Reklama

Nagła śmierć żołnierza w Warszawie. Prokuratura wyjaśnia sprawę

Reklama

Tragedia w Warszawie. Kierujący samochodem żołnierz nagle poczuł się źle i zasłabł. Mimo podjętej akcji ratunkowej zmarł na miejscu zdarzenia. – Nic nie wskazuje na to, by do śmierci żołnierza przyczyniły się osoby trzecie – przekazał Zero.pl ppłk Tomasz Wiktorowicz, rzecznik Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej.

Nagła śmierć żołnierza w Warszawie. Prokuratura wyjaśnia sprawę.
Nagła śmierć żołnierza w Warszawie. Prokuratura wyjaśnia sprawę. (fot. Karolis Kavolelis / Shutterstock)
  • Żandarmeria Wojskowa informuje o nagłej śmierci żołnierza.
  • Do zdarzenia doszło w Warszawie. Wojskowy jechał samochodem i nagle zasłabł.
  • Próbę reanimacji podjęła osoba towarzysząca żołnierzowi. Czynności przejęli później ratownicy medyczni – bez skutku.

Reklama

Do tragicznego zdarzenia doszło w środę. Żołnierz Wojska Polskiego jechał samochodem i nagle zasłabł. Ppłk Tomasz Wiktorowicz, rzecznik Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej, poinformował, że nie był wówczas na służbie.

Białoruski reżim uwolnił 250 więźniów. Łukaszenka rozmawiał z człowiekiem Trumpa

Próbę reanimacji podjęła osoba towarzysząca żołnierzowi

– Żołnierz jechał prywatnym samochodem. W pewnym momencie poczuł się źle i zasłabł. Osoba, która towarzyszyła żołnierzowi, jako pierwsza podjęła próbę reanimacji, następnie czynności przejęło pogotowie ratunkowe. Okazały się nieskuteczne – żołnierz zmarł – poinformował Wiktorowicz.


Reklama

Miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone przez funkcjonariuszy Policji i Żandarmerii Wojskowej. Czynności nadzorował prokurator.


Reklama

Dyrektorka najbardziej znanego OPS w Polsce odwołana ze stanowiska po naszych materiałach

Brak przesłanek o udziale osób trzecich

– Nic nie wskazuje na to, by do śmierci żołnierza przyczyniły się osoby trzecie – powiedział ppłk Wiktorowicz. Wyjaśnił, że większej ilości informacji o okolicznościach zdarzenia dostarczą wyniki sekcji zwłok, którą zleci prokuratura.

– Na ten moment brak przesłanek, by uznać, że w zdarzenie były zaangażowane inne osoby. Zebrane materiały przekazano do Prokuratury Warszawa-Ursynów, do Wydziału ds. Wojskowych – podsumował rzecznik.


Reklama