie ma też, jak słyszymy, możliwości, aby lekarz koordynator dyżurował jedynie pod telefonem, z domu. W wypadku niektórych oddziałów i specjalizacji jest to możliwe, ale na SOR-ze dużego warszawskiego szpitala nie. I jeśli – a słyszymy od ludzi ze Szpitala Południowego, że zapewne tak się stanie – odpowiedzią na naszą publikację będzie wskazanie, że Kacprzyk przecież był „pod telefonem”, będzie to jedynie gaszenie pożaru po przekazaniu niewygodnych dla szpitala oraz Dawida Kacprzyka szczegółów. Specyfika pracy na SOR-ze jest bowiem taka, że lekarz może być potrzebny w każdej chwili. Osoba koordynująca pracę oddziału, w ramach swojego dyżuru, tym bardziej. Ponadto w niektórych godzinach obłożenie SOR-u powoduje, że każda para rąk medyka jest na wagę złota, więc nie miałoby sensu dyżurować pod telefonem.
– Byłaby to zresztą daleko idąca niegospodarność, by płacić lekarzowi ze stanowiskiem kierowniczym za samą gotowość do pracy tak ogromne pieniądze – słyszymy od osoby dobrze zorientowanej w realiach Warszawskiego Szpitala Południowego.
Warszawski Szpital Południowy od 2018 do 2024 r. tylko w jednym roku zanotował zysk netto. W pozostałych latach odnotował stratę, w tym w 2023 i 2024 r. na niemal 5 mln zł.
Dyrektorem szpitala jest Anna Łukasik, w 2015 r. była wiceminister zdrowia w rządzie Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
