Gen. Roman Polko komentuje publikację gen. Grzegorza Gieleraka o kryzysie demograficznym i zdrowotnym młodych Polaków. Były dowódca GROM nie ma wątpliwości – problem jest realny i może w przyszłości uderzyć w zdolności obronne kraju. – Tu i teraz jeszcze sobie poradzimy, ale w dłuższej perspektywie wyzwania mogą być bardzo poważne – wskazuje.

- Gen. Roman Polko w pełni zgadza się z diagnozą gen. Grzegorza Gieleraka dotyczącą zagrożeń dla potencjału militarnego Polski.
- Wskazuje na trzy kluczowe problemy: demografię, stan zdrowia młodych oraz niedoskonałości systemu opieki medycznej w wojsku.
- Jego zdaniem bez systemowych zmian Polska może w przyszłości mieć trudności z budową odpowiednio licznej armii.
Generał broni, profesor nauk medycznych i dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, Grzegorz Gielerak, w swojej analizie na Zero.pl zwraca uwagę na narastający problem, który może wprost zagrozić zdolnościom obronnym Polski. Jak podkreśla, mimo rekordowych wydatków na armię, państwo traci kluczowy zasób: zdrowych i zdolnych do służby obywateli.
Gielerak wskazuje na pogłębiający się kryzys demograficzny, przypominając, że współczynnik dzietności spadł do historycznie niskiego poziomu, a liczebność przyszłych roczników poborowych może w ciągu kilkunastu lat zmniejszyć się nawet o połowę. Jego zdaniem oznacza to realne ograniczenie możliwości budowy licznej armii – niezależnie od skali inwestycji w sprzęt czy infrastrukturę.
Równolegle generał akcentuje pogarszający się stan zdrowia młodych Polaków. Zwraca uwagę na rosnącą skalę otyłości, kryzys zdrowia psychicznego oraz spadek sprawności fizycznej, które już dziś powodują, że część kandydatów nie spełnia podstawowych wymogów do służby wojskowej. Podkreśla przy tym, że deficytów zdrowotnych i kondycyjnych narastających od dzieciństwa nie da się szybko nadrobić na etapie szkolenia wojskowego.
W swojej analizie Gielerak zaznacza również, że problem ma charakter systemowy i dotyczy nie tylko Polski, ale całej Europy. Wskazuje jednak, że w polskich warunkach szczególnie widoczny jest paradoks: rosnące nakłady na obronność nie idą w parze z inwestycjami w zdrowie publiczne, które stanowi fundament potencjału militarnego.
Generał podkreśla także brak pełnych danych dotyczących stanu zdrowia osób podlegających kwalifikacji wojskowej, co – jego zdaniem – utrudnia realną ocenę możliwości rekrutacyjnych. Zwraca uwagę, że decyzje o rozbudowie armii podejmowane są bez całościowego obrazu jakości bazy rekrutacyjnej.
W ocenie Gieleraka, jeśli obecne trendy się utrzymają, Polska może w najbliższej dekadzie stanąć przed poważnym problemem – nie tyle braku sprzętu czy finansowania, ile niedoboru ludzi zdolnych do służby.
Gen. Polko: To strategiczna diagnoza
Do tez przedstawionych przez generała Gieleraka odniósł się w rozmowie z Zero.pl były dowódca jednostki GROM, Roman Polko. Generał nie kryje, że podziela obawy dotyczące przyszłości potencjału militarnego Polski. – Podpisuję się pod tym obiema rękami – mówi w rozmowie gen. Polko, podkreślając, że diagnoza przedstawiona przez gen. Gieleraka ma charakter strategiczny i dotyczy fundamentów bezpieczeństwa państwa.
Jak zaznacza, jednym z kluczowych problemów pozostaje stan zdrowia potencjalnych żołnierzy oraz niedoskonałości systemu opieki medycznej w wojsku. Generał przywołuje własne doświadczenia, wskazując na sytuacje, które – jego zdaniem – pokazują skalę wyzwań i absurdalność obecnych rozwiązań.
– Zdarzało się, że ranny żołnierz miał problem z przyjęciem do wojskowego szpitala z powodów formalnych. Były też sytuacje, w których specjaliści – choć dostępni – nie mogli udzielać pomocy ze względu na ograniczenia administracyjne. To pokazuje, jak bardzo potrzebne jest sprawne i dostępne zaplecze medyczne w strukturach wojska – podkreśla.
Polko zwraca uwagę, że problem pogarszającej się kondycji młodych ludzi nie dotyczy wyłącznie Polski. To trend widoczny także w innych państwach.
– Widziałem to również we współpracy z zagranicznymi formacjami, m.in. brytyjskim SAS czy siłami specjalnymi z Norwegii – tam także obniża się kryteria kwalifikacyjne, ponieważ kandydaci mają dziś słabszą kondycję. Młodzież spędza więcej czasu przed ekranami, a mniej w terenie, co bezpośrednio przekłada się na ich przygotowanie do służby – zaznacza.
Największym zagrożeniem – jak podkreśla – pozostaje jednak demografia. Kurczące się roczniki mogą w przyszłości znacząco ograniczyć możliwości rekrutacyjne armii. – Demografia to dziś kluczowy problem. To ona wyznacza realne granice budowy sił zbrojnych – ocenia generał.
W jego opinii odpowiedzią na te wyzwania powinna być bardziej przemyślana polityka, także w obszarze migracji. Polko wskazuje, że inne państwa skutecznie uzupełniają braki kadrowe, dopuszczając do służby osoby z zagranicy.
– Warto rozważyć przyciąganie osób z zagranicy i – po spełnieniu odpowiednich warunków, w tym uzyskaniu obywatelstwa – umożliwienie im służby w polskiej armii. Inne państwa już z tego korzystają– mówi.
Czołg Merkava za miliony kontra dron za tysiące. Hezbollah zmienia zasady wojny
Generał przywołuje również przykłady, gdy osoby z podwójnym obywatelstwem, które nie zostały przyjęte do polskiego wojska, trafiały do armii innych państw. – Ich potencjał był wykorzystywany gdzie indziej. To pokazuje, że nie zawsze dobrze zarządzamy zasobami – dodaje.
Polko podkreśla także znaczenie systemowej opieki medycznej w siłach zbrojnych – nie tylko w kontekście leczenia, ale również profilaktyki i budowania świadomości zdrowotnej wśród żołnierzy. – Lekarz w jednostce to nie tylko wsparcie w sytuacjach kryzysowych, ale również element budowania świadomości zdrowotnej żołnierzy i profilaktyk – zaznacza.
Były dowódca GROM ocenia, że głos gen. Gieleraka jest ważnym sygnałem ostrzegawczym. – To spojrzenie wykraczające poza bieżące działania. Tu i teraz jeszcze sobie poradzimy, ale w dłuższej perspektywie wyzwania mogą być bardzo poważne – podsumowuje.
Czy Polska jest gotowa na kryzys? Szef agencji rezerw strategicznych wskazał problemy
